Hej nwm czy ktoś to wgl przeczyta ale tutaj jest link do nowego opowiadania o Diallu
http://closed-world-of-open-wounds.blogspot.com
2014/06/29
2014/06/24
Rozdział 61
NIALL POV
-Nie pójdę do żadnego zasranego gabinetu proszę zaprowadzić mnie do mojej narzeczonej - Krzyknąłem wyrzucając ręce w powietrze. Lekarz przetarł czoło i spojrzał się na mnie a ja byłem już gotowy rzucić się na niego żeby tylko podał mi numer tej pieprzonej sali. Przeszliśmy przez długi korytarz mijając ludzi którzy wychodzili załamani z poszczególnych sal, naprawdę nie znoszę szpitali.
Po lewej stronie znajdowała się mała jednoosobowa sala. Stanęliśmy przed nią a kiedy chciałem wejść lekarz złapał mnie za bark i spoglądając mi w oczy powiedział - przykro mi - cokolwiek to znaczyło nie zastanawiając się długo popchnąłem drzwi i wszedłem do sali.
Nigdy nie zapomnę tego widoku. Demi leżała lekko uśmiechnięta na łóżku...... była blada. Uklęknąłem obok niej i cicho wyszeptałem jej imię do ucha. Nie reagowała, lekko szturchnąłem jej ramię, nadal nic. Przyłożyłem rękę do jej odkrytego brzucha, poraziło mnie jej zimno. Ciało miała blade, zimne.
Mój oddech stał się ciężki bo wiedziałem co się stało.
Moje oczy zapełniły się łzami a wszystkie mięśnie zesztywniały. Drżałem niemalże z nerwów, nigdy nie sądziłem, że do tego dojdzie, gdybym tylko mógł coś zrobić. Przytuliłem ją mocno do siebie oddając trochę ciepła, ale ona nawet nie drgnęła.
Nie radziłem sobie kompletnie z tą sytuacją.
Do sali wszedł lekarz i pielęgniarka.
-Co wy jej zrobiliście ?! Wszystko miało się udać ! A ona leży tutaj martwa ! -Krzyczałem i zalewałem się łzami
-Wystąpiły pewne komplikacje, jej organizm był osłabiony - Powiedział doktor zapisując coś w swoim notesie - Przykro mi - Dodał bez żadnego wyrazu twarzy
-Mi też - Powiedziałem uderzając go pięścią w twarz
Upadł na ziemię a z jego nosa zaczęła sączyć się krew. Podbiegła do niego pielęgniarka.
Ja zaś ze łzami w oczach wróciłem do Demi byłem wściekły na cały świat.
-Zadzwonimy na policję za atak na niewinnego człowieka - Krzyknęła pielęgniarka
-Nie nie róbcie tego, rozumiem co przeżywa ten młody człowiek - Odparł doktor
Podziękowałem mu jedynie zapłakanym wzrokiem, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Wszystko wydało mi się już takie bezsensowne. Kazano mi wyjść z sali. Zacząłem się rzucać w szpitalu po wszystkich. Nie umiałem się opanować. Chciałem iść do niej i ostatni raz mieć w swoich ramionach. Nie pozwolili mi, powiedzieli stanowczo nie. Nie miałem już nikogo. Kiedyś było mi łatwiej. A teraz ? Płaczę jak mały chłopiec. Nawet gdy nie byliśmy razem wiedziałem, że gdzieś tam jest. Mogliśmy nie rozmawiać ze sobą trzy tygodnie ale wiedziałem, że jest, że żyje .
W szpitalu siedziałem do szóstej nad ranem. Nie wiem dlaczego, chyba miałem nadzieję, że wszystko się zmieni, że odżyje...Sam siebie oszukiwałem Wiem, że zawsze będzie żywa w moim sercu, już nigdy nie będę z inną kobietą nie potrafiłbym. Kiedy znowu to do mnie dotarło płakałem jak małe dziecko. Wszystko załatwi szpital. Pogrzeb to w co ma być ubrana itd. Wyszedłem z budynku i skierowałem się na naszą plażę.
Tak bardzo wtedy chciałem umrzeć, żeby mnie coś rozjechało albo potrąciło, nie myślałem racjonalnie.
Sam jak palec siedziałem na naszej plaży rozmyślając o tym jak dalej potoczy się moje życie bez niej.
Odblokowałem telefon i spojrzałem na telefon. Jej śliczna buzia teraz taka blada... przypomniały mi się wszystkie chwile razem z nią. Była moją księżniczką, jedyna mnie rozumiała, kochała wracać do domu przebierać się w dresy i zajadać się skitlesami.
Pamiętam ostatni raz kiedy się widzieliśmy.... była taka radosna w jednym momencie była obrażona tylko po to żeby się pogodzić. Kochałem budzić się w jej ramionach i codziennie powtarzać jak bardzo ją kocham, ale to już się skończyło . Otarłem łzy. Siedziałem chyba do dziesiątej na tej plaży. Tak bardzo chciałem cofnąć się w czasie i sprawić żeby te wszystkie wydarzenia te złe, rozstania, oszustwa, nie miały miejsca. Chciałbym móc spędzić z nią więcej czasu, czułem jakby siedziała obok mnie. Ale nie mogłem z nią porozmawiać ani jej przytulić już nigdy więcej.
Wolałbym nigdy z nią nie być, nigdy jej nie poznać niż stracić w momencie kiedy była dla mnie najważniejszą osobą na całym tym popieprzonym świecie. Mógłbym się z nią rozstać gdyby ktoś powiedział mi że będzie żyła. Zniósł bym to że jej nie zobaczę ale że żyje i jest gdzieś tam szczęśliwa.
Kolejne dwa dni spędziłem w łóżku wtulając się w jej poduszkę. Czułem jeszcze zapach jej ciała. Wszystko leżało w pokoju tak jak tamtego dnia, nie ruszyłem nic, chciałem żeby tak zostało. Nie jadłem, nie spałem, nie piłem. Cały czas rozmyślałem o niej, o nas.
Rodzice Demi zostali poinformowani o całej sytuacji i natychmiast przyjechali do miasta.
Dzisiaj był najgorszy dzień ze wszystkich, dzień pogrzebu. Wstałem rano z łóżka całą noc miałem zarwaną, przy życiu utrzymywała mnie tylko kawa. Poszedłem do łazienki, umyłem ciało, uczesałem się i ogoliłem. Pogrzeb miał być o godzinie dwunastej a wybiła dopiero dziesiąta.
Ale fakt chciałem być wcześniej od innych. Ubrałem się w czarny garnitur i czarne okulary żeby nikt nie zobaczył że są tak bardzo podpuchnięte.
Wyjechałem z domu około jedenastej. Na miejscu bylem już piętnaście minut później. Nikogo jeszcze nie było. Za to była kaplica w której leżała Demi. Musiałem tam wejść.
Wszedłem do środka Demi leżała tak spokojnie, taka blada, taka zimna. Po chwili za mną weszli jej rodzice. Mama zapłakana ojciec przygnębiony. Przywitali się ze mną widząc jak cierpię. Jej mama nie myślała o sobie i pozwoliła mi podejść do trumny po raz ostatni się pożegnać.
Podszedłem bliżej i czułem jak nogi pode mną się uginają, jak moje oczy wypełniają się łzami jak ręce drżą. Podszedłem jeszcze bliżej i ponownie się rozpłakałem.
Demi, moja Demi. Leżała taka bezbronna. Upadłem przy tej trumnie. Nie zniosłem tego wszystkiego. Upadłem na kolana i prosiłem by mi ją zwrócono. Prosiłem, błagałem, płaszczyłem się przed bogiem, jednak nic mi to nie dało. Wstałem i po raz ostatni ucałowałem jej zimne czoło. - Na zawsze ja na zawsze ty na zawsze my - Wyszeptałem i wybuchając płaczem pozwoliłem jej mamie pożegnać się z nią. Ludzie powoli się zbierali, wszyscy ze starej szkoły, nauczyciele, koledzy z klas. Wszyscy którzy kiedykolwiek mieli z nią styczność. Ucieszyłem się że tylu ludzi o niej pamięta.
Do kościoła weszła zapłakana Selena z Justinem. Wtulili się moje ramię i zaczęli łkać. Nawet nie podeszli do trumny bo to było dla nich za wiele.
Ksiądz odprawił mszę i pozwolił się wszystkim pożegnać. Ludzie zaczęli składać mi kondolencje. Tępo się w nich wpatrywałem i nie umiałem okazać ani trochę uczucia. Po prostu nie. Wszystko odeszło razem z dniem jej śmierci. Nadszedł czas zamykania trumny. Razem z tym momentem odszedł cały mój świat. Czułem jak rozrywa mi się serce.
Doszliśmy do miejsca wyznaczonego dla niej. Panowie w czarnych garniturach włożyli jej trumnę do grobu zaczęli zasypywać a wszyscy szlochali. Nadal nie mogłem w to uwierzyć. Mojej księżniczki nie ma już przy mnie. Odeszła na zawsze.
Kiedy wszyscy ludzie się rozeszli zostałem jeszcze chwilę i się pomodliłem po czym wróciłem do domu.
Usiadłem na kanapie i wyciągnąłem z albumu wszystkie zdjęcia przyczepiając je na ścianę naszej sypialni.
-Widzisz Demi ? Już zawsze będziesz ze mną
.
No to dobrnęliśmy do końca. Pisząc ten rozdział miałam łzy w oczach. Dziękuję wszystkim czytającym to była piękna przygoda. Już przyzwyczaiłam się do pisania i po wakacjach może zacznę pisać nowe opowiadanie i wtedy na pewno wstawię tu link jeżeli ktoś jeszcze tutaj zajrzy. Jeszcze raz dziękuję z całego serduszka <3
-Nie pójdę do żadnego zasranego gabinetu proszę zaprowadzić mnie do mojej narzeczonej - Krzyknąłem wyrzucając ręce w powietrze. Lekarz przetarł czoło i spojrzał się na mnie a ja byłem już gotowy rzucić się na niego żeby tylko podał mi numer tej pieprzonej sali. Przeszliśmy przez długi korytarz mijając ludzi którzy wychodzili załamani z poszczególnych sal, naprawdę nie znoszę szpitali.
Po lewej stronie znajdowała się mała jednoosobowa sala. Stanęliśmy przed nią a kiedy chciałem wejść lekarz złapał mnie za bark i spoglądając mi w oczy powiedział - przykro mi - cokolwiek to znaczyło nie zastanawiając się długo popchnąłem drzwi i wszedłem do sali.
Nigdy nie zapomnę tego widoku. Demi leżała lekko uśmiechnięta na łóżku...... była blada. Uklęknąłem obok niej i cicho wyszeptałem jej imię do ucha. Nie reagowała, lekko szturchnąłem jej ramię, nadal nic. Przyłożyłem rękę do jej odkrytego brzucha, poraziło mnie jej zimno. Ciało miała blade, zimne.
Mój oddech stał się ciężki bo wiedziałem co się stało.
Moje oczy zapełniły się łzami a wszystkie mięśnie zesztywniały. Drżałem niemalże z nerwów, nigdy nie sądziłem, że do tego dojdzie, gdybym tylko mógł coś zrobić. Przytuliłem ją mocno do siebie oddając trochę ciepła, ale ona nawet nie drgnęła.
Nie radziłem sobie kompletnie z tą sytuacją.
Do sali wszedł lekarz i pielęgniarka.
-Co wy jej zrobiliście ?! Wszystko miało się udać ! A ona leży tutaj martwa ! -Krzyczałem i zalewałem się łzami
-Wystąpiły pewne komplikacje, jej organizm był osłabiony - Powiedział doktor zapisując coś w swoim notesie - Przykro mi - Dodał bez żadnego wyrazu twarzy
-Mi też - Powiedziałem uderzając go pięścią w twarz
Upadł na ziemię a z jego nosa zaczęła sączyć się krew. Podbiegła do niego pielęgniarka.
Ja zaś ze łzami w oczach wróciłem do Demi byłem wściekły na cały świat.
-Zadzwonimy na policję za atak na niewinnego człowieka - Krzyknęła pielęgniarka
-Nie nie róbcie tego, rozumiem co przeżywa ten młody człowiek - Odparł doktor
Podziękowałem mu jedynie zapłakanym wzrokiem, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Wszystko wydało mi się już takie bezsensowne. Kazano mi wyjść z sali. Zacząłem się rzucać w szpitalu po wszystkich. Nie umiałem się opanować. Chciałem iść do niej i ostatni raz mieć w swoich ramionach. Nie pozwolili mi, powiedzieli stanowczo nie. Nie miałem już nikogo. Kiedyś było mi łatwiej. A teraz ? Płaczę jak mały chłopiec. Nawet gdy nie byliśmy razem wiedziałem, że gdzieś tam jest. Mogliśmy nie rozmawiać ze sobą trzy tygodnie ale wiedziałem, że jest, że żyje .
W szpitalu siedziałem do szóstej nad ranem. Nie wiem dlaczego, chyba miałem nadzieję, że wszystko się zmieni, że odżyje...Sam siebie oszukiwałem Wiem, że zawsze będzie żywa w moim sercu, już nigdy nie będę z inną kobietą nie potrafiłbym. Kiedy znowu to do mnie dotarło płakałem jak małe dziecko. Wszystko załatwi szpital. Pogrzeb to w co ma być ubrana itd. Wyszedłem z budynku i skierowałem się na naszą plażę.
Tak bardzo wtedy chciałem umrzeć, żeby mnie coś rozjechało albo potrąciło, nie myślałem racjonalnie.
Sam jak palec siedziałem na naszej plaży rozmyślając o tym jak dalej potoczy się moje życie bez niej.
Odblokowałem telefon i spojrzałem na telefon. Jej śliczna buzia teraz taka blada... przypomniały mi się wszystkie chwile razem z nią. Była moją księżniczką, jedyna mnie rozumiała, kochała wracać do domu przebierać się w dresy i zajadać się skitlesami.
Pamiętam ostatni raz kiedy się widzieliśmy.... była taka radosna w jednym momencie była obrażona tylko po to żeby się pogodzić. Kochałem budzić się w jej ramionach i codziennie powtarzać jak bardzo ją kocham, ale to już się skończyło . Otarłem łzy. Siedziałem chyba do dziesiątej na tej plaży. Tak bardzo chciałem cofnąć się w czasie i sprawić żeby te wszystkie wydarzenia te złe, rozstania, oszustwa, nie miały miejsca. Chciałbym móc spędzić z nią więcej czasu, czułem jakby siedziała obok mnie. Ale nie mogłem z nią porozmawiać ani jej przytulić już nigdy więcej.
Wolałbym nigdy z nią nie być, nigdy jej nie poznać niż stracić w momencie kiedy była dla mnie najważniejszą osobą na całym tym popieprzonym świecie. Mógłbym się z nią rozstać gdyby ktoś powiedział mi że będzie żyła. Zniósł bym to że jej nie zobaczę ale że żyje i jest gdzieś tam szczęśliwa.
Kolejne dwa dni spędziłem w łóżku wtulając się w jej poduszkę. Czułem jeszcze zapach jej ciała. Wszystko leżało w pokoju tak jak tamtego dnia, nie ruszyłem nic, chciałem żeby tak zostało. Nie jadłem, nie spałem, nie piłem. Cały czas rozmyślałem o niej, o nas.
Rodzice Demi zostali poinformowani o całej sytuacji i natychmiast przyjechali do miasta.
Dzisiaj był najgorszy dzień ze wszystkich, dzień pogrzebu. Wstałem rano z łóżka całą noc miałem zarwaną, przy życiu utrzymywała mnie tylko kawa. Poszedłem do łazienki, umyłem ciało, uczesałem się i ogoliłem. Pogrzeb miał być o godzinie dwunastej a wybiła dopiero dziesiąta.
Ale fakt chciałem być wcześniej od innych. Ubrałem się w czarny garnitur i czarne okulary żeby nikt nie zobaczył że są tak bardzo podpuchnięte.
Wyjechałem z domu około jedenastej. Na miejscu bylem już piętnaście minut później. Nikogo jeszcze nie było. Za to była kaplica w której leżała Demi. Musiałem tam wejść.
Wszedłem do środka Demi leżała tak spokojnie, taka blada, taka zimna. Po chwili za mną weszli jej rodzice. Mama zapłakana ojciec przygnębiony. Przywitali się ze mną widząc jak cierpię. Jej mama nie myślała o sobie i pozwoliła mi podejść do trumny po raz ostatni się pożegnać.
Podszedłem bliżej i czułem jak nogi pode mną się uginają, jak moje oczy wypełniają się łzami jak ręce drżą. Podszedłem jeszcze bliżej i ponownie się rozpłakałem.
Demi, moja Demi. Leżała taka bezbronna. Upadłem przy tej trumnie. Nie zniosłem tego wszystkiego. Upadłem na kolana i prosiłem by mi ją zwrócono. Prosiłem, błagałem, płaszczyłem się przed bogiem, jednak nic mi to nie dało. Wstałem i po raz ostatni ucałowałem jej zimne czoło. - Na zawsze ja na zawsze ty na zawsze my - Wyszeptałem i wybuchając płaczem pozwoliłem jej mamie pożegnać się z nią. Ludzie powoli się zbierali, wszyscy ze starej szkoły, nauczyciele, koledzy z klas. Wszyscy którzy kiedykolwiek mieli z nią styczność. Ucieszyłem się że tylu ludzi o niej pamięta.
Do kościoła weszła zapłakana Selena z Justinem. Wtulili się moje ramię i zaczęli łkać. Nawet nie podeszli do trumny bo to było dla nich za wiele.
Ksiądz odprawił mszę i pozwolił się wszystkim pożegnać. Ludzie zaczęli składać mi kondolencje. Tępo się w nich wpatrywałem i nie umiałem okazać ani trochę uczucia. Po prostu nie. Wszystko odeszło razem z dniem jej śmierci. Nadszedł czas zamykania trumny. Razem z tym momentem odszedł cały mój świat. Czułem jak rozrywa mi się serce.
Doszliśmy do miejsca wyznaczonego dla niej. Panowie w czarnych garniturach włożyli jej trumnę do grobu zaczęli zasypywać a wszyscy szlochali. Nadal nie mogłem w to uwierzyć. Mojej księżniczki nie ma już przy mnie. Odeszła na zawsze.
Kiedy wszyscy ludzie się rozeszli zostałem jeszcze chwilę i się pomodliłem po czym wróciłem do domu.
Usiadłem na kanapie i wyciągnąłem z albumu wszystkie zdjęcia przyczepiając je na ścianę naszej sypialni.
-Widzisz Demi ? Już zawsze będziesz ze mną
.
No to dobrnęliśmy do końca. Pisząc ten rozdział miałam łzy w oczach. Dziękuję wszystkim czytającym to była piękna przygoda. Już przyzwyczaiłam się do pisania i po wakacjach może zacznę pisać nowe opowiadanie i wtedy na pewno wstawię tu link jeżeli ktoś jeszcze tutaj zajrzy. Jeszcze raz dziękuję z całego serduszka <3
2014/06/22
ROZDZIAŁ 60
DEMI POV.
Święta spędziliśmy w domu z chłopakami przez cały czas coś
jedliśmy albo oglądaliśmy świąteczne filmy przez trzy dni z rzędu o godzinie
osiemnastej puszczali Kevina oglądałam go już z milion razy jak byłam młodsza
ale nigdy mi się to nie znudzi a poza tym to chłopcy już pół godziny wcześniej
szykowali wszystko żeby móc w spokoju to obejrzeć co było dosyć zabawne bo mają
po dwadzieścia lat ale tu sprawdza się powiedzenie że oni dorastają później a w
ich przypadku to chyba nigdy nie nastąpi.
Jutro
mam termin operacji i pozbędę się tego gówna, które we mnie siedzi ale
już dziś muszę wylecieć ponieważ klinika znajduję się strasznie daleko.
Od rana nie mogę się na niczym skupić bo cały czas myślę o tym co może
się stać chociaż wiem, że nie powinnam bo operował będzie jeden z
najlepszych chirurgów w kraju ale to jest chyba normalne że się boję
tego czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, czy pozbędę się tego
świństwa z mojego ciała, po prostu wszystkiego ale muszę myśleć też o
pozytywach.
Chcąc oderwać się trochę od tego wszystkiego poszłam na górę
żeby spakować moje rzeczy, będę tam przez jakieś dwa tygodnie bo oprócz
operacji będę poddana jeszcze jakimś zabiegom, które mają pomóc mi
wrócić do formy.
Spakowałam raczej luźniejsze ubrania i dwie pary piżam,
wiem że to trochę mało jak na dwa tygodnie ale tam na pewno to jest
więc biorę to tylko na wszelki wypadek.
Wzięłam także ładowarkę,
laptopa,kilka książek i płyt, szczotkę i wszystkie kosmetyki, kilka
butelek wody na podróż,mojego misia którego dostałam od Nialla na
walentynki i nasze wspólne zdjęcie.
Musiałam usiąść na walizce żeby ją zasunąć ale nie szło mi to najlepiej bo suwak zaciął się w połowie.
-Może pomóc - Usłyszałam głos Nialla stojącego w progu i śmiejącego się ze mnie
-Nie
dziękuję sama sobie poradzę- To co powiedziałam było kłamstwem ale nie
chciałam żeby wyszło że niczego nie potrafię zrobić i kilka razy
podskoczyłam próbując zasunąć tą głupią walizkę ale ona ani drgnęła.
-Coś
chyba Ci to nie wychodzi - Niall podszedł do mnie dając mi znak żebym
zeszła z walizki dając mu możliwość zasunięcia jej ale ja byłam zbyt
uparta i nadal ustawałam przy tym że uda mi się ją zasunąć wtedy on
złapał mnie za uda tak że owinęłam nogami jego talię po czym położył mnie na łóżko kładąc ręce obok moich ramion tak, że znajdował się nade mną i pocałował mnie w czoło a potem szybko wstał i jak gdyby nigdy nic zasunął torbę. -No jak już poluzowałam to wiesz..... - Niall zaczął się śmiać i przyznał mi rację
Wstając z łóżka założyłam za ucho kosmyk włosów którym zleciał mi na twarz i biorąc poduszkę walnęłam nią Nialla szybko zamykając się w łazience żeby mi nie oddał.
-I co 1:0 kto jest lepszy ? hmm ? hę ? hmm? - Stałam tak przy drzwiach żeby usłyszeć jego odpowiedź - Ale wiesz, że cały dzień nie możesz tam siedzieć - Usłyszałam delikatne pukanie do drzwi - Jestem dziewczyną więc nawet nie wiesz ile mogę tu siedzieć - Odpowiedziałam śmiejąc się do siebie.
Już rano wzięłam kąpiel więc tylko przebrałam się w ciuchy w których miałam zamiar jechać. Założyłam różową sukienkę przed kolano i długi zielony sweterek w kwiaty. Wyciągając szczoteczkę z szuflady nałożyłam na nią pastę i zaczęłam szorować zęby. Po kilku minutach przepłukałam wszystko płynem i wyplułam go do umywalki. Wyciągnęłam swoją kosmetyczkę szukając podkładu.
Nałożyłam jasną substancję na swoją skórę rozcierając ją dwoma palcami. Jeszcze troszeczkę pudru i różu do policzków. Usta pomalowałam jasną szminką i pomalowałam rzęsy i zrobiłam kreski.
Schowałam wszystko do kosmetyczki i odstawiłam ją z powrotem do szafki. Rozczesałam włosy i postanowiłam nic z nimi nie robić bo fajnie się skręciły, nałożyłam tylko odżywkę. Z wieszaka zdjęłam czarny kapelusz i nałożyłam go na głowę zsuwając lekko do tyłu. Na palcach podeszłam do drzwi i przyłożyłam do nich ucho nasłuchując czy Niall jest jeszcze w pokoju bo przecież minęły jakieś dobre dwie godziny. Przekręcając kluczyk wychyliłam głowę i upewniając się, że go nie ma wyszłam z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Poczułam, że ktoś złapał mnie od tyłu i podniósł do góry więc zaczęłam kopać nogami w powietrzu z nadzieją, że to coś da.
-Zaraz zobaczymy kto wygra tą walkę - Powiedział obracając mnie do siebie
-Nie masz poduszki ! haha - Krzyknęłam
-Ale za to mam coś innego - Niall przycisnął mnie do ściany i łapiąc moje dłonie uniósł je do góry i przygwoździł je tak, że nie mogłam go odepchnąć. Pocałował mnie w szyję, później jeszcze raz, zaczął ją delikatnie podgryzać...
-Co tu się dzieje gołąbeczki ?! - Zawołał Marcus śmiejąc się sam do siebie
-Wyjdź stąd - Krzyknął zezłoszczony Niall
-Bardzo bym chciał ale za 10 minut wyjeżdżamy na lotnisko
-Masz 5 sekund na opuszczenie tego pomieszczenia albo rozwalę ci łeb !
-Dobra dobra już. Przypominam 10 minuuuut !- Uniósł ręce na znak obrony i wyszedł z pokoju
Kiedy Niall chciał kontynuować to co wcześniej rozpoczął musiałam mu przerwać bo Marcus miał rację, że jeżeli nie chcemy się spóźnić to musimy jechać. Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy się ubierać. John poszedł po moją walizkę a my udaliśmy się do samochodu.Usiadłam obok okna a na środku siedział Niall a po jego prawej stronie Michael a z przodu
Liam i Marcus. John został żeby pozałatwiać resztę swoich spraw. Droga była krótka ale strasznie długo jechaliśmy bo o tej porze są największe korki. Ledwo co zdążyliśmy na lotnisko przed odprawą. Z chłopcami pożegnałam się przy samochodzie ciepłym uściskiem a Niall poszedł ze mną do kolejki. Wszystko poszło zgodnie z planem i bez mniejszego problemu przeszliśmy przez odprawę bagażową. Złapałam Nialla za rękę i dałam mu całusa. Nie rozmawialiśmy za dużo ale to dlatego, że nienawidzę pożegnań.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ NIALL POV.
Martwiłem się o Demi, ponieważ nie odzywała się do mnie oprócz jednego razu kiedy dzwoniła do mnie przed operacją. Wiem, że miała być tam przez dwa tygodnie ale nie mogłem tak siedzieć bezczynnie i gapić się w sufit zastanawiając się co się tam dzieje więc wsiadłem w pierwszy lepszy samolot i po 3 godzinach lotu znalazłem się już na miejscu. Do kliniki było jeszcze trochę drogi więc musiałem zdrzemnąć się w jakimś hotelu. Na miejscu nie było problemu z rezerwacją więc od razu poszedłem na górę. Nie rozpakowywałem rzeczy tylko wyciągnąłem białą koszulkę i krótkie spodenki do spania.
Wszedłem do łazienki gdzie stała wielka wanna. Miałem ochotę na szybki prysznic no ale nie będę wybredny. Rozebrałem się i powoli wszedłem do wanny a na moich dłoniach pojawiły się ciarki spowodowane szybką zmianą temperatury. Gorąca woda rozluźniła moje mięśnie i mogłem się całkowicie zrelaksować. Odchyliłem głowę do tyło i przejechałem dłonią po karku. Ciało umyłem czekoladowym żelem pod prysznic i zanurzając się całkowicie opłukałem całą pianę. Wyszedłem z wanny i owinąłem się białym ręcznikiem tak, że zwisał mi na biodrach. Podłączyłem telefon i wysłałem sms'a Demi .
-Śpij dobrze księżniczko kocham Cię niedługo się zobaczymy
Po czym odłożyłem telefon na półkę i zasnąłem po kilkunastu minutach po męczącej podróży.
Rano obudził mnie dzwonek budzika i szybko zerwałem się na nogi bo nie mogłem wytrzymać ani chwili dłużej bez mojej dziewczyny. Umyłem zęby i uczesałem włosy i się ubrałem. Założyłem czarne spodnie zwężane w kostkach, białą podkoszulkę z flagą ameryki, czarną skórzaną kurtkę i czarne vansy. Spakowałem wszystkie rzeczy do torby i wyciągając portfel z kieszeni odliczyłem 200$ i zostawiłem je na łóżku jako napiwek. Zakładając torbę na ramie zabrałem jeszcze telefon i wyszedłem z pokoju. Musiałem jeszcze uzupełnić formalności z wymeldowaniem się z hotelu i wyszedłem na dwór. Tutaj nie było śniegu a na dworze było dosyć ciepło, przejechałem dłonią wzdłuż włosów. Wpisałem w gps nazwę kliniki.
Podjechała taksówka a ja wskazałem kierowcy adres. Po drodze napisałem tylko sms'a chłopakom gdzie jestem i schowałem go do kieszeni moich spodni. Nerwowo podrygiwałem nogą aż w końcu znaleźlismy się na miejscu. Znów wyciągnąłem portfel i zapłaciłem za podróż.
-Dzień dobry w której sali znajduje się Demetria Devone Lovato ? - Zapytałem pani w poczekalni
-Sala 231 na 3 piętrze ale......- Nie pozwoliłem jej dokończyć zdania i od razu podbiegłem do windy. Były tam tylko dwie kobiety i chłopczyk na wózku. Usłyszałem dźwięk windy i po chwili otworzyły się drzwi. Wyszedłem i skierowałem się pod podany numer 229,230 i w końcu 231 otworzyłem drzwi i wszedłem do środka ale zobaczyłem tylko puste łóżko a sala była wysprzątana jakby za chwilę miał przyjechać tam całkiem inny pacjent. Nie chciałem wpadać w panikę ale do głowy przychodziły mi same czarne myśli. Na końcu korytarza zauważyłem doktora rozmawiającego z jakąś kobietą, rozpoznałem go bo to ten mężczyzna który przekazał nam informacje o chorobie Demi.
-Dzień dob...... -Lekarz nie dał mi dokończyć ponieważ był zdenerwowany tym, że przerywam mu rozmowę - Co pan robi ?! W tej chwili rozmawiam
-Chce wiedzieć co się dzieje z moją dziewczyną do kurwy nędzy !! -Powiedziałem a kobieta obok zrozumiała, że mówię poważnie i unikając kłótni odeszła
-Co pan wyprawia to jest szpital ! - Nie chcąc mnie słuchać doktor obrócił się i odszedł
-Co z Demi ?!! -Krzyknąłem przez cały korytarz a gdy on usłyszał o kogo chodzi natychmiast stanął i podszedł do mnie
-Demi Lovato ? -Spytał zszokowany
-Tak to moja narzeczona - Powiedziałem a krew w moich żyłach stała się zimna jak lód a twarz straciła wszystkie kolory
-Zapraszam do gabinetu
2014/06/18
ROZDZIAŁ 59
NORMAL POV.
Nadszedł dzień wigilii, kiedy jeszcze wszyscy spali Demi zdążyła pójść do sklepu po świąteczne zakupy i upiec jedno ciasto. Zapach potraw unosił się w całym domu nadając nastroju. Pierwszy zszedł Niall, który przetarł swoje oczy i rozglądał się po kuchni jak gdyby nie wiedział jaki jest dzisiaj dzień, objął Demi w tali i pocałował po czym odsunął krzesło spod blatu i przeciągnął się ospale. - Ty już na nogach ? Kiedy zdarzyłaś to wszystko przygotować jest dopiero ranek.... która to godzina ? 12:00 - Powiedział chłopak rozszerzając oczy ze zdziwienia - Poranek to może dla was lenie nie wiem jak można tak długo spać ...hmmm .. jak jakieś niedźwiedzie, wiem że jest zima ale... - Powiedziała Demi zdmuchując kosmyk włosów który zleciał na jej twarz ponieważ obie ręce miała zajęta - Wiesz, że wyglądasz tak seksownie, że mógłbym zabrać Cię do sypialni w tym momencie, albo lepiej... mógłbym zrobić to tutaj - Powiedział podchodząc do niej i łapiąc za dłonie przejeżdżając jedną ręką po włosach - Marzeniaaa - Odrzekła dając mu klapsa w tyłek i wkładając kolejne ciasto do piekarnika.
DEMI POV
Obudziłam się o godzinie siódmej i czułam się bardzo podekscytowana ponieważ kocham święta. Przygotowania, gorąca czekolada, spędzanie czasu z najbliższymi, oderwanie się od wszystkiego i cieszenie się tą chwilą, to będą moje pierwsze święta z Niallem i chłopakami, już zdążyłam się do nich przyzwyczaić do tego, że zawsze śmiecą i musze po nich sprzątać, że muszę wysłuchiwać ich bezsensownych kłótni, tego że często pakują się w jakieś kłopoty i tego, że zawsze mi pomogą niezależnie od sytuacji. Skoro o nich już mowa wszyscy po kolei zeszli do nas po schodach. -Cześć, czołem możemy się do czegoś przydać ?- Zapytał John witając się z Niallem. - Jasne możesz pójść do sklepu bo zapomniałam kilku rzeczy zaraz przygotuję Ci listę - Złapałam za kawałek kartki i zapisałam tam kilka niezbędnych rzeczy między innymi papier do pakowania prezentów, mąka a do tego wszystko potrzebne do ubrania choinki, wręczyłam kartkę John'owi i podziękowałam - O widzę kolejna gosposia - Roześmiał się Marcus uderzając Johna w ramię po czym Liam i Michael zaczęli się z niego śmiać - Tak was to bawi panowie ? Dla was też się coś znajdzie , w tej chwili ruszacie swoje tyłki i zapieprzacie do lasu po drzewko - A..ale przecie..- Nie ma ale ! Ostatni raz ostrzegam ! - Chłopcy popatrzyli się na siebie i w pośpiechu opuścili mieszkanie a Niall przyglądał się całej sytuacji z uśmiechem na twarzy.
NIALL POV
Kochałem kiedy Demi pracowała w kuchni bo wyglądała wtedy tak cholernie seksowanie ale kiedy zaczęła przydzielać chłopakom zadania nie mogłem powstrzymać się od śmiechu i dostałem za to ścierką. Kiedy Demi nie zauważyła wyciągnąłem z szafki resztki mąki i wysypałem zawartość torebki na prawą rękę i poprosiłem Dems żeby podeszła na chwilkę. - Masz coś we włosach - Powiedziałem z powagą i bez żadnego wyrazu twarzy żeby nie zorientowała się o co chodzi -To to zdejmij - Odpowiedziała nachylając się i kiedy wyciągnąłem lewą rękę i udawałem że to robię wykorzystując chwilę nieuwagi wysypałem mąkę na głowę Demi a ona odskoczyła i zaczęła się śmiać po czym wyciągnęła z szuflady drugą paczkę i obsypała mnie całą zawartością po chwili naszej małej ,,wojny" cała kuchnia była biała, my z resztą nie wyglądaliśmy wcale lepiej. Demi starała się uciec wtedy ja się potknąłem i oboje znaleźliśmy się na ziemi i nie mogliśmy nawet wstać ze śmiechu. Zbierając resztkę białego proszku z mojej koszulki przejechałem palcem po malutkim nosku mojej księżniczki i pomogłem jej wstać. - Nawet w mące musisz wyglądać tak pięknie ? - Zapytałem łapiąc jej twarz i pocierając policzek kciukiem - No widzisz taki dar od Boga - Masz rację jesteś moim darem od Boga i najlepszą rzeczą jaka mi się w życiu przytrafiła, dzięki tobie zrozumiałem, że pomimo tego że życie jest niesprawiedliwe to mam powód do uśmiechu i muszę wykorzystać je w jak najlepszy możliwy sposób - Wyznałem jej prosto z serca i wiedziałem, że tego słuchała - Jejku jesteś naprawdę słodkii, ale seksu nie będzie pomóż mi sprzątać - Nie mogłem przestać się z niej śmiać chociaż chciałem się opanować, po prostu nie mogłem i ten teks ,, ale seksu nie będzie " haha tak potrafi tylko Demi.
NORMAL POV
Nastał wieczór wszyscy byli w świetnych humorach. Kiedy prawie wszystkie potrawy były już gotowe chłopcy ustawili choinkę w rogu salonu, była ogromna i bardzo ładna teraz pozostalo tylko ładnie ją przyszykować. Niall otworzył pudełko w którym znajdowały się czerwone bombki z różnymi świątecznymi rysunkami a w drugim pudełku były łańcuchy. John złapał jeden koniec i przerzucając na drugą stronę podał go Liamowi, jeszcze kilka rzutów i łańcuch był w miarę ładnie zawieszony, jeszcze kilka lampek i najważniejsza część według Nialla, cukierkii dużo cukierków zakładając je wszyscy pokuli się w palce ale jakoś się to udało. Na stole została tylko wielka gwiazda. Demi próbowała wsadzić ją na sam czubek ale była bardzo niziutka więc Niall złapał ją w talii i podniósł wysoko tak, żeby mogła zamieścić ją na honorowym miejscu po czym odstawił ją na ziemię obracając kilka razy wokół siebie. Każdy przyniósł swój prezent stawiając go pod choinka i wszyscy zaczęli się szykować.
DEMI POV
Weszłam do łazienki gdzie czekały na mnie gotowe ubrania. Założyłam na siebie beżową sukienkę przed kolano a jej góra była posrebrzana małymi diamencikami do tego buty na obcasie i kilka dodatków. Włosy spięłam w eleganckiego koka na czubku głowy. Nałożyłam jeszcze podkład i pomalowałam rzęsy.
Paznokcie pomalowałam na lekki róż i spryskałam się perfumami które kiedyś dostałam od Nialla. Chowając do swojej torebki telefon zeszłam na dół a chłopcy otworzyli swe usta aby coś powiedzieć po czym znowu je zamknęli, myślałam, że gdzieś się ubrudziłam albo porwała mi się sukienka. - No, no ! Nie chcę nic mówić chłopie ale teraz naprawdę Ci zazdroszczę - Powiedział John wpatrując się we mnie jak w jakiś eksponat w muzeum. Wszyscy wyglądali bardzo elegancko, każdy z chłopców miał na sobie garnitur i wlosy postawione na żel. Niall miał na sobie biały t-shirt czarną marynarkę i czarne spodnie a do tego białe supra.Wszyscy usiedliśmy przy stole i zanim zaczęliśmy jeść chciałam cos powiedzieć
-Chciałabym podziękować za możliwość spędzenia tego czasu w waszym gronie, za to że jesteście dla mnie jak rodzina i za wszystko co dla mnie zrobiliście.
Wszyscy wstali i biorąc opłatek z małego koszyczka zaczęli składac sobie życzenia.
Jako ostatni podszedł do mnie Niall - Demi wiesz, że jesteś moją księżniczka więc chciałbym życzyć Ci wszystkiego co najlepsze bo na to w pełni zasługujesz, żebyś codziennie się uśmiechała bo swoim usmiechem opromieniasz mój dzień, żebyś była zdrowa i żebyś miała siłę z nami wytrzymać bo wiem, że czasem jesteśmy nieznośni, czasami pewnie jest Ci ciężko bo zostałaś bez rodziny i przyjaciół ale obiecuję, ze ci to wynagrodzę. Kocham Cię najmocniej w całym tym szalonym świecie - To były najpiękniejsze życzenia jakie kiedykolwiek ktoś mi powiedział więc nie wiedząc co mam mówić złożyłam pocałunek na ustach Nialla i podeszliśmy do stołu żeby zjeść wszystkie potrawy. Po skończonej kolacji usiedliśmy przy kominku a i wpadłam na pomysł żeby zaśpiewać kilka kolęd. Zniosłam na dół gitarę i podałam ją Niallowi. Wszyscy usiedliśmy wokół niego a Liam przyniósł kubki z gorącą czekoladą. Zaczęły lecieć pierwsze akordy a wszyscy śpiewaliśmy radośnie i wpatrywaliśmy się w ogień który dawał nam ciepło. Chwilę później gitarę przejął Michael i zaczął grać całkiem inną melodię i kiedy juz wiedzieliśmy jaka to kolęda dołączyliśmy się do śpiewania. Usiadłam bokiem na kolanach u Nialla owijając ręce wokół jego szyi i wtulając się głową w jego ramię. Po chwili wybiła północ a John podszedł do choinki i zaczął rozdawać prezenty. Każdy dostał po dwa pudełka. Liam dostał skórzany portfel i zestaw garnków bo wszyscy wiemy jak kocha gotować. John duży zestaw głośników i słuchawki o których zawsze marzył. Michael gitarę akustyczną i płyty swojego ulubionego zespołu, Marcus konsolę do gier i kilka gier. Niall otworzył prezent od chłopaków był to bmx bo bardzo lubił jeździć wyczynowo i nareszcie prezent ode mnie złoty zegarek z cytatem ,na zawsze ja na zawsze ty na zawsze my " uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek mocniej przytulając do siebie że prawie spadłam z jego kolan. - No chłopcy teraz moja kolej zobaczymy co się tam szykuje - Otworzyłam swoją paczkę i byl tam mega duży obraz na którym bylismy wszyscy razem pierwszego dnia kiedy się poznaliśmy i wielki napis ,, cokolwiek by sie działo zawsze razem " miałam łzy w oczach ale szybko je otarłam i podziękowałam wszystkim. Niall podał mi prezent od siebie, było to duże różowe pudełko z kokardą. Odwiązałam kokardę i otworzyłam paczkę ale wypełniona była czerwoną bibułą a w środku jeszcze jedna paczka, i jeszcze jedna, i jeszcze jedna wszyscy zastanawiali się co jest w środku i tylko Niall siedzial i się śmiał. Na samym dole było malutkie podłużne pudełeczko. Otworzyłam je a w środku był złoty wisiorek z serduszkiem, był prześliczny. - To jest serce żebyś zawsze miała mnie blisko siebie - Powiedział Niall odgarniając moje włosy i zakładając wisiorek na moja szyję - A gdzie jest twój ? - Ja tego nie potrzebuję ponieważ ty jesteś w moim sercu od dawna i zostaniesz tam na wieki skarbie - Juz nie wytrzymałam i po prostu się rozpłakałam ze szczęścia- Schowałam głowę w tors Nialla i mocno go przytuliłam.
Nadszedł dzień wigilii, kiedy jeszcze wszyscy spali Demi zdążyła pójść do sklepu po świąteczne zakupy i upiec jedno ciasto. Zapach potraw unosił się w całym domu nadając nastroju. Pierwszy zszedł Niall, który przetarł swoje oczy i rozglądał się po kuchni jak gdyby nie wiedział jaki jest dzisiaj dzień, objął Demi w tali i pocałował po czym odsunął krzesło spod blatu i przeciągnął się ospale. - Ty już na nogach ? Kiedy zdarzyłaś to wszystko przygotować jest dopiero ranek.... która to godzina ? 12:00 - Powiedział chłopak rozszerzając oczy ze zdziwienia - Poranek to może dla was lenie nie wiem jak można tak długo spać ...hmmm .. jak jakieś niedźwiedzie, wiem że jest zima ale... - Powiedziała Demi zdmuchując kosmyk włosów który zleciał na jej twarz ponieważ obie ręce miała zajęta - Wiesz, że wyglądasz tak seksownie, że mógłbym zabrać Cię do sypialni w tym momencie, albo lepiej... mógłbym zrobić to tutaj - Powiedział podchodząc do niej i łapiąc za dłonie przejeżdżając jedną ręką po włosach - Marzeniaaa - Odrzekła dając mu klapsa w tyłek i wkładając kolejne ciasto do piekarnika.
DEMI POV
Obudziłam się o godzinie siódmej i czułam się bardzo podekscytowana ponieważ kocham święta. Przygotowania, gorąca czekolada, spędzanie czasu z najbliższymi, oderwanie się od wszystkiego i cieszenie się tą chwilą, to będą moje pierwsze święta z Niallem i chłopakami, już zdążyłam się do nich przyzwyczaić do tego, że zawsze śmiecą i musze po nich sprzątać, że muszę wysłuchiwać ich bezsensownych kłótni, tego że często pakują się w jakieś kłopoty i tego, że zawsze mi pomogą niezależnie od sytuacji. Skoro o nich już mowa wszyscy po kolei zeszli do nas po schodach. -Cześć, czołem możemy się do czegoś przydać ?- Zapytał John witając się z Niallem. - Jasne możesz pójść do sklepu bo zapomniałam kilku rzeczy zaraz przygotuję Ci listę - Złapałam za kawałek kartki i zapisałam tam kilka niezbędnych rzeczy między innymi papier do pakowania prezentów, mąka a do tego wszystko potrzebne do ubrania choinki, wręczyłam kartkę John'owi i podziękowałam - O widzę kolejna gosposia - Roześmiał się Marcus uderzając Johna w ramię po czym Liam i Michael zaczęli się z niego śmiać - Tak was to bawi panowie ? Dla was też się coś znajdzie , w tej chwili ruszacie swoje tyłki i zapieprzacie do lasu po drzewko - A..ale przecie..- Nie ma ale ! Ostatni raz ostrzegam ! - Chłopcy popatrzyli się na siebie i w pośpiechu opuścili mieszkanie a Niall przyglądał się całej sytuacji z uśmiechem na twarzy.
NIALL POV
Kochałem kiedy Demi pracowała w kuchni bo wyglądała wtedy tak cholernie seksowanie ale kiedy zaczęła przydzielać chłopakom zadania nie mogłem powstrzymać się od śmiechu i dostałem za to ścierką. Kiedy Demi nie zauważyła wyciągnąłem z szafki resztki mąki i wysypałem zawartość torebki na prawą rękę i poprosiłem Dems żeby podeszła na chwilkę. - Masz coś we włosach - Powiedziałem z powagą i bez żadnego wyrazu twarzy żeby nie zorientowała się o co chodzi -To to zdejmij - Odpowiedziała nachylając się i kiedy wyciągnąłem lewą rękę i udawałem że to robię wykorzystując chwilę nieuwagi wysypałem mąkę na głowę Demi a ona odskoczyła i zaczęła się śmiać po czym wyciągnęła z szuflady drugą paczkę i obsypała mnie całą zawartością po chwili naszej małej ,,wojny" cała kuchnia była biała, my z resztą nie wyglądaliśmy wcale lepiej. Demi starała się uciec wtedy ja się potknąłem i oboje znaleźliśmy się na ziemi i nie mogliśmy nawet wstać ze śmiechu. Zbierając resztkę białego proszku z mojej koszulki przejechałem palcem po malutkim nosku mojej księżniczki i pomogłem jej wstać. - Nawet w mące musisz wyglądać tak pięknie ? - Zapytałem łapiąc jej twarz i pocierając policzek kciukiem - No widzisz taki dar od Boga - Masz rację jesteś moim darem od Boga i najlepszą rzeczą jaka mi się w życiu przytrafiła, dzięki tobie zrozumiałem, że pomimo tego że życie jest niesprawiedliwe to mam powód do uśmiechu i muszę wykorzystać je w jak najlepszy możliwy sposób - Wyznałem jej prosto z serca i wiedziałem, że tego słuchała - Jejku jesteś naprawdę słodkii, ale seksu nie będzie pomóż mi sprzątać - Nie mogłem przestać się z niej śmiać chociaż chciałem się opanować, po prostu nie mogłem i ten teks ,, ale seksu nie będzie " haha tak potrafi tylko Demi.
NORMAL POV
Nastał wieczór wszyscy byli w świetnych humorach. Kiedy prawie wszystkie potrawy były już gotowe chłopcy ustawili choinkę w rogu salonu, była ogromna i bardzo ładna teraz pozostalo tylko ładnie ją przyszykować. Niall otworzył pudełko w którym znajdowały się czerwone bombki z różnymi świątecznymi rysunkami a w drugim pudełku były łańcuchy. John złapał jeden koniec i przerzucając na drugą stronę podał go Liamowi, jeszcze kilka rzutów i łańcuch był w miarę ładnie zawieszony, jeszcze kilka lampek i najważniejsza część według Nialla, cukierkii dużo cukierków zakładając je wszyscy pokuli się w palce ale jakoś się to udało. Na stole została tylko wielka gwiazda. Demi próbowała wsadzić ją na sam czubek ale była bardzo niziutka więc Niall złapał ją w talii i podniósł wysoko tak, żeby mogła zamieścić ją na honorowym miejscu po czym odstawił ją na ziemię obracając kilka razy wokół siebie. Każdy przyniósł swój prezent stawiając go pod choinka i wszyscy zaczęli się szykować.
DEMI POV
Weszłam do łazienki gdzie czekały na mnie gotowe ubrania. Założyłam na siebie beżową sukienkę przed kolano a jej góra była posrebrzana małymi diamencikami do tego buty na obcasie i kilka dodatków. Włosy spięłam w eleganckiego koka na czubku głowy. Nałożyłam jeszcze podkład i pomalowałam rzęsy.
Paznokcie pomalowałam na lekki róż i spryskałam się perfumami które kiedyś dostałam od Nialla. Chowając do swojej torebki telefon zeszłam na dół a chłopcy otworzyli swe usta aby coś powiedzieć po czym znowu je zamknęli, myślałam, że gdzieś się ubrudziłam albo porwała mi się sukienka. - No, no ! Nie chcę nic mówić chłopie ale teraz naprawdę Ci zazdroszczę - Powiedział John wpatrując się we mnie jak w jakiś eksponat w muzeum. Wszyscy wyglądali bardzo elegancko, każdy z chłopców miał na sobie garnitur i wlosy postawione na żel. Niall miał na sobie biały t-shirt czarną marynarkę i czarne spodnie a do tego białe supra.Wszyscy usiedliśmy przy stole i zanim zaczęliśmy jeść chciałam cos powiedzieć
-Chciałabym podziękować za możliwość spędzenia tego czasu w waszym gronie, za to że jesteście dla mnie jak rodzina i za wszystko co dla mnie zrobiliście.
Wszyscy wstali i biorąc opłatek z małego koszyczka zaczęli składac sobie życzenia.
Jako ostatni podszedł do mnie Niall - Demi wiesz, że jesteś moją księżniczka więc chciałbym życzyć Ci wszystkiego co najlepsze bo na to w pełni zasługujesz, żebyś codziennie się uśmiechała bo swoim usmiechem opromieniasz mój dzień, żebyś była zdrowa i żebyś miała siłę z nami wytrzymać bo wiem, że czasem jesteśmy nieznośni, czasami pewnie jest Ci ciężko bo zostałaś bez rodziny i przyjaciół ale obiecuję, ze ci to wynagrodzę. Kocham Cię najmocniej w całym tym szalonym świecie - To były najpiękniejsze życzenia jakie kiedykolwiek ktoś mi powiedział więc nie wiedząc co mam mówić złożyłam pocałunek na ustach Nialla i podeszliśmy do stołu żeby zjeść wszystkie potrawy. Po skończonej kolacji usiedliśmy przy kominku a i wpadłam na pomysł żeby zaśpiewać kilka kolęd. Zniosłam na dół gitarę i podałam ją Niallowi. Wszyscy usiedliśmy wokół niego a Liam przyniósł kubki z gorącą czekoladą. Zaczęły lecieć pierwsze akordy a wszyscy śpiewaliśmy radośnie i wpatrywaliśmy się w ogień który dawał nam ciepło. Chwilę później gitarę przejął Michael i zaczął grać całkiem inną melodię i kiedy juz wiedzieliśmy jaka to kolęda dołączyliśmy się do śpiewania. Usiadłam bokiem na kolanach u Nialla owijając ręce wokół jego szyi i wtulając się głową w jego ramię. Po chwili wybiła północ a John podszedł do choinki i zaczął rozdawać prezenty. Każdy dostał po dwa pudełka. Liam dostał skórzany portfel i zestaw garnków bo wszyscy wiemy jak kocha gotować. John duży zestaw głośników i słuchawki o których zawsze marzył. Michael gitarę akustyczną i płyty swojego ulubionego zespołu, Marcus konsolę do gier i kilka gier. Niall otworzył prezent od chłopaków był to bmx bo bardzo lubił jeździć wyczynowo i nareszcie prezent ode mnie złoty zegarek z cytatem ,na zawsze ja na zawsze ty na zawsze my " uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek mocniej przytulając do siebie że prawie spadłam z jego kolan. - No chłopcy teraz moja kolej zobaczymy co się tam szykuje - Otworzyłam swoją paczkę i byl tam mega duży obraz na którym bylismy wszyscy razem pierwszego dnia kiedy się poznaliśmy i wielki napis ,, cokolwiek by sie działo zawsze razem " miałam łzy w oczach ale szybko je otarłam i podziękowałam wszystkim. Niall podał mi prezent od siebie, było to duże różowe pudełko z kokardą. Odwiązałam kokardę i otworzyłam paczkę ale wypełniona była czerwoną bibułą a w środku jeszcze jedna paczka, i jeszcze jedna, i jeszcze jedna wszyscy zastanawiali się co jest w środku i tylko Niall siedzial i się śmiał. Na samym dole było malutkie podłużne pudełeczko. Otworzyłam je a w środku był złoty wisiorek z serduszkiem, był prześliczny. - To jest serce żebyś zawsze miała mnie blisko siebie - Powiedział Niall odgarniając moje włosy i zakładając wisiorek na moja szyję - A gdzie jest twój ? - Ja tego nie potrzebuję ponieważ ty jesteś w moim sercu od dawna i zostaniesz tam na wieki skarbie - Juz nie wytrzymałam i po prostu się rozpłakałam ze szczęścia- Schowałam głowę w tors Nialla i mocno go przytuliłam.
2014/06/09
ROZDZIAŁ 58
NORMAL POV.
Demi obudziła się rano w ramionach Nialla, który wpatrywał się w nią z troską w oczach i gładził ręką jej policzek. Dziewczyna rozciągnęła się leniwie sprawdzając na zegarku godzinę podparła się ramionami siadając na łóżku i przecierając oczy. - Jak się spało ? - Powiedział blondyn gładząc ją po dłoni - Całkiem dobrze chociaż jestem niewyspana - Odpowiedziała przerywając w połowie zdania co było spowodowane nagłym ziewaniem - To wracaj do łóżka nie mamy dzisiaj żadnych planów - Brzmi kusząco ale nie mogę sobie na to pozwolić, idę dzisiaj na spotkanie z Leen, bo dawno się nie widziałyśmy
- Odpowiedziała uśmiechając się i gdy Niall opadł na łóżko z miną zbitego pieska Demi rzuciła w niego poduszką i kazała wstać na co ten tylko wymamrotał coś pod nosem i schował swoją głowę w białą pościel. W tym czasie Demetria podeszła do szafy w rogu pokoju i wyciągnęła z niej ciemne leginsy i czarny podkoszulek a z drugiej szafy wyciągnęła zielony płaszczyk zimowe kozaki do kostek z ćwiekami po zewnętrznej stronie i kilka bransoletek po czym udała się do łazienki żeby się wyszykować.
Zamykając wszystkie szuflady wstała i posyłając całusa Niallowi zniknęła za drzwiami łazienki.
Na początku przemyła twarz letnią wodą po czym delikatnie wtarła w nią tonik oczyszczający i poczekała parę minut aż wsiąknie w jej cerę, po czym umalowała rzęsy i narysowała kreski na górnych powiekach.
Pomalowała jeszcze usta czerwoną konturówką i spryskała się swoimi ulubionymi perfumami z Victoria Secret's Heavenly i wyszła z toalety.
Schodząc na dół zauważyła chłopców siedzących i oglądających wiadomości w telewizji a Niall siedział w środku.
DEMI POV.
Na śniadanie zrobiłam sobie gofry które polałam bitą śmietaną i karmelem a dla smaku posypałam je świeżymi jagodami i kawałkami truskawek.
Położyłam to na talerzyk i łapiąc w drugą rękę szklankę weszłam do salonu siadając obok Nialla i zakładając swoje nogi na jego kolana.
Zaczęłam zajadać się gofrem który był przepyszny. Podsunęłam go pod twarz mojego misia żeby nie był głodny bo wiedziałam, że nie będzie mu się chciało zrobić śniadania. Na twarzy zostało mu trochę bitej śmietany wtedy złożyłam pocałunek na jego ustach. - Przestańcie - Powiedział lekko sfrustrowany Marcus - Dlaczego - Odpowiedział Niall wychylając się zza mnie - Bo zalatuje od was miłością i zaraz będę musiał otworzyć okno - Kiedy to powiedział wszyscy zaczęli się głośno śmiać a on sam zrozumiał jak głupie to było i lekko się uśmiechnął - Będę się lizał z moją dziewczyną kiedy będę chciał i gdzie będę chciał - Słysząc te słowa delikatnie się zarumieniłam i walnęłam go w klatkę piersiową na co on poruszył jedną brwią i powiedział tylko głupie - No co ? Nie zasłużyłem na to
Wstałam z kanapy i udałam się do kuchni żeby odstawić talerzyk do zmywarki kiedy po mieszkaniu rozniósł się dźwięk dzwonka.
Podeszłam do drzwi i zobaczyłam Leen która wskoczyła na mnie uśmiechając się musiało to wyglądać dosyć zabawnie bo chłopcy zanosili się śmiechem. Kiedy dziewczyna spuściła się już na zimie pomachała wszystkim w salonie i zapytała czy możemy już iść bo ma mi mnóstwo do opowiedzenia - No jasne tylko wezmę telefon.Założyłam jeszcze cieplejszy płaszczyk i wyszłyśmy na dwór a wiatr muskał nasze twarze.
NIALL POV.
Kiedy tylko Demi opuściła mieszkanie podszedłem do kanapy i korzystając sytuacji energicznie wyciągając pilot wyłączyłem telewizor i usiadłem na przeciwko chłopaków tak żeby wszyscy dokładnie widzieli co chcę im zakomunikować - Słuchajcie ostatnia akcja była jednorazowa - Powiedziałem rozglądając się i upewniając że wszyscy zrozumieli co miałem im do powiedzenia - Ale dl..... - Zaczął Marcus ale musiałem mu przerwać - Zamknij się Marcus ! Musimy ją chronić i nie możemy pozwolić żeby cokolwiek się jej stało rozumiecie ? Nigdy mi na nikim nie zależało jeżeli miałbym umrzeć nie przejął bym się tym ale teraz jest całkiem inaczej bo ta dziewczyna odmieniła moje życie i zrobię wszystko żeby była bezpieczna
- Ona wiedziała od początku w co się pakowała, ta sytuacja z włamaniem i to że musieliście się tutaj przenieść a do tego ta ostatnia akcja Niall, ona przywyknie..... musi - Dotarło do mnie to co powiedział do mnie John ale nie zgadzałem się z jego zdaniem - Nie ! Nie masz racji ! Powiem to ostatni raz i macie mnie słuchać ! Demi może i wie w co się wpakowała, ale chce żeby miała normalne życie . I tak jej tego nie zapewnię bo nie chodzi do szkoły musiała zostawić starych przyjaciół i przeze mnie straciła kontakt z rodziną ale chcę dać jej chociaż cząstkę normalnego życia i musicie mi w tym pomóc. Jeżeli będą jakieś akcje to ona ma się o tym nie dowiedzieć. Tak wiem że nienawidzi jak kłamię ale musimy to zrobić rozumiecie ? - Powiedziałem głośno i wyraźnie a kiedy wszyscy pokiwali głowami na znak że zrozumieli i się z tym zgadzają włączyłem z powrotem telewizor i rzucając pilotem na kanapę zostawiłem resztę i poszedłem na chwilę do swojego pokoju żeby jeszcze coś przemyśleć.
Wchodząc pod prysznic zrzuciłem z siebie wszystkie ubrania zostawiłem je w koszu i wszedłem pod prysznic.
Odkręcając gorącą wodę opłukałem swoje ciało a włosy umyłem miętowym szamponem.
Po czym wtarłem w ciało żel i go spłukałem.
Stałem tam jeszcze przez kilka minut pozwalając kropelkom wody spływać po moim ciele. Odchyliłem głowę w tył i ostatni raz przetarłem twarz po czym zdjąłem ręcznik który wisiał na barierce i wytarłem się.
Wysuszyłem włosy i delikatnie postawiłem je na żel po czym umyłem zęby, a ręcznik owinąłem w okół bioder i wyszedłem z łazienki po coś do ubrania.
Założyłem czarne dresy z klinem między nogami biały podkoszulek i zieloną bejsbolówkę a do tego białe supra.
DEMI POV.
Chodziłyśmy z Leen po centrum handlowym ponieważ na dworze było dość chłodno .Za dwa dni miały być święta bożego narodzenia, mój ulubiony dzień roku bo mogłam go spędzić z rodziną i przyjaciółmi. Niestety w tym roku tak nie będzie ale będę z moim chłopakiem i Leen która jest moją przyjaciółką. A no i będa chłopcy którzy są dla mnie jak starsi bracia. Przechodząc do rzeczy zastanawiałyśmy się z Leen co kupić dla Nialla ponieważ dla reszty wybrałyśmy jakieś drobne upominki. Chodziłyśmy tak po galerii i obserwowałyśmy co inni ludzie wkładają do koszyków. Jedna pani kupowała zabawki dla swojego dziecka a inna skarpetki dla męża co nie powiem było bardzo oryginalne haha. Przechodząc obok sklepu jubilerskiego zauważyłam różne ozdoby więc poprosiłam Leen żebyśmy tam weszły. Naszyjniki, zegarki, kolczyki, broszki i inne rzeczy. Z tego wszystkiego wybrałam złoty zegarek który był bardzo ładny.
Kosztował aż 750 zł ale w sumie to nie miałam już innych wydatków więc poprosiłam żeby pani mi go zapakowała. Chowając go bezpiecznie do torebki udałyśmy się do pana który wygrawerował nam napis
,, Na zawsze ja, Na zawsze Ty, Na zawsze My "
Może brzmi on trochę tandetnie ale dla mnie jest on bardzo ważny. Kiedy byłyśmy już tak zmęczone że nie dawałyśmy rady chodzić udałyśmy się do samochodu. Otworzyłam drzwi mojego czarnego Range Rovera i wyjechałam w drogę powrotną do domu.
NORMAL POV.
Kiedy Demi dojechała do domu zastała tam tylko Nialla który leżał w sypialni i zajadał się ciastem oglądając kreskówki na laptopie. Zawsze kiedy był przygnębiony tak robił. Demetria zauważając to nie pytała go o nic i po prostu położyła się na nim zakrywając jego oczy swoimi dłońmi - Zgadnij kto to ? - Powiedziała cicho śmiejąc się jak małe dziecko - Hmmm moja księżniczka ? - Nie zgadłeś, to ja ! No i nie będzie nagrody - Powiedziała uśmiechając się do niego kiedy ten obrócił się tak, że dziewczyna siedziała okrakiem nad jego kroczem. - A miała być jakaś nagroda ? - Chłopaka przybliżył się do niej tak, że ich twarze dzieliły tylko milimetry - Miała ale nie będzie bo nie zgadłeś - Sam sobie wezmę - Niall obrócił Demi na plecy i wtedy to on był nad nią po czym delikatnie musną ją w usta po chwili zagłębiając pocałunek. Demi złapała jego policzki jeszcze bardziej zmniejszając odległość między nimi i uniosła się delikatnie do góry. Po chwili Niall oddalił się i mógł spojrzeć w jej oczy - Ja zawsze dostaję to czego chcę - Powiedział złośliwie się uśmiechając - Dupek ! - Niedawno krzyczałaś coś innego - Demi walnęła go w klatkę piersiową na co chłopak nawet nie zareagował bo nie sprawiło mu to żadnego bólu widząc to dziewczyna zaczęła uderzać w niego małymi piąstkami kiedy Niall złapał jej nadgarstki i znowu przyciągnął do siebie - Byłaś niegrzeczna i czeka cię kara - Blondyn podciągnął koszulkę Demi i zaczął ją łaskotać kiedy ta nie mogła się obronić bo ręce miała przygniecione do ściany - Ni... nie proszę hahahaha.... Niall... Nienawidzę łaskotek - Demetria ciągle się śmiała a kiedy już mogła się opanować na tyle żeby usiąść przewróciła swojego chłopaka na plecy i zdjęła z niego koszulkę całując go w podbrzusze przejeżdżała językiem coraz wyżej sprawiając że Niall wygiął się w łuk dotarła do jego szyi delikatnie ją muskając zaczęła ją ssać tak, że zostawiła malutką czerwoną plamkę. Później dotarla do jego wilgotnych ust zagłębiając się w pocałunku. Siadając na nim okrakiem zrzuciła swoją koszulkę na podłogę. Niall przejechał po jej plecach dłońmi tym samym odpinając zapięcie stanika. Jedną ręką złapał jej pierś i masował jej sutka doprowadzając ją do rozkoszy - Niall ! - Jęknęła głośno. Wtedy chłopak złapal za drugi sutek dając jej tyle samo przyjemności.
Demi złapała za pasek od jego spodni i odpinając go mocnym ruchem wyciągnęła go i wyrzuciła w kąt pokoju tym samym obniżając spodnie Nialla i całkowicie je z niego zdejmując. Po chwili pozbyli się reszty ubrań i byli już całkiem nadzy. Blondyn przewrócił Demi na plecy i przewodząc palcami po jej nagim brzuchu zjechał do jej miejsca intymnego po czym wsadził tam dwa palce gładząc nimi w górę i w dół doprowadzając Demi do takiego stanu w którym dawno nie była. Po chwili złapał ją za biodra i delikatnie w nią wszedł. Na początku powoli przesuwał penisem wewnątrz ukochanej a po chwil zaczął przyśpieszać. Ich ciała zaczęły się pocić a Niall coraz bardziej przyspieszał. Oddechy przyspieszyły a powietrze wydawało się być bardziej gęste. Kiedy oboje byli już blisko dojścia do ostatecznej rozkoszy chłopak jeszcze kilka razy wszedł po czym ostatni raz w nią wszedł i słychać było głośny jęk obu z nich który wydawał się jednością.
Demi obudziła się rano w ramionach Nialla, który wpatrywał się w nią z troską w oczach i gładził ręką jej policzek. Dziewczyna rozciągnęła się leniwie sprawdzając na zegarku godzinę podparła się ramionami siadając na łóżku i przecierając oczy. - Jak się spało ? - Powiedział blondyn gładząc ją po dłoni - Całkiem dobrze chociaż jestem niewyspana - Odpowiedziała przerywając w połowie zdania co było spowodowane nagłym ziewaniem - To wracaj do łóżka nie mamy dzisiaj żadnych planów - Brzmi kusząco ale nie mogę sobie na to pozwolić, idę dzisiaj na spotkanie z Leen, bo dawno się nie widziałyśmy
- Odpowiedziała uśmiechając się i gdy Niall opadł na łóżko z miną zbitego pieska Demi rzuciła w niego poduszką i kazała wstać na co ten tylko wymamrotał coś pod nosem i schował swoją głowę w białą pościel. W tym czasie Demetria podeszła do szafy w rogu pokoju i wyciągnęła z niej ciemne leginsy i czarny podkoszulek a z drugiej szafy wyciągnęła zielony płaszczyk zimowe kozaki do kostek z ćwiekami po zewnętrznej stronie i kilka bransoletek po czym udała się do łazienki żeby się wyszykować.
Zamykając wszystkie szuflady wstała i posyłając całusa Niallowi zniknęła za drzwiami łazienki.
Na początku przemyła twarz letnią wodą po czym delikatnie wtarła w nią tonik oczyszczający i poczekała parę minut aż wsiąknie w jej cerę, po czym umalowała rzęsy i narysowała kreski na górnych powiekach.
Pomalowała jeszcze usta czerwoną konturówką i spryskała się swoimi ulubionymi perfumami z Victoria Secret's Heavenly i wyszła z toalety.
Schodząc na dół zauważyła chłopców siedzących i oglądających wiadomości w telewizji a Niall siedział w środku.
DEMI POV.
Na śniadanie zrobiłam sobie gofry które polałam bitą śmietaną i karmelem a dla smaku posypałam je świeżymi jagodami i kawałkami truskawek.
Położyłam to na talerzyk i łapiąc w drugą rękę szklankę weszłam do salonu siadając obok Nialla i zakładając swoje nogi na jego kolana.
Zaczęłam zajadać się gofrem który był przepyszny. Podsunęłam go pod twarz mojego misia żeby nie był głodny bo wiedziałam, że nie będzie mu się chciało zrobić śniadania. Na twarzy zostało mu trochę bitej śmietany wtedy złożyłam pocałunek na jego ustach. - Przestańcie - Powiedział lekko sfrustrowany Marcus - Dlaczego - Odpowiedział Niall wychylając się zza mnie - Bo zalatuje od was miłością i zaraz będę musiał otworzyć okno - Kiedy to powiedział wszyscy zaczęli się głośno śmiać a on sam zrozumiał jak głupie to było i lekko się uśmiechnął - Będę się lizał z moją dziewczyną kiedy będę chciał i gdzie będę chciał - Słysząc te słowa delikatnie się zarumieniłam i walnęłam go w klatkę piersiową na co on poruszył jedną brwią i powiedział tylko głupie - No co ? Nie zasłużyłem na to
Wstałam z kanapy i udałam się do kuchni żeby odstawić talerzyk do zmywarki kiedy po mieszkaniu rozniósł się dźwięk dzwonka.
Podeszłam do drzwi i zobaczyłam Leen która wskoczyła na mnie uśmiechając się musiało to wyglądać dosyć zabawnie bo chłopcy zanosili się śmiechem. Kiedy dziewczyna spuściła się już na zimie pomachała wszystkim w salonie i zapytała czy możemy już iść bo ma mi mnóstwo do opowiedzenia - No jasne tylko wezmę telefon.Założyłam jeszcze cieplejszy płaszczyk i wyszłyśmy na dwór a wiatr muskał nasze twarze.
NIALL POV.
Kiedy tylko Demi opuściła mieszkanie podszedłem do kanapy i korzystając sytuacji energicznie wyciągając pilot wyłączyłem telewizor i usiadłem na przeciwko chłopaków tak żeby wszyscy dokładnie widzieli co chcę im zakomunikować - Słuchajcie ostatnia akcja była jednorazowa - Powiedziałem rozglądając się i upewniając że wszyscy zrozumieli co miałem im do powiedzenia - Ale dl..... - Zaczął Marcus ale musiałem mu przerwać - Zamknij się Marcus ! Musimy ją chronić i nie możemy pozwolić żeby cokolwiek się jej stało rozumiecie ? Nigdy mi na nikim nie zależało jeżeli miałbym umrzeć nie przejął bym się tym ale teraz jest całkiem inaczej bo ta dziewczyna odmieniła moje życie i zrobię wszystko żeby była bezpieczna
- Ona wiedziała od początku w co się pakowała, ta sytuacja z włamaniem i to że musieliście się tutaj przenieść a do tego ta ostatnia akcja Niall, ona przywyknie..... musi - Dotarło do mnie to co powiedział do mnie John ale nie zgadzałem się z jego zdaniem - Nie ! Nie masz racji ! Powiem to ostatni raz i macie mnie słuchać ! Demi może i wie w co się wpakowała, ale chce żeby miała normalne życie . I tak jej tego nie zapewnię bo nie chodzi do szkoły musiała zostawić starych przyjaciół i przeze mnie straciła kontakt z rodziną ale chcę dać jej chociaż cząstkę normalnego życia i musicie mi w tym pomóc. Jeżeli będą jakieś akcje to ona ma się o tym nie dowiedzieć. Tak wiem że nienawidzi jak kłamię ale musimy to zrobić rozumiecie ? - Powiedziałem głośno i wyraźnie a kiedy wszyscy pokiwali głowami na znak że zrozumieli i się z tym zgadzają włączyłem z powrotem telewizor i rzucając pilotem na kanapę zostawiłem resztę i poszedłem na chwilę do swojego pokoju żeby jeszcze coś przemyśleć.
Wchodząc pod prysznic zrzuciłem z siebie wszystkie ubrania zostawiłem je w koszu i wszedłem pod prysznic.
Odkręcając gorącą wodę opłukałem swoje ciało a włosy umyłem miętowym szamponem.
Po czym wtarłem w ciało żel i go spłukałem.
Stałem tam jeszcze przez kilka minut pozwalając kropelkom wody spływać po moim ciele. Odchyliłem głowę w tył i ostatni raz przetarłem twarz po czym zdjąłem ręcznik który wisiał na barierce i wytarłem się.
Wysuszyłem włosy i delikatnie postawiłem je na żel po czym umyłem zęby, a ręcznik owinąłem w okół bioder i wyszedłem z łazienki po coś do ubrania.
Założyłem czarne dresy z klinem między nogami biały podkoszulek i zieloną bejsbolówkę a do tego białe supra.
DEMI POV.
Chodziłyśmy z Leen po centrum handlowym ponieważ na dworze było dość chłodno .Za dwa dni miały być święta bożego narodzenia, mój ulubiony dzień roku bo mogłam go spędzić z rodziną i przyjaciółmi. Niestety w tym roku tak nie będzie ale będę z moim chłopakiem i Leen która jest moją przyjaciółką. A no i będa chłopcy którzy są dla mnie jak starsi bracia. Przechodząc do rzeczy zastanawiałyśmy się z Leen co kupić dla Nialla ponieważ dla reszty wybrałyśmy jakieś drobne upominki. Chodziłyśmy tak po galerii i obserwowałyśmy co inni ludzie wkładają do koszyków. Jedna pani kupowała zabawki dla swojego dziecka a inna skarpetki dla męża co nie powiem było bardzo oryginalne haha. Przechodząc obok sklepu jubilerskiego zauważyłam różne ozdoby więc poprosiłam Leen żebyśmy tam weszły. Naszyjniki, zegarki, kolczyki, broszki i inne rzeczy. Z tego wszystkiego wybrałam złoty zegarek który był bardzo ładny.
Kosztował aż 750 zł ale w sumie to nie miałam już innych wydatków więc poprosiłam żeby pani mi go zapakowała. Chowając go bezpiecznie do torebki udałyśmy się do pana który wygrawerował nam napis
,, Na zawsze ja, Na zawsze Ty, Na zawsze My "
Może brzmi on trochę tandetnie ale dla mnie jest on bardzo ważny. Kiedy byłyśmy już tak zmęczone że nie dawałyśmy rady chodzić udałyśmy się do samochodu. Otworzyłam drzwi mojego czarnego Range Rovera i wyjechałam w drogę powrotną do domu.
NORMAL POV.
Kiedy Demi dojechała do domu zastała tam tylko Nialla który leżał w sypialni i zajadał się ciastem oglądając kreskówki na laptopie. Zawsze kiedy był przygnębiony tak robił. Demetria zauważając to nie pytała go o nic i po prostu położyła się na nim zakrywając jego oczy swoimi dłońmi - Zgadnij kto to ? - Powiedziała cicho śmiejąc się jak małe dziecko - Hmmm moja księżniczka ? - Nie zgadłeś, to ja ! No i nie będzie nagrody - Powiedziała uśmiechając się do niego kiedy ten obrócił się tak, że dziewczyna siedziała okrakiem nad jego kroczem. - A miała być jakaś nagroda ? - Chłopaka przybliżył się do niej tak, że ich twarze dzieliły tylko milimetry - Miała ale nie będzie bo nie zgadłeś - Sam sobie wezmę - Niall obrócił Demi na plecy i wtedy to on był nad nią po czym delikatnie musną ją w usta po chwili zagłębiając pocałunek. Demi złapała jego policzki jeszcze bardziej zmniejszając odległość między nimi i uniosła się delikatnie do góry. Po chwili Niall oddalił się i mógł spojrzeć w jej oczy - Ja zawsze dostaję to czego chcę - Powiedział złośliwie się uśmiechając - Dupek ! - Niedawno krzyczałaś coś innego - Demi walnęła go w klatkę piersiową na co chłopak nawet nie zareagował bo nie sprawiło mu to żadnego bólu widząc to dziewczyna zaczęła uderzać w niego małymi piąstkami kiedy Niall złapał jej nadgarstki i znowu przyciągnął do siebie - Byłaś niegrzeczna i czeka cię kara - Blondyn podciągnął koszulkę Demi i zaczął ją łaskotać kiedy ta nie mogła się obronić bo ręce miała przygniecione do ściany - Ni... nie proszę hahahaha.... Niall... Nienawidzę łaskotek - Demetria ciągle się śmiała a kiedy już mogła się opanować na tyle żeby usiąść przewróciła swojego chłopaka na plecy i zdjęła z niego koszulkę całując go w podbrzusze przejeżdżała językiem coraz wyżej sprawiając że Niall wygiął się w łuk dotarła do jego szyi delikatnie ją muskając zaczęła ją ssać tak, że zostawiła malutką czerwoną plamkę. Później dotarla do jego wilgotnych ust zagłębiając się w pocałunku. Siadając na nim okrakiem zrzuciła swoją koszulkę na podłogę. Niall przejechał po jej plecach dłońmi tym samym odpinając zapięcie stanika. Jedną ręką złapał jej pierś i masował jej sutka doprowadzając ją do rozkoszy - Niall ! - Jęknęła głośno. Wtedy chłopak złapal za drugi sutek dając jej tyle samo przyjemności.
Demi złapała za pasek od jego spodni i odpinając go mocnym ruchem wyciągnęła go i wyrzuciła w kąt pokoju tym samym obniżając spodnie Nialla i całkowicie je z niego zdejmując. Po chwili pozbyli się reszty ubrań i byli już całkiem nadzy. Blondyn przewrócił Demi na plecy i przewodząc palcami po jej nagim brzuchu zjechał do jej miejsca intymnego po czym wsadził tam dwa palce gładząc nimi w górę i w dół doprowadzając Demi do takiego stanu w którym dawno nie była. Po chwili złapał ją za biodra i delikatnie w nią wszedł. Na początku powoli przesuwał penisem wewnątrz ukochanej a po chwil zaczął przyśpieszać. Ich ciała zaczęły się pocić a Niall coraz bardziej przyspieszał. Oddechy przyspieszyły a powietrze wydawało się być bardziej gęste. Kiedy oboje byli już blisko dojścia do ostatecznej rozkoszy chłopak jeszcze kilka razy wszedł po czym ostatni raz w nią wszedł i słychać było głośny jęk obu z nich który wydawał się jednością.
2014/05/20
ROZDZIAŁ 57
Odjechaliśmy z miejsca zdarzenia z piskiem opon. Nawet nie przypuszczałam, że życie chłopców może być tak ekscytujące miałam do nich mnóstwo pytań na które nie znałam odpowiedzi. Z jednej strony czułam się dziwnie bo nie lubiłam przemocy a z drugiej to było dobrym oderwaniem od rzeczywistości i od tego co dzieje się wokół mnie.
John wyciągnął małą paczkę w której znajdowały się zielone i wysuszone listki jakiegoś narkotyku ale nie była to marihuana, z kieszeni spodni wyciągną małą szklaną lufkę którą zapełnił prawie całą i podpalając wciągnął dym pozwalając żeby rozszedł się po płucach i chwilę go tam przytrzymując odchylił głowę do góry pozwalając dymowi roznieść się po całym samochodzie. Podał trunek Marcusowi po czym jeszcze Liamowi , Davidowi i Michaelowi po czym znowu trafił on w ręce Johna . - Hej Demi może chcesz się rozluźnić ? - Zapytał John z uśmiechem na twarzy wyciągając do mnie rękę - Nie dziękuję - Odpowiedziałam z wahaniem w głosie.
Nie wiedziałam, że oni palą, ciekawe czy Niall też to robi. W sumie to jego wybór ja nie chcę sobie niszczyć zdrowia. Okazało się, że połowę towaru musimy odwieść grupie The Kings, ponieważ tak naprawdę to należy do nich ale policja siedzi im na ogonie więc musieliśmy odwalić całą brudną robotę za co otrzymaliśmy nagrodę.
Ich liderem jest Peter Santagelo a oprócz niego w grupie jest też Connie Bergins, Sammy Constensino i Cole Santagelo McCall.Jechaliśmy jeszcze około pół godziny a ja zadręczałam Marcusa pytaniami - Będę mogła z wami jeździć na akcje ? - Nie wiem jak to będzie - Ale wiesz ja czuję, że mam to we krwi taki cichy zabójca rozumiesz mnie ? - Tak, tak rozumiem - Powiedział rozbawiony chłopak - A może jednak będę z wami współpracować ? Będzie fajnie - Tak tak Demi zgadzam się - A kiedy następna akcja - Marcus schował głowę pomiędzy dłonie a po chwili mocno wciągnął powietrze i spojrzał na mnie poirytowany - Jak ten chłopak z tobą wytrzymuje - Spojrzałam na niego szukając dobrej odpowiedzi. Otworzyłam usta po czym je zamknęłam . - No właśnie - Powiedział Marcus po czym patrzeliśmy przez chwilę na siebie i wszyscy zaczęli się śmiać. Myślałam, że jak ktoś prowadzi takie życie to raczej jest skupiony i się nie uśmiecha a oni przez całą drogę żartowali. Może to przez to że jarali ale to nie zmienia faktu. Po przejechaniu przez wąskie uliczki zatrzymaliśmy się gdzieś na odludziu i szliśmy w stronę jakiegoś starego magazynu już nawet nie pytałam o nic tylko po prostu szłam za chłopakami. Zbliżyło się do nas tylko dwóch mężczyzn.John powiedział mi po cichu że to Peter i McCall.
-Znów się spotykamy Santiego - Powiedział wysoki mężczyzna o ciemnych oczach i z zarostem na twarzy - Racja, dawno ale chyba nie stęskniłeś się tak mocno - Powiedział Marcus a w powietrzu panowała luźna atmosfera. Miedzy nimi panował sojusz ale można było wyczuć napięcie. - Okey mamy coś co może was interesować i nie ma czasu na żadne gry bo tamci zwijają się z bólu a psy depczą nam po ogonie więc jak będzie - Powiedział Marcus do mężczyzn którzy spojrzeli na siebie a po chwili jeden z nich podszedł do nas - Ok gdzie macie towar ? - W samochodzie - Tylko żadnych numerów Santiego bo skopie ci tyłek - Stałam z boku i przyglądałam się całej sytuacji i nie byłam do tego przyzwyczajona bo mimo tego, że rozmawiali ze sobą jak normalni ludzie to ich głos przepełniony był sarkazm.
.Kiedy już dogadali się co i jak wszyscy uścisnęli sobie dłonie po czym podeszli do mnie całując mnie w dłoń - O widzę nowy nabytek - Powiedział mniejszy chłopak o blond włosach. - Mam nadzieję, że będzie z wami dłużej niż Carly - Powiedział po czym odszedł uśmiechając się do mnie i posyłając mi oczko. Nie wiedziałam o co chodzi. Jaka Carly ? Dlaczego mówili ,, dłużej niż Carly " . Kiedy chłopcy usłyszeli jej imię zdenerwowali się ale nie chcieli dać tego po sobie poznać. Postanowiłam ich o to wypytać jak to leży mi w naturze ale nikt z nich nie odpowiedział na moje pytanie i całą drogę mnie ignorowali a kiedy wróciliśmy do domu kazali mi wrócić do Nialla a sami musieli załatwić jakąś sprawