2014/01/30

ROZDZIAŁ 28

NIALL  :

 Spokojnie spędzaliśmy czas z moją mamą, było dość zabawnie znowu poczułem się jak dziecko. Zastanawiało mnie tylko to jak mój ojciec zareaguje na moją wizytę. Nie miałem żadnych złudzeń ten facet nienawidził mnie za to co zrobiłem i wypominał mi to przy każdej możliwej sytuacji. Tym razem nie było inaczej.

 Wszedł do domu a gdy mnie zobaczył wpadł w szał i zaczął wykrzykiwać obelgi w moją stronę. Nie przejmowałem się tym zbytnio ponieważ byłem przyzwyczajony ale zabolało mnie gdy powiedział, że nie jestem już jego synem.

-Co ty tutaj robisz ?! Mówiłem że masz nie wracać.
-Tato ..
-Nie nazywaj mnie tak ! Masz 5 minut żeby opuścić mój dom.

Mój ojciec nie zawsze taki był, on strasznie się zmienił od tamtego wydarzenia i nie może mi wybaczyć, nie dziwię mu się sam też nie mogę tego zrobić. Złapałem Demi za rękę i wyszedłem przed dom żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, za nami wybiegła moja mama, która miała łzy w oczach i zaczęła mnie przepraszać za zachowanie ojca. Przytuliłem ją do siebie i powiedziałem że lepiej będzie jak nie będę się tam pokazywał.

-Niall wybierzcie się na spacer ja porozmawiam z ojcem
-Mamo to nic nie da, ale z chęcią się przejdziemy pokażę Demi moją starą szkołę i park.

DEMI :

Nie miałam pojęcia, że ojciec Nialla tak zareaguje i nadal nie wiem co się stało. Wybraliśmy się na spacer po drodze przeszliśmy obok szkoły w której uczył się Niall , boisko na którym grał i dużo innych miejsc. Najlepszym jednak miejscem okazał się park. Był niesamowity. Szliśmy wąską drogą po czym usiedliśmy na ławce pozwalając ostatnim promieniom słonecznym muskać nasze twarze .

-Niall muszę zadać Ci to pytanie
-Chyba wiem o co chodzi

-Jeżeli nie chcesz to nie musisz opowiadać, ale ciekawi mnie to dlaczego panuje taka napięta sytuacja.
-Kiedyś popełniłem ogromny i niewybaczalny błąd wiesz o tym, brałem narkotyki, impreza za imprezą brudne pieniądze byłem tym zaślepiony, gdy raz miałem pilnować rodzeństwa powiedziałem mojej 15 letniej wtedy siostrze żeby zajęła się młodszym braciszkiem i pod żadnym pozorem nie szła za mną. Ona jednak mnie nie posłuchała. Była świadkiem handlu więc mój diler postanowił coś z nią zrobić, wyjął pistolet i wycelował prosto w nią. - Niall ledwo co wypowiedział ostatnie zdanie ponieważ zalał się łzami - Gdybym tylko nie poszedł po te cholerne narkotyki , gdybym sprawdził czy ona na pewno została w domu , to nigdy by się nie stało , moja siostra by żyła.

-Niall to nie jest twoja wina, nie wiedziałeś, że ona za tobą idzie !
-Ale ja miałem ich pilnować a w tym czasie co robiłem ?!

Czułam się naprawdę źle widząc gdy mój chłopak obwiniał się o coś takiego. Złapałam jego rękę i spojrzałam mu w oczy, wiem że musi czuć się fatalnie. A ja nie wiem jak mam go pocieszyć. Niall wtulił się we mnie i tkwił tak w bezruchu przez jakieś 5 minut. W końcu wstał i powiedział, że chce ostatni raz zobaczyć pokój siostry bo nigdy już tu nie przyjedzie, zgodziłam się.

Przed domem siedział ojciec Nialla postanowiłam z nim porozmawiać, Niall wszedł to środka.

NIALL :

Stałem przed pokojem mojej siostry i zastanawiałem się czy mam wejść. Przekręciłem klamkę i wszystkie wspomnienia wróciły. Pamiętam jak tego dnia kazałem posprzątać jej bałagan w pokoju a gdy mnie nie słuchała byłem na nią zły, co nie trwało długo bo była taka piękna. Spojrzałem na to wszystko na te plakaty na ścianach na jej buty w których wychodziła żeby pobiegać na jej zdjęcie z przyjaciółmi kiedy wyszli razem na pizze, rozkleiłem się i zacząłem łkać.

Szybko się uspokoiłem kiedy zauważyłem mamę stojącą w drzwiach.

-Demi rozmawia na dole z tatą
-Wiem o tym ale to i tak nic nie da
-Chyba dało bo siedzą na kanapie i się śmieją
-Co ?!

Zerwałem się z łóżka zbiegając na dół, mama miała rację siedzieli tam i się śmiali, widząc mnie tata zerwał się z kanapy i podszedł do mnie, byłem zdenerwowany. Tato rzucił mi się w ramiona.

-Przepraszam za moje zachowanie ..... synu
-Tato to ja przepraszam ja nie wiedziałem że ona....
-Nic nie mów twoja dziewczyna wszystko mi wyjaśniła.

Spojrzałem na Demi i podziękowałem jej za to, nie wiem jakim cudem udało się jej to zrobić .

Dziękuję Demi
-Nie ma za co
-Jest uwierz mi jak ty to zrobiłaś  ?
-Mam dar 

Wszyscy widzący Demi zaczęli się śmiać a ona nie za bardzo wiedziała o co chodzi. Naprawdę jestem jej za to wdzięczny.

DEMI :

Niall pogodził się nareszcie ze swoim tatą nareszcie mogliśmy usiąść wspólnie do stołu.
Tata Nialla był bardzo zabawny, oglądaliśmy razem zdjęcia małego Horana i śmieliśmy się  gdy Tiffany przygotowywała sałatkę. Usiedliśmy razem przy stole i zaczęliśmy jeść, nałożyłam sobie kawałek indyka i sałatkę grecką, wszystko było pyszne brat Nialla szeptał coś do niego cały czas.

-Louis macie przed nami jakieś sekrety ? -Zapytała Tiffany
-Nie, nie - odpowiedział speszony chłopiec
-Niall ? - Rzuciłam mu sucho
-No bo wiesz według Louis'a ....
-Zamknij się !! -Krzyknął chłopwiec
-Według niego jesteś bardzo sexowna

Zarumieniłam się i nie wiedziałam co powiedzieć. Louis odszedł od stołu i zamknął się w swoim pokoju a Niall głupio się uśmiechał.

-To było niegrzeczne.
-Ale bardzo zabawne
-Nie prawda teraz musi mu być wstyd, przeproś brata
-Nie

Stuknęłam Nialla w tył głowy  na co ten wybuchł śmiechem po czym wstał
-Dobrze dla ciebie wszystko moja sexowna dziewczyno .
-Niall !

Rodzice przyglądali się całej sytuacji a gdy Niall wyszedł Tiffany powiedziała że mam dobry wpływ na jej syna, bo jej na pewno by nie posłuchał i by nie przeprosił brata. Cieszyły mnie jej słowa bo oznaczały chyba że mnie akceptują. Na dół zszedł Louis po czym starszy ale nie mądrzejszy brat, stanęli na środku jadalni i ze skruchą powiedzieli przepraszam

-No to teraz możecie pomóc nam posprzątać
-Yyyy no wiesz kochanie my może ... ten
-No właśnie - Przytaknął Louis
-A od kiedy wy jesteście tacy zgodni co  ?
-A wiesz Demi ta braterska miłość.

Wyglądało to bardzo zabawnie gdy chłopcy starali się wykręcić od sprzątania ale nie tym razem

-No dobrze, chodź szczylu pomożemy im

Niall spojrzał na mnie po czym podszedł do mnie i mnie przytulił i pocałował w głowę

-I tak nie ominie Cię sprzątanie
-Wiem wiem kochanie, z chęcią Ci  pomogę  - powiedział z ironią w głosie
-Rawwww

2014/01/27

Rozdział 27

   NIALL  :

 Wczorajszy wieczór  był cudowny. Teraz jesteśmy pod gabinetem lekarskim a Demi chce mi coś powiedzieć, po jej minie wiedziałem, że nie jest to nic dobrego, miałem takie przeczucie, że okłamała mnie jeżeli chodzi o ten kac, ale zaraz wszystko się wyjaśni. Przechodząc przez ulicę nie zauważyłem paparazzi, którzy chyba chcieli zrobić zdj z ukrycia, ale coś im nie wychodziło. Demi dopiero zaczyna śpiewać  a robi się wokół niej taki szum. To szczerze mówiąc musi być dla niej mocno stresujące.

Weszliśmy do kawiarni i usiedliśmy przy stoliku zamawiając kawę, ponieważ rano nie zdążyliśmy jej wypić. Demi cały czas opowiadała mi o pogodzie i innych sprawach, które szczerze mnie nie interesowały ale widać, że ona po prostu nie chciała przypominać mi o tym, że miała coś powiedzieć.

-Słuchaj Demi chciałaś mi coś powiedzieć.
-A wiesz już nie pamiętam, o kawa przyszła.
-Ale na pewno pamiętasz
-O gorąca.
-Demi !! - Krzyknąłem po czym się opamiętałem widząc, że trochę ją to zabolało.

-Przepraszam Cię nie chciałem krzyczeć, po prostu trzymasz mnie w niepewności.
-Nic się ni stało. Wiem że nie powinnam Cię zbywać zaraz wszystko Ci opowiem tylko się nie denerwuj.

Po tych słowach wiedziałem, że coś się dzieje, byłem tego pewny, ale co jest takiego strasznego, że własna dziewczyna boi mi się o tym powiedzieć. Może jest w ciąży ? Nie... rozmyślania przerwała mi Demi

-Słuchaj pamiętasz jak wczoraj powiedziałam że to wszystko było przez kaca ? - kiwnąłem tylko głową na znak zrozumienia.
-Tak naprawdę to nie było to ... Słuchaj nie wiem ... nie wiem jak Ci to powiedzieć ale..
-Demi ... powiedz wprost
-Mam małego guza w okolicy płuc i za pół roku jestem umówiona na operację .

Po tych słowach poczułem się jakby coś we mnie pękło. Dlaczego to musiało się przytrafić akurat Demi ? I tak za dużo w życiu przeszła. Czułem, że muszę być teraz przy niej.

-Horan czy ty płaczesz ?
-Nie no coś ty ... oczy mi się pocą
-Właśnie widzę. Ale nie przejmuj się to tylko mały guzek i szybko go usuną
-Jaką ja mam silną księżniczkę
-To właśnie ja Demi

DEMI :

Nie mogłam uwierzyć w to że Niall się popłakał. Postanowiłam,że musimy opuścić restaurację bo jeszcze zrobią nam zdj i znowu wyjdzie jakaś plotka, że nie wiem zerwałam z nim czy coś. Wyszliśmy przed budynek a ja chwyciłam Niall'a za rękę. On spojrzał na mnie a jego twarz rozpromieniała chociaż wiedziałam, że teraz w środku się zadręczał.

Nigdy nie rozmawialiśmy o rodzicach Nialla więc zaproponowałam odwiedzenie ich.

-Niall może .. odwiedzimy twoich rodziców.
-Nie
-Ale dlaczego ?
-Bo oni nie chcą mnie widzieć
-Dlaczego ?! To są twoi rodzice.
-Słuchaj kiedyś popełniłem błąd a teraz za niego płacę
-Musisz pogodzić się ze swoimi rodzicami
-Ale oni tego nie chcą
-Wariacie to twoi rodzice kochają Cię. Nie ma mowy musisz do nich zadzwonić.
-Ale moja mama zmieniła numer
-To zrobimy im niespodziankę gdzie oni mieszkają ?
-W Lancaster jakąś godzinę z tond

Wydaje mi się że to jest dobry pomysł żeby mój chłopak pogodził się ze swoją rodziną, kidyś powiedzieli sobie trochę za dużo, każdy był zdenerwowany i pewnie teraz tego żałują. 

Wymykając się paparazzi wsiedliśmy do samochodu, widziałam że  Horanowi nie za bardzo podobał się mój pomysł, ale trudno może później zrozumie o co mi chodziło, a wie że ja tak łatwo nie daję za wygraną. 
Odpalając silnik Niall wyciągnął ze schowka papierosy i zapalając jednego zaciągnął się dymem. Nawet nie wiedziałam że on pali. W samochodzie unosił się nieprzyjemny zapach dymu. Odkaszlnęłam i otworzyłam szybę, żeby nabrać świeżego powietrza. Horan był przybity i widać było że o czymś myślał. 

Ale nadal nie wiedziałam jaki błąd popełnił, tzn  wiem że kiedyś handlował, ale mam wrażenie, że jeszcze coś przede mną ukrywa. Atmosfera między nami była dość napięta. Niall jechał bardzo szybko a kiedy poprosiłam go żeby zwolnił nie zareagował. 

-Stój !
-Co ?!
-Słyszałeś powiedziałam stój ! - Niall zatrzymał się a ja wysiadłam z samochodu 
-Gdzie ty idziesz ?
-Jak najdalej od ciebie ! 
-Demi ! Do domu jest 100 km
-Trudno, poradzę sobie 
-Przepraszam 

Byłam wściekła na Nialla ja chciałam mu pomóc żeby pogodził się z rodziną a on zachowywał się jak dupek.

NIALL  :

 Wiem, że jestem idiotą, nie powinienem się tak zachowywać, ale to nie jest tak jak Demi myśli. Moi rodzice mnie nienawidzą i nie chcą mnie widzieć, ale mimo tego powinienem ją przeprosić bo to nie jest jej wina. Krzyczałem do niej ale nie reagowała więc podbiegłem do niej i złapałem za ramię uniemożliwiając jej ucieczkę. 

Musiałem wyjaśnić Demi o co chodzi z moimi rodzicami. Nie powiedziałem jej całej prawdy ale chyba zrozumiała o co mi chodziło. 

-Demi, ja naprawdę nie chciałem zachowywać się jak dupek ale wiesz już jak jest.
-Wiem, ale pomimo tego uważam, że powinieneś się z nimi pogodzić.
-Ale oni tego nie chcą ! 
-Niall !
-Dobrze ale zrobię to tylko dla ciebie. 

Po tych słowach wróciliśmy do samochodu, otworzyłem Demi drzwi i zająłem miejsce kierowcy. Jechałem już wolniej a paczkę papierosów wyrzuciłem za okno po czym złapałem moją księżniczkę za rękę żeby ją trochę pocieszyć

Gdy wjechaliśmy na teren miasta poczułem gęsią skórkę, wszystkie wspomnienia wróciły, mocniej ścisnąłem rękę Demi chyba wyczuła moje zdenerwowanie. Wysiedliśmy z auta. Przejechałem ręką po włosach po czym wsadziłem obie dłonie do kieszeni tak że wystawały tylko kciuki , oparłem się o pojazd zastanawiając się jak to będzie wyglądało. Demi spojrzała na mnie i powiedziała że będzie ze mną przez cały ten czas. 

Zapukaliśmy do drzwi, po chwili wyszła moja mama ze łzami w oczach. Rozpłakała się po czym rzuciła się na mnie z uściskami. Wzruszyłem się trochę bo nie spodziewałem się takiego przywitania. Z drugiego pokoju wybiegł mój młodszy brat. 

DEMI : 

Mama Nialla była naprawdę uroczą kobietą. Ciepło nas przywitała i przedstawiła nam młodszego brata Nialla  Louis'a jak na moje oko miał około 5 lat był słodziutki i bardzo przypominał mojego chłopaka. Mama Nialla powiedziała żebym mówiła do niej po imieniu. 

-Tiffany 
-Demi 
-Widzę, że mój syn jest z tobą szczęśliwy, jak go namówiłaś do przyjazdu tutaj  ?
-No nie było łatwo ale ostatecznie się zgodził

Poszłyśmy do kuchni z Tiffany przygotować obiad. A chłopcy oglądali mecz w telewizji. Usłyszałyśmy, że coś spiskują, i się śmieją więc podeszłyśmy do nich a oni uśmiechnęli się łobuzersko.

-Widać, że jesteście rodzeństwem 
-Nie jestem podobny do teko cioty - Krzykną Louis 
-A ja nie jestem podobny do tego kretyna -Krzykną Niall 

Po chwili wyzwisk krzyknęłyśmy z Tiffany żeby się uspokoili i za karę muszą nam pomóc w przygotowaniach do obiadu. Chłopacy nie ucieszyli się na tą wiadomość i zabrali się za robienie sałatki szło im to fatalnie nie wiedzieli nawet gdzie w domu znajdują się składniki. Więc kazałyśmy im opuścić kuchnię i zachowywać się normalnie. Widać było że o to im chodziło.

Dawno nie widziałam tak szczęśliwego Nialla. Bawił się jak małe dziecko. Do domu wszedł jego ojciec. Jego reakcja była naprawdę przerażająca. 

-Co on tutaj robi  ?! 
-Alex ! To jest nasz syn ! 
-Może twój syn mój na pewno nie ! 

Tifanny miała łzy w oczach a ojciec Nialla wyglądał jakby naprawdę nienawidził syna. Już wiem o co mu chodziło kiedy nie chciał przyjeżdżać do domu 

Przepraszam że tak długo ale nie było mnie w domu

2014/01/23

Rozdział 26

DEMI

-Nie mamy jeszcze dokładnej analizy, ale przypuszczamy , że w pani płucach utworzył się mały guzek.
-To znaczy że mam raka ?
-Ale to jeszcze nie jest potwierdzone proszę przyjść jutro na dokładne badania.
-D..dobrze - Zająknęłam się nie wiedziałam co mam zrobić
-A jeszcze coś. Niech się pani nie denerwuje ta informacja jest tylko przypuszczeniem.

Jak mam się nie denerwować skoro dowiedziałam się, ze mam raka. Mam dopiero 18 lat. Co ja powiem dla Nialla. A jeżeli umrę ? W oczach pojawiła mi się słona substancja. Po policzkach ściekały mi łzy, które szybko otarłam nie dając lekarzowi żadnego znaku wstałam i skierowałam się ku drzwiom .

Na korytarzu siedział mój chłopak widząc mnie zerwał się z krzesła i podszedł do mnie. Nic nie mówiąc wtuliłam się w niego bo tego w tym momencie najbardziej potrzebowałam. Wiem, że czeka mnie jeszcze poważna rozmowa. Niall widząc moje podpuchnięte oczy zaproponował żebyśmy usiedli i zapytał mnie co się stało

-Demi widzę że coś się stało co powiedział Ci lekarz ?
-To tylko coś z żołądkiem pewnie za dużo wczoraj wypiłam.
-To dlaczego masz podpuchnięte oczy ? Wiedzę że płakałaś
-Nie płakałam po prostu lekarz świecił mi takim dziwnym światłem, żeby sprawdzić reakcję na światło.
-A rozumiem. To znaczy, że to taki jakby kac ?
-Tak kochanie. Możemy już wrócić do domu ? Jestem zmęczona.

Postanowiłam nie mówić nic Niall'owi przecież ta informacja jest jeszcze nie pewna. Wsiadłam do samochodu. Po drodze wpatrywałam się w ludzi, którzy przechodzili obok siebie tak obojętnie. Każdy był ponury i nikt się nie uśmiechał jedynie od czasu do czasu widać było beztroskie uśmiechy na twarzach dzieci. Dlaczego większość ludzi patrzy tylko na to czego nie ma a nie na to jakie dary już otrzymali. Życie jest kruche i w każdej chwili może się skończyć. Niall złapał mnie za rękę a przez całą drogę nie odezwałam się do niego ani słowem. Po prostu chciałabym aby ten dzień jak najszybciej się skończył, w sumie to jest już dość późno więc chcę tylko się położyć w łóżku obok mojego chłopaka i zasnąć.

Usłyszałam, że silnik gaśnie ale nie znajdowaliśmy się pod domem. Był to raczej jakaś łąka. Nie wiedziałam o co chodzi i dlaczego tu jesteśmy. Niall powiedział żebym się przygotowała bo zakryje mi oczy, tak też zrobił. Szliśmy przez jakieś 10 minut pod nogami czułam trawę, było cicho i nie słychać ani jednego samochodu. Co w moim mieście było dosyć dziwne. 

-Jesteś gotowa ?
-Tak

Niall zabrał ręce a moim oczom ukazał się przepiękny widok . Nie wiedziałam że Los Angeles jest takie piękne w nocy. To miejsce było wyjątkowe tak jakby przeznaczone dla nas. Nikogo nie było w okół. Tylko ja mój chłopak i ten piękny krajobraz. Zapomniałam o tym że mogę być śmiertelnie chora w tamtym momencie się to nie liczyło. 

-I jak podoba Ci się to miejsce ?
-Jest przepiękne ale jak je znalazłeś ?
-Niedaleko jest domek letniskowy moich rodziców często tu przychodziłem jak byliśmy na wakacjach w LA jeżeli chcesz to możemy dzisiaj tam przenocować.

Zgodziłam się , posiedzieliśmy jeszcze chwilę napawając się tym widokiem i wspominając czasy kiedy się poznaliśmy. Jak siedziałam w ławce szkolnej a Niall podszedł i tak po prostu zapytał czy może obok mnie usiąść. I to jak pani kazała nam umawiać się na randki po lekcjach, albo jak brała Nialla do odpowiedzi a on nic nie wiedział bo był  zajęty rozmową ze mną. 

Pośmialiśmy się trochę i ruszyliśmy w kierunku domu ,który też był prześliczny. Malutki drewniany domek a w środku kominek dużo półek z książkami duże łóżko był po prostu idealny. Niall wrzucił trochę drewna do kominka i przygotował gorącą czekoladę po czym przyniósł mi koc i okrył mnie nim. Siedzieliśmy przy kominku. Byłam wtulona w Nialla i już przysypiałam. Chłopak co chwilę całował mnie w głowę. Chyba myślał, że śpię bo gadał sam do siebie.

- Nigdy nie pozwolę Ci odejść Demi jesteś dla mnie wszystkim i pamiętaj, że cokolwiek się stanie zawsze będę przy tobie. Pamiętaj na dobre i na złe. Jesteś jedyną kobietą którą tak mocno pokochałem. Nie pozwolę żeby ktoś Cię skrzywdził. 

Było to bardzo słodkie kiedy Niall tak mówił myśląc, że śpię. Rano obudziłam się na łóżku chociaż nie wiem jak się tam znalazłam. Była godzina 07:25 do lekarza umówiona byłam na 10:30 więc. Szybko obudziłam Nialla i powiedziałam, że musimy jechać bo jestem umówiona na wizytę kontrolną. 

-Ale mamy jeszcze czas.
-No tak ale ja nie mam tu żadnych ubrań i muszę wziąć prysznic
-Spokojnie gdzieś tu mam ubrania mojej siostry  jest podobna do ciebie więc myślę że będą pasowały.

Niall wyciągnął z szafy ubrania i powiedział żebym sobie coś wybrała. Jego siostra ma podobny gust więc nie było z tym problemu. Na górze była łazienka w której wzięłam szybki prysznic. W biegu zjadłam śniadanie, które przygotował mi Niall. I ruszyliśmy . Gabinet nie był daleko więc znaleźliśmy się tam w jakieś 10 minut. 

O dziwo nie byłam zestresowana. Po prostu tam weszłam. 

-Dzień dobry panno Lovato proszę usiąść zrobimy pani dokładne badania.

Najpierw pojechałam na salę gdzie prześwietlono mi miejsce prawdopodobnego guza. Później pani pielęgniarka pytała mnie o różne rzeczy i od początku robili mi jakieś dziwne badania. Później gdy już wszystko się skończyło lekarz podszedł do mnie a na jego twarzy nie widać było żadnych emocji. Nie wiem czy do dobrze al zaraz się okaże.

-Mam dla pani dobrą i złą wiadomość.
-Proszę mówić.
-Zła jest taka, że wykryliśmy u pani guzka, który znajduje się w okolicy płuc. 
-To jaka jest ta dobra wiadomość ?
-Dobra jest taka, że jest on w pierwszym stadium i nie jest groźny za jakieś pół roku możliwa jest operacja.
-Rozumiem. A co ja mam robić żeby nie pogorszyć swojego stanu zdrowia ? 
-Przede wszystkim proszę się nie denerwować to nie jest wyrok śmierci i dobrze by było gdyby miała pani przy sobie kogoś bliskiego. 
-Na szczęście mam - powiedziałam z dumą
-A i ostatnie najważniejsze proszę nie pić alkoholu ani nie brać żadnych innych używek.
-No to jest logiczne .
- Z mojej strony to już wszystko datę wizyty zapiszę pani na kartce będzie to 2 stycznia za pół roku. 

Już wiem co mi jest. Wiem, że muszę powiedzieć o tym Niallowi i mamie, ale sama muszę na razie to zaakceptować. Wyszłam z gabinetu i powiedziałam mojemu chłopakowi że musimy porozmawiać. 
Wyszliśmy przed szpital i udaliśmy się do kawiarni obok.

2014/01/21

ROZDZIAŁ 25

DEMI :
Obudziłam się około godziny 9:00 obok Nialla spał a pomimo tego był uśmiechnięty. Jego klatka piersiowa unosiła się lekko za każdym oddechem, wyglądał cudownie, tak bezbronnie i słodko. Postawnoiłam, że zrobię mu śniadanie, pewnie jest głodny, delikatnie wysunęłam się z jego objęcia i założyłam na siebie szlafrok, po czym zsunęłam się z łóżka.

Na dole był mały bałagan ale myślę, że w godzinę sobie z nim poradzę. Lodówka była pusta więc musiałam zrobić zakupy. Weszłam na stronę internetową gdzie zamówiłam świeże pieczywo, jogurty, soki i inne potrzebne rzeczy. Dowóz trwa od 15 do 40 minut. Więc zabrałam się za sprzątanie. Najpierw wszystkie opakowania po chipsach, ciastkach, puszki po piwie, serpentyny i wszystko  co tylko walało się na ziemi włożyłam do czarnego worka na śmieci. Ale stwierdziłam, że resztę zrobię później bo obudziła bym Nialla.

Na szczęście do drzwi zapukał pan z moimi zakupami. Pomógł mi je wnieść do domu, po czym podziękowałam mu, zapłaciłam, i przeprosiłam za bałagan. Zrobię mu gofry z bitą śmietaną i syropem klonowym.

Włączyłam radio i czekałam aż śniadanie będzie gotowe. Dostałam najlepszy prezent jaki mogłabym dostać mam cudownego chłopaka, najlepszych przyjaciół moją mini ,, karierę " mam też gdzieś co myślą o mnie inni z czego jestem naprawdę zadowolona. Wakacje kończą się za dwa tygodnie, musimy dobrze wykorzystać ten czas. Gofry chyba są już dopieczone, położyłam je na talerzu po czym całą ich powierzchnię pokryłam bitą śmietaną, którą polałam sosem klonowym, do szklanek wlałam sok i postawiłam to wszystko na tacce. I starałam się zanieść tak aby niczego nie uszkodzić.

NIALL :

Wczorajsza noc była bajeczna, kiedy rano chciałem objąć moją księżniczkę poczułem tylko gładką powierzchnię co mnie zaniepokoiło, ale szybko usłyszałem, że ktoś idzie po schodach domyślałem się już kto. Demi weszła do sypialni z tacką na której było śniadanie. Ona jest kochana przecież dopiero ranek a ona zdążyła już zrobić zakupy i zrobić śniadanie a powinna odpoczywać ze mną. Wyglądała naprawdę seksownie miała krótki szlafrok dzięki czemu mogłem widzieć jej cudowne nogi, włosy miała lekko potargane i nie miała makijażu była po prostu sobą, co było najbardziej pociągające.

Przywitałem ją ciepłym uśmiechem po czym dałem jej całusa w czoło.

-Hej księżniczko - Kochałem tak ją nazywać bo w 100 procentach na to zasługiwała
-Hej skarbie zrobiłam śniadanie
-Widzę ale wiesz, że nie musiałaś .
-Nie musiałam ale chciałam leniuchu - po czym lekko walnęła mnie w tors

Po czym złapałem ją za szlafrok i przyciągnąłem do siebie spojrzałem głęboko w jej czekoladowe oczy i pocałowałem w usta.
Postanowiliśmy w końcu zjeść śniadanie złapałem za gofra po czym podałem go Demi i sam zrobiłem to samo. Były przepyszne. Moja dziewczyna to potrafi chyba wszystko. Wyglądała zabawnie bo miała bitą śmietanę na nosie, ja pewnie też ale to taki mały szczegół. Napiłem się soku i przeprosiłem Demi i poszedłem pod prysznic .

-Przepraszam ale zostawię Cię na chwilę idę pod prysznic.
-A nie możesz zostać ?
-A może chcesz iść ze mną ? -Zapytałem z cwanym uśmiechem.
-Nie dziękuję, nie skorzystam.
-Twoja strata shawty.

DEMI  :

Wstałam żeby dokończyć sprzątanie kiedy poczułam się słabo. Usiadłam na łóżku i starałam się wyrównać oddech, który był strasznie płytki. Zbierało mnie na wymioty. Złapałam się poręczy i zeszłam do kuchni gdzie nalałam sobie wody  To nie pomogło ale jeszcze bardziej mi zaszkodziło. Wyszłam na taras i usiadłam na schodku przy basenie. Po czym podszedł do mnie Niall i zapytał co się dzieje. Opowiedziałam mu o swoich objawach. Po czym on stwierdził, że musimy jechać do lekarza na początku chciałam powiedzieć że to nie jest potrzebne ale nie miałam siły wypowiedzieć ani jednego słowa.

Chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Mieliśmy kawałek drogi. Siedziałam tam a w głowie miałam tylko szum. Niall co raz mówił mi że już niedaleko i żebym się jakoś trzymała, był bardziej spanikowany niż ja. Usłyszałam że silnik gaśnie a Niall wyciąga kluczyki ze stacyjki. Byliśmy już na miejscu. Chłopak złapał mnie i zaniósł pod gabinet lekarski przede mną było 5 osób. Naprawdę źle się czułam. A z gabinetu mojego lekarza wyszły już 4 osoby naprawdę nie wiedziałam co mi jest.  Jeszcze jedna osoba . Niall powiedział że nie może wejść do środka ale będzie ze mną duchowo. Ok moja kolej weszłam do środka podałam swoje dane, a lekarz kazał mi się położyć po czym zrobił szczegółowe badania, które miałam odebrać za 20 minut . Wyszłam z gabinetu, czułam się już lepiej bo lekarz dał mi specjalne tabletki . Niall przyniósł mi kawę i usiadł obok obejmując mnie. Na korytarzy przewijało się mnóstwo ludzi. Nie miałam ochoty tam siedzieć ale nie miałam wyboru. Lekarz miał już wyniki. Weszłam nieśmiało do gabinetu i usiadłam na krześle patrząc się w jakiś punkt na suficie.

-Mam już wyniki.
-I co mi jest ? Panie doktorze ?
W głowie przewinęło mi się tysiąc myśli

2014/01/18

Rozdział 24

 Demi :

  Niestety przerwało nam pukanie do drzwi, rozczarowało mnie trochę, ale przełamałam się i poszłam je otworzyć. Spojrzałam przez wizjer, stał tam Justin i jeszcze z 30 osób wpuściłam ich do środka i powiedziałam żeby się rozgościli włączyłam muzykę i powiedziałam dla Nialla że idę do kuchni zadzwonić do Seleny i przygotować więcej jedzenia na co tylko kiwnął głową i nieszczerze się uśmiechnął. Nie chciałam drążyć tematu ale wiedziałam, że coś jest nie tak. Z lodówki wyjęłam butelkę z wodą. I wybrałam numer do Seleny.

-Hej Selena. Wiem w jakiej jesteś sytuacji, ale może chciałabyś przyjechać na moją małą imprezę urodzinową ? Bo wiesz bez ciebie to nie to samo - Uśmiechnęłam się do siebie wiedząc, że odkąd się znamy Sel nie opuściła żadnych urodzin nawet raz jak ich nie robiłam bo byłam chora przyszła do mnie i siedziała cały dzień.
-No ja miała bym nie przyjść ? Jasne tylko poczekaj 15 minut. Mam dla ciebie prezent.
-Ok. Czekam. Jedź bezpiecznie

Usłyszałam pikanie w słuchawce więc zablokowałam  telefon i zabrałam ze stołu przystawki. Po czym postawiłam je w salonie. W radiu puścili jakiś wolny kawałek. Niall uniósł głowę i spojrzał na mnie. Po czym podszedł i złapał za rękę pytając czy może ze mną zatańczyć. Zgodziłam się . Złapał mnie w tali i mocno przytulił do siebie tak jakby bał się, że pewnego dnia go zostawię. W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie. Ale nie wiedziałam co go dzisiaj ugryzło. Przed przyjściem gości był inny.

-Niall co się dzieje.
-Nic się nie dzieje. A co ?
-Bo jesteś jakiś przygnębiony. Powiedziałam coś nie tak  ?
-Nic nie zrobiłaś kochanie.
-Niall ale ja wiem, że coś się dzieje.
-No bo dzisiaj rano kupiłem gazetę a na pierwszej stronie było zdjęcie twoje i Justina w dwuznacznej sytuacji. Jak je zobaczyłem poczułem się jakby ktoś wbił mi nóż w plecy.
-Ale chyba w to nie wierzysz.
-No nie wiem .
-Niall spójrz na mnie. -Chłopak spojrzał mi głęboko w oczy. - Ja nigdy bym Cię nie zdradziła, nie mogłabym Cię stracić a tym bardziej w taki sposób. Jesteś dla mnie najważniejszy na świecie. A z Justinem się przyjaźnię to jest normalne że dałam mu całusa na pożegnanie. Jeżeli Ci to przeszkadza to już tego nie zrobię, ale pamiętaj, że kocham tylko ciebie .
-Przepraszam Demi, nie powinienem w to wierzyć.
-Wybaczam Ci a teraz może w końcu mnie pocałujesz ?

Niall wpił się w moje usta . Nasze języki splątały się i rozpoczęły walkę o dominację . Blondyn był bardzo delikatny. Ale zorientowałam się że wszyscy goście się na nas patrzą i musiałam to przerwać. Zostawimy to na noc. Tymczasem do domu weszła Selena w ręku trzymała torebkę z podarunkiem. Podziękowałam jej i powiedziałam że naprawdę nie trzeba było. Otworzyłam torebkę w środku znalazłam małe pudełeczko a w nim przepiękny złoty pierścionek i w środku wygrawerowane było ,, DELENA FOREVER " był naprawdę śliczny. Mocno uścisnęłam przyjaciółkę. I podziękowałam za prezent powiedziałam też, że jest naprawdę wyjątkowy i że będę go nosić codziennie. Po czym na dobre rozkręciła się impreza. Wszyscy tańczyli i pili alkohol. Ja wypiłam tylko 2 piwa. Niall o dziwo był  trzeźwi i nic nie pił ale widać było, że też dobrze się bawił .Około 01:00 w nocy przyszło jeszcze kilkoro chłopaków. Pod moim domem kręcili się też paparazzi, ale były to moje urodziny więc mogłam robić co chcę. Wyszłam na chwilę na balkon żeby się przewietrzyć, ale siedziała tam Selena z Justinem . Pewnie chcieli sobie wszystko wyjaśnić. Więc wróciłam do środka i kontynuowaliśmy imprezę, która skończyła się o 04:00 nad ranem. Naprawdę dobrze się bawiłam nie zdemolowali mi domu i nie było żadnych przypałów z narkotykami .Niall się nie nawalił a Selena pogodziła się z Justinem. Najlepsze urodziny na świecie. Gdy ostatni goście opuścili mój dom. Usiadłam na łóżku w sypialni a po chwili przyszedł do mnie Niall . Oparł się na rękach w taki sposób że był na de mną. Pocałował lekko w szyję i złapał w tali . Po czym wsunął mnie dalej tak że byłam już w pozycji leżącej. Pocałował mnie jeszcze kilka razy i zdjął swoją koszulkę po czym zrobił to samo z moją. Pozbyliśmy się reszty ubrań. Nial zaczął masować moje piersi, a ja drapałam jego plecy . Po czym zjechał do mojej części intymnej i delikatnie ją pieścił .Ja nie byłam mu dłużna. Chłopak złapał mnie w tali i posadził na sobie po czym lekko we mnie wszedł . Krzyczałam jego imię i targałam go za włosy. Wchodził we mnie coraz szybciej. Aż w końcu doszliśmy w tym samym momencie. Oboje opadliśmy z sił. Położyłam głowę na jego torsie. Po czym odleciałam w krainę snu.

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE NAPRAWDĘ MNIE MOTYWUJĄ DO PISANIA :) 

2014/01/16

Rozdział 23 2/2

DEMI
Stałam pod domem Justina i zastanawiałam się czy wejść.o Już chciałam odejść ale usłyszałam krzyk dobiegający z oddali .

-Hej Demi ! Jestem tutaj.
-O hej Justin
Justin zbliżył się do mnie i zaprosił do środka. Już nie było odwrotu. Przekroczyłam próg i usiadłam na kanapie. Nie wiedziałam jak mam zacząć. Ale Justin też chyba chciał mi coś powiedzieć.

-Demi słuchaj. Ja wiem że spieprzyłem całą sprawę. Ale już obiecałem Selenie, ze zostawię ją w spokoju. -Justin ale tu nie chodzi o to. Musisz mi powiedzieć o co tak naprawdę chodzi z Kevinem. 
-O co ma chodzić ? 
-Już nie ściemniaj ja wiem że go znasz i tak naprawdę bez konkretnego powodu nie chciałbyś go zabić. W szpitalu lekarz powiedział nam, że on naprawdę nazywa się James i ty też zachowujesz się dziwnie. 
-Ja naprawdę nic nie wiem Demi 
-Justin ! Tu chodzi o bezpieczeństwo Seleny ja wiem, że ty ją nadal kochasz ale ja nie pozwolę żeby ktoś ją skrzywdził.
-Okey powiem Ci o co chodzi. 
-Słucham. 

-Kevin a raczej James współpracował kiedyś z policją, ale został wyrzucony za handel narkotykami. A doniósł na niego chłopak który nazywał się Tom Wchoterson  James był tak wściekły, że zlecił swoim  morderstwo. Po śledztwie aresztowano jego ludzi, ale oni nie wysypali James'a ponieważ bali się, że jeżeli on wyjdzie może im coś zrobić. Znów zaczął handlować, ale policja weszła na jego trop więc zmienił nazwisko i wyjechał z kraju na dwa lata. Teraz tutaj wrócił i jak usłyszałem, że on kręci się obok Seleny wpadłem w szał i po prostu nie myślałem. Ja ją nadal kocham i zawsze będę kochał.

-Słuchaj Justin nie możemy tego tak zostawić on jest niebezpieczny. Jak ty możesz teraz tak sobie siedzieć w domu.

-Demi, ale on nie ma powodów żeby skrzywdzić Selenę, jak na razie to ja to robię a on leży w szpitalu oczywiście opowiem o wszystkim Selenie ale nie jestem pewien czy mi uwierzy. Ja żałuję tego że ją zraniłem a teraz ona jest z mordercą.
-Ale ona nie jest z nim. A no i teraz musisz mi powiedzieć dlaczego zdradziłeś Selene jak byś był kimś innym dostałbyś w twarz ale jesteś moim przyjacielem i chcę wiedzieć o co chodzi. 

Justin wyjaśnił mi o co chodziło z Seleną. Myślę że powinna mu przebaczyć ale to w końcu jest jej życie i wiem że zdrady nie da się tak łatwo wybaczyć a w sumie Justin nawet nie poszedł z tą dziewczyną do łóżka tylko się pocałowali a w dodatku był pod wpływem. Teraz muszę jechać do domu coś zjeść bo nie jadłam niczego od tamtego zdarzenia. Wyszłam z Justinem pod dom a on dał mi całusa w policzek na pożegnanie. Kilku paparazzi zrobili nam zdjęcie. Ale nie przejmowałam sie tym bo mam czyste sumienie. Dojeżdżając do domu zadzwoniłam do Nialla żeby do mnie przyjechał jeżeli chce, zgodził się. 

Wysiadłam z auta i weszłam do domu. Spojrzałam w lusterko wyglądałam okropnie miałam potargane włosy i rozmazany makijaż. Zrzuciłam z siebie wczorajsze ubrania i odkręciłam gorącą wodę. Włosy umyłam czekoladowym szamponem a ciało żelem truskawkowym. Owinęłam ręcznik wokół bioder i uczesałam włosy po czym je wysuszyłam i spięłam w koka. Na siebie założyłam krótkie spodenki i T-Shirt Nialla, który kiedyś u mnie zostawił. Nie robiłam jakiejś konkretnej kolacji postanowiłam, że zamówimy sobie chińszczyznę. Do drzwi zapukał Niall otworzyłam drzwi a on pocałował mnie delikatnie o wszedł do środka. Jego zapach rozniósł się po całym domu. Usiedliśmy na kanapie i zastanawialiśmy się co zjeść jednak ja od razu zaproponowałam chińszczyznę. 
-Hej Demi wiesz, że jutro są twoje 18 urodziny. 
-Jak miło, że pamiętałeś, kochany jesteś. 
-Wiem, że jestem za to mnie kochasz. Ale planujesz cos czy w tej sytuacji przełożymy urodziny.
-Nie planuję nic wielkiego zaproszę Justina i Selenę no i może kilkoro znajomych. 
-A Kevin ?
-On jest w szpitalu 
-A no tak to mamy wszystko zaplanowane. A teraz dostanę buziaka ? 

Pocałowałam Nialla kiedy ten złapał mnie i posadził na sobie. 

Wiem że krótki rozdział ale pamiętajcie, że to jest druga połowa :)

2014/01/14

Rozdział 23 1/2


Niall

Zostałem sam z Demetrią ponieważ Selena poszła porozmawiać z Kevinem. Postanowiłem wykorzystać sytuację. W barze zamówiłem dwa szejki truskawkowe. Kelner podał mi rachunek  po czym zniknął za drzwiami kuchni. Zabrałem zamówienie i ruszyłem w kierunku Demi która siedziała przy stoliku obserwując grę innych ludzi. Postawiłem tackę na stole i przysunąłem krzesło tak aby siedzieć na przeciwko niej. 
Wyglądała naprawdę ślicznie była trochę zmęczona dzisiejszym dniem ale byłem pewny, że jej się podobał. Miała czerwone policzki i szkliły jej się oczy ale z twarzy nie zszedł ten wyjątkowy uśmiech, którym mogła by rozpromienić wszystkich ludzi dookoła. Złapałem ją za rękę i jeszcze raz spojrzałem w oczy po czym lekko pocałowałem w usta. 

-Wiesz że zawsze będziesz moją księżniczką ? 
-Mam taką nadzieję Niall. Wiesz że Cię kocham ? 
-Wiem mam nadzieję że podobał Ci się dzisiejszy dzień.
-Tak podobał mi się jestem tylko trochę zmęczona przepraszam
-Nie ma za co. Może ja pójdę po Selenę a ty dokończysz szejka. 

Demi zgodziła się po czym pocałowałem ją w czoło i ruszyłem w kierunku zaplecza. Były tam trzy wyjścia, a nie chciałem wejść do kuchni albo w miejsce gdzie nie jestem proszony. Więc przyłożyłem ucho do pierwszych drzwi aby sprawdzić czy ktoś tam jest . Po odgłosach dochodzących ze środka uznałem że najprawdopodobniej jest to kuchnia. Przyłożyłem więc ucho do drugich drzwi. Usłyszałem cichy płacz i jakąś dyskusję ale nie wiedziałem kto tam może być więc zerknąłem przez dziurkę od klucza. Widziałem tylko Justina nie wiedziałem to tam robił, ale wszedłem. W koncie stała zapłakana Selena a Kevin stał w bezruchu z przyłożonym do głowy pistoletem zdziwiło mnie to kto go trzymał. Był to Justin. Wiedziałem że w tej sytuacji nie mogę wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. 

-Justin co ty wyprawisz ? 
-Zabije go ! On dotknął moją dziewczynę! -Krzyknął Justin a w jego oczach widać było nienawiść. 
-Byłą dziewczynę. To ty ją skrzywdziłeś. Nie pamiętasz. Zostaw go w spokoju Justin ty nie jesteś taki.
-Nie wiesz jaki jestem. Nikt nie wie ! Horan nic do ciebie nie mam tylko do tego sukinsyna który zabrał mi dziewczynę. Ale nie wtrącaj się do tego bo pożałujesz. 
-Słuchaj on Ci jej nie odbił sam spieprzyłeś sprawę. Ale proszę zostaw go. Zrób to dla mnie dla Demi. Ale przede wszystkim dla Seleny i dla siebie. Nie chcesz mieć chyba człowieka na sumieniu. 

Justin chwilę pomyślał po czym rzucił broń na ziemię i puścił Kevina, po czym podszedł do Seleny i ją przeprosił powiedział, że był wtedy pod wpływem i nie myślał. Poprosił ją o wybaczenie a kiedy ona powiedziała słowo : wybaczam. Justin wziął z ziemi pistolet i przyłożył sobie do głowy chciał wystrzelić ale nie zauważył że Kevin stał za nim rzucił się na niego ale było za późno kula wystrzeliła. Zobaczyłem jednak że Bieber nadal żyje. Obejrzałem się zdezorientowany dookoła po czym mój wzrok padł na Kevina który dostał w ramię. 

JUSTIN : 
Nie wiedziałem co zrobiłem. Dopiero po słowach Nialla się otrząsłem. Ja chciałem zabić człowieka... Co mnie w ogóle napadło. Stwierdziłem, że na tym świecie będzie lepiej beze mnie ale musiałem zrobić jeszcze jedną rzecz. Chciałem aby Selena mi wybaczyła. Przyłożyłem pistolet do głowy ale coś rzuciło się na mnie a pistolet sam wystrzelił. Myślałem że nikogo nie trafił myliłem się. Był to Kevin. Ja groziłem temu chłopakowi i chciałem go zabić a on zrobił coś takiego. Szybko zadzwoniłem po pogotowie. Na zimnym betonie pojawiła się plama krwi Selena siedziała przy Kevinie zapłakana a Niall stał przy drzwiach nie wiedząc co zrobić. Więc ja zdjąłem swoją bluzę aby zatamować krew. 

-Kevin ja przepraszam. Nie wiem co mnie napadło. Po prostu jak zobaczyłem Cię z Seleną coś się we mnie obudziło, taki instynkt. Ja wiem że ją straciłem z własnej głupoty ale nie mogłem tego znieść, że jest z tobą tak cholernie szczęśliwa. 
-Spoko Bieber ja Ci wybaczę bo przy takiej dziewczynie można oszaleć. Ale pamiętaj, że ja nie robię Ci na złość ja po prostu się zakochałem i nigdy nie skrzywdzę Seleny. Tak jak i ty pragnę jej szczęścia. To co jak będzie ?- Kevin wyciągnął do mnie rękę na zgodę. 
-Ale przecież ja próbowałem Cię zabić.
-Było jak było liczy się teraz. Zgoda ?
-Zgoda. Obiecuję że usunę się z waszego życia na zawsze. 

Zobaczyłem, że pogotowie zjawiło się na miejscu więc odszedłem. Wiem że muszę zostać w mieście bo pewnie wezwą mnie na komisariat w celu wyjaśnienia. W więzieniu przynajmniej nikogo nie skrzywdzę .

DEMI : 

Niall powiedział mi co się stało. Do tej pory nie mogę uwierzyć że Justin był do takiego czegoś zdolny. Siedzimy  teraz w szpitalu a Kevin jest na bloku operacyjnym. Przeprosiłam Nialla i poszłam pogadać z Seleną . Siedziała na korytarzu z nieobecnym wzrokiem.

-Co jest ? 
-Mam takie dziwne przeczucie. Ale to pewnie tylko jakaś moja shiza. 
-Ale jakie .
-To trochę głupie ale coś mi się tu nie zgadza. Kevin mówił że nie znał wcześniej Justina a wyglądali jakby się już wcześniej znali. Przecież ja nigdy nie mówiłam mu jak on się nazywa. A on znał jego nazwisko. A po za tym Justin wyszeptał mu wcześniej coś do ucha i szyderczo się uśmiechnął. A poza tym nie wiem skąd ale znam twarz Kevina. Widziałam kiedyś taki artykuł i w nim było zdjęcie i chłopak wyglądał dokładnie jak Kevin ale miał inne imię i nazwisko. Może to tylko przypadek ? 
-Słuchaj ja pogadam z Justinem musi mi powiedzieć prawdę a ty poszukaj tego artykułu. Lepiej być ostrożnym. 


Z sali wyszedł lekarz i powiedział, że pan James śpi. 

-Jaki pan James ? Przecież  to jest Kevin . 
-W dokumentach które miał przy sobie wynika co innego. 
-No dobrze przepraszam .

O co chodzi ? Czyżby Kevin czy tam James okłamywał Selenę .A jeśli  tak to dlaczego ? Muszę o wszystko wypytać Justina on na pewno coś wie. Nie pozwolę żeby ktoś skrzywdził moją jedyną przyjaciółkę

2014/01/11

Rozdział 22

 KILKA DNI PÓŹNIEJ 

DEMI : 

Jutro miałam wracać do Los Angeles. Justin się nie odzywał. Stwierdziłam, że tak jest lepiej ale siedzenie w domu i użalanie się nad sobą jej nie pomoże więc zaproponowałam wyjście do galerii albo kina. Zdziwiło mnie to ale Selena od razu się zgodziła i poszła do łazienki doprowadzić się do porządku. Miała dobry humor i była uśmiechnięta co mnie zdziwiło bo od trzech dni prawie w ogóle się nie odzywała i każdą noc siedziała sama w pokoju i płakała. Może stwierdziła że nie może dalej stać w miejscu zwanym JUSTIN i ruszyć dalej.... No nic nie będę na razie drążyć tematu. 

Poszłyśmy na zakupy do New Look'a, akurat były wyprzedaże wiosenne. Później obeszłyśmy jeszcze połowę galerii i stwierdziłyśmy że jesteśmy głodne. Zaproponowałam restaurację niedaleko na co Sel odpowiedziała, że chciała by zjeść w Mc'Donald jak kiedyś, zgodziłam się . Po wyjściu z budynku czekali na nas paparazzi. Zaczęli wypytywać mnie czy pojawię się na jutrzejszym finale ,, American Idol " czy mam chłopaka i kim dla mnie jest Selena. Odpowiedziałam tylko na jedno pytanie : Selena jest moją najlepszą przyjaciółką i znamy się od podstawówki. Zrobili nam kilka zdjęć i odeszli. 

Nie byłam do tego przyzwyczajona, ale było to dosyć miłe ponieważ kiedyś nikt się mną nie interesował. Usiadłyśmy i złożyłyśmy zamówienie Sel zamówiła cheeseburger'a frytki i dużą colę. Ja nie byłam aż tak głodna więc zamówiłam tylko frytki  Mc'Flurry i colę. Dzień uważam za udany ale czas zapytać o co chodzi?

-Selena ?
-Tak ?
-Słuchaj ten dzień był naprawdę fajny ale nie wiem o co chodzi bo dzisiaj jesteś taka wesoła i....
-Demi . Wiem, że Justin do mnie nie wróci i że zachował się jak dupek. Ja nadal go kocham i to cholernie bolało jak zobaczyłam go z tą dziewczyną . Ale przepłakane noce nic mi nie dały jedynie worki pod oczami. Ale przez ten okres zrozumiałam wiele rzeczy które naprawdę poprawiły mi humor. Wiem że mogę na ciebie liczyć w każdej chwili po tym jak usłyszałaś co się stało nie zostawiłaś mnie na drugi dzień byłaś na miejscu. Poznałam Kevina który się mną opiekował. Zrozumiałam też, że skoro Justin mnie zdradził to tak naprawdę mnie nie kochał i dobrze że to zobaczyłam bo nie żyję w kłamstwie. 

Zrozumiałam już dobry humor Seleny i powiedziałam, że zawsze może na mnie liczyć. Czas się zbierać do domu. Po drodze zamówimy jeszcze pizze do domu kupimy popcorn i wypożyczymy jakiś film w końcu to mój ostatni dzień tutaj. Ciekawe czy ciocia zgodziła by się żeby Selena została u nas. A po za tym to może przełożę ten lot na dzień później żeby wystąpić w programie .... Zastanowię się nad tym później w drodze jeszcze napotkał nas jeden paparazzi który zrobił nam zdjęcie. 
 
Wróciłyśmy do domu i włączyłyśmy film. Po czym stwierdziłyśmy że musimy coś zrobić. Zaszłyśmy do toalety i rozejrzałyśmy się na półce stała farba do włosów. Blond. Stwierdziłam że będzie to dobry pomysł i jak też pomyślałam zrobiłam to przefarbowałam włosy na blond. Selena śmiała się ze mnie przez połowę wieczoru. Po czym usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy zastanawiać się co jutro na siebie włożę i co zaśpiewam. Doszłyśmy do wniosku że ubrania które dziś kupiłyśmy  będą całkiem ok a zaśpiewam piosenkę Rihanny ,, Stay ". Wszystko odbędzie się na dworze. Położyłyśmy się spać . 

FINAŁ AMERICAN IDOL

Nie ukrywam bardzo się stresowałam bo był to już finał byłam też zadowolona że doszłam tak daleko. Bałam się czy wybrałam odpowiednią piosenkę przede mną występowała już ostatnia dziewczyna zaśpiewała genialnie oczywiście pogratulowałam jej cudownego występu i weszłam na scenę . http://www.youtube.com/watch?v=iHpl071RpDE. W połowie piosenki czułam się bardzo dobrze nikt nie patrzył na mnie jak na grubą dziewczynę z liceum której nikt nie lubił. Na ich twarzach widniał uśmiech i podziw było to niesamowite uczucie. Dostałam owację na stojąco. Zeszłam ze sceny. Za godzinę okaże się kto wygrał finał. I kto będzie miał szansę na karierę muzyczną. Ja jakoś specjalnie nie byłam podniecona ponieważ jest tu wielu artystów którzy mają talent i jest mała szansa że wygram akurat ja. 

To już czas wszyscy uczestnicy weszli na scenę. 

A TEGOROCZNY FINAŁ PROGRAMU ,, AMERICAN IDOL" WYGRYWA ....
serce stanęło mi na moment. 

DEMETRIA LOVATO 

Boże ! To ja ! Popłakałam się ze szczęścia. Nie mogłam w to uwierzyć. Simon pogratulował mi wygranej. W progu zauważyłam Nialla nie wiem co on tam w ogóle robił .Szybko podszedł do mnie i mnie pocałował bardzo za tym tęskniłam ale wiedząc że jesteśmy w miejscu publicznym i w każdym momencie ktoś może zrobić nam zdjęcie odsunęłam się od niego. 

-Co ty tutaj robisz ? 
-Nie mogłem Cię zostawić w takim dniu a poza tym spakowałem twoje rzeczy i zabrałem je ze sobą ponieważ teraz to już chyba musimy tutaj zostać. 
-Nic nie musimy ale to był dobry pomysł nadal nie mogę uwierzyć że to ja wygrałam ten program. 

Z okazji mojej wygranej wybraliśmy się do kina a później na kręgle. Wieczór upłynął bardzo szybko, bawiliśmy się bardzo dobrze ja Niall i Selena. W telewizji wyemitowali odcinek z finału American Idol. Zauważyłam nieopodal znajomą twarz. Chłopak siedział w kapturze więc trudno było rozpoznać jego twarz. Widząc to od razu powiedziałam o chłopaku Selenie ona błyskawicznie rozpoznała nieznajomego był to Kevin . Niemożliwe czyżby nas śledził. Widząc naszą reakcję  zbliżył się do nas i zapytał czy może rozmawiać z Seleną bo chce z nią porozmawiać , zgodziła się i poszli na tył kręgielni

SELENA : 

Zgodziłam się porozmawiać z Kevinem nie wiem tylko dlaczego był zakryty kapturem. 

-O co chodzi ?
-Mam dla ciebie niespodziankę. 
-jaką ? 
-Odwróć się i zamknij oczy - Jak kazał tak zrobiłam 
-Po chwili poczułam jego ręce na mojej szyi. Były dość zimne więc drgnęłam 
-Nie bój się nic Ci przecież nie zrobię.
-Nie boję się po prostu masz zimne ręce .
-Przepraszam nie wiedziałem. -Stałam tam jeszcze chwilę 

Kevin założył mi coś na szyję. Był to naszyjnik który był piękny, ale pewnie i drogi. Nie wiedziałam do końca o co mu chodzi. Powiedział, że bardzo mu się podobam i kiedy będzie mi smutno to zawsze mogę go sobie otworzyć w środku było jego zdjęcie i napis : Będzie dobrze. Był to miły gest z jego strony. Chłopak złapał mnie w tali obrócił do siebie i spojrzał głęboko w oczy. Lecz coś mu chyba nie pasowało bo na jego twarzy wymalował się grymas. Zobaczyłam Justina stojącego za Kevinem. Przyłożył mu pistolet do głowy i kazał się odsunąć. Nie mogłam krzyknąć o pomoc bo Justin najprawdopodobniej wystrzeliłby pocisk. Serce przestało mi bić byłam przerażona i nie wiedziałam co się dzieje .


Miałam dodawać codziennie ale są tylko  2 komentarze to tak jakbym pisała sama dla siebie. :( 
Mam nadzieję że ten rozdział wam się ppodobał 

2014/01/07

ROZDZIAŁ 21

SELENA : 

Był sobotni wieczór siedziałam sama przy telewizorze i zastanawiałam się co może robić Justin więc zadzwoniłam do niego niestety nie odbierał więc postanowiłam że zadzwonię trochę później. Wybrałam się na krótki spacer bo przecież nie mogę cały czas siedzieć w domu. 

Ubrałam się stosownie do pogody i wyszłam na dwór.  Nie piłam jeszcze kawy więc udałam się do mojej ulubionej kawiarni  do której zawsze chodziłam z moją mamą. Pogoda była ładna wiatr lekko ocierał się o moje policzki. Szłam dość energicznie więc szybko znalazłam się na miejscu. Zamówiłam duże latte i ciastko.

Usiadłam przy stoliku czekając na zamówienie kiedy dosiadł się do mnie młody mężczyzna o pięknych brązowych oczach, i zapytał czy może się do mnie dosiąść bo kawiarnia jest pełna. Odpowiedziałam że nie ma problemu i z chęcią go poznam. Okazało się że jest on tancerzem i w przyszłości chciałby założyć małą firmę z której dochody przekazywałby ubogim ludziom. Było to bardzo szlachetne z jego strony. Przyszło zamówienie. Dwa razy latte i jedno ciastko.

-Przepraszam panią ale ja zamawiałam jedno latte.
-Ale te drugie jest tego młodego mężczyzny obok pani.-
-A to przepraszam i dziękuję.
-Nie ma za co. Podać coś jeszcze ? 
-Nie dziękuję

-O widzę że pijemy to samo- Odrzekł  chłopak.
-Najwyraźniej tak- Odpowiedziałam i szczerze się uśmiechnęłam.
-Tak w ogóle nazywam się Kevin.
-Miło mi. Selena. 

Kevin był bardzo miły niestety powiedziałam mu że muszę wracać do domu . Zaproponował że mnie odprowadzi. Stwierdziłam że nie ma w tym nic złego i udaliśmy się do mojego domu. Poszliśmy na skróty przez park. Nieopodal zauważyłam Justina z jakąś dziewczyną ale może po prostu wybrali się razem na spacer. A może to jego przyjaciółka. Chciałam krzyknąć ale coś mnie zatrzymało i obserwowałam co będzie się działo dalej. Kevin nie wiedział że to mój chłopak. Po chwili Justin objął dziewczynę w pasie a ta rzuciła się na niego. Nie wyglądało to na przyjacielski pocałunek na pożegnanie. 

Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Nie mogłam w to uwierzyć chłopak który obiecywał mi że zawsze będzie ze mną ... który przysięgał mi to że mnie kocha .. całuje się teraz z inną. Cały świat zawalił mi się pod nogami. Nie wiedziałam czy mam do niego podejść czy po prostu wrócić do domu jakby nic się nie stało...
Coś podpowiedziało mi żebym tam poszła ale nie mogłam pokazać moich łez więc otarłam je i powiedziałam dla Kevina jaka jest sytuacja. Powiedział że zostanie ze mną i nie będzie się odzywał a jeżeli będzie trzeba to mi pomoże. Spokojnie podeszłam do Justina pocałowałam go w policzek i powiedziałam
-Hej kochanie dobrze się bawisz?
-Hej Selena.. A wiesz ... ja sobie tu rozmawiam zzz.... dawną koleżanką z gimnazjum
-Aaa dawna koleżanka rozumiem. -Powiedziałam to delikatnie po czym spojrzałam na dziewczynę.

-Fajnie jest się całować z zajętym chłopakiem ? 
-Ale ja nie wiedziałam że on ma dziewczynę przepraszam..
-Słuchaj jeżeli nie chcesz żeby stała Ci się krzywda lepiej stąd odejdź- Dziewczyna spojrzała tylko na ziemię i oddaliła się. - Moje spojrzenie znów padło na Justina. 

Przyznaj się widziałam was razem całujących się - Wcześniej postanowiłam nie pokazywać że mnie to w ogóle w jakiś sposób dotknęło ale nie wytrzymałam już. Do oczu napłynęła mi słona substancja. 

-Dlaczego to zrobiłeś ?! Ja Cię kochałam ! Obiecywałeś ...!

Justin nie odezwał się słowem spojrzał na mnie tylko miną zbitego pieska i powiedział przepraszam. On właśnie mnie zdradził i potrafi wydusić z siebie tylko jedno pierdolone przepraszam?! To już jest koniec. 
Zaczęłam biec w stronę mojego domu  usłyszałam tylko wołanie myślałam że to Justin więc odwróciłam się wywalając mu prosto w twarz : czego ode mnie chcesz ?!

-Oj przepraszam Kevin ja po prostu myślałam że....
- Spokojnie nie musisz mnie przepraszać niedawno byłem w podobnej sytuacji. Jeżeli chciałabyś mógłbym z tobą zostać bo wiem że nie możesz być teraz sama.
-Słuchaj no nie wiem... 
-Spokojnie nie będę z tobą spał czy coś mogę spać na kanapie wiem że znasz mnie tylko parę godzin ale wiem jak czuje się osoba zdradzona. Jak by ktoś brutalnie podeptał moje serce i porwał je na drobne kawałeczki. 
-No dobrze chodź -Nadal byłam cała zapłakana w domu Kevin zaparzył mi herbatę ale nie miałam ochoty jej pić. Siedziałam tylko i wspominałam. Gdybym tego nie zobaczyła prawdopodobnie bylibyśmy razem. Żyłabym  w kłamstwie ale przynajmniej nie byłabym teraz w takiej sytuacji. Poinformowałam Demi o naszym rozstaniu. Następnego dnia była już u mnie pod domem. Obudziłam się przykryta kocem.

Demi podeszła do mnie wtuliłam się w jej ramiona. Zapytała mnie co się stało kiedy nagle zszedł Kein i zapytał się czy chcę coś na śniadanie. Wyglądało to jakby był moim chłopakiem i spał u mnie ale tak nie było. To znaczy spał u mnie ale do niczego nie doszło 


DEMI: 
Zdziwiła mnie obecność mężczyzny w domu Seleny. Czyżby to ona zdradziła Justina. Te myśli nie dawały mi spokoju więc zapytałam Seleny o co chodzi . 
-Selena czy wy ? 
-Nie... Bo chodzi o to że Kevin spał u mnie ale do niczego nie doszło wiesz..
-To o co chodzi ? -Selena wyjaśniła mi wszystko po kolei. Jak Justin mógł zrobić coś takiego. On nawet nie wie jak bardzo ją zranił i co ona teraz przeżywa. Przedstawiłam się chłopakowi i podziękowałam za to że był przy mojej przyjaciółce. Powiedział że nie ma za co i że wie w jakiej sytuacji jest Selena. Do domu wszedł Justin nawet nie zapukał . Widząc obecność Kevina mocno się zdenerwował.

-Widzę że szybko się pocieszyłaś - Powiedział do Seleny Justin jak on tak mógł wiedziałam że muszę mu przerwać .
-Justin przestań z tego co wiem to ją zraniłeś !
-Spokojnie ona szybko się pocieszyła teraz z nim się kurwi ? 
-Justin wyjdź stąd. - Spojrzał się na Kevina po czym powiedział
-Nigdy nie będziesz taki jak ja to moje imię krzyczała podczas sexu nie twoje ja zawsze będę od ciebie lepszy. Nigdy mi nie dorównasz.

Kevin słysząc jak Justin poniża moją przyjaciółkę złapał go i wyrzucił na dwór nie pobił go anie nie wyzywał po prostu zrobił swoje podziałam go za to. Selena siedziała cała zapłakana nadal chyba nie wiedziała o co chodziło. W sumie ja też nie Justin zawsze miał szacunek do kobiet....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam już laptopa i postaram się dodawać codziennie :)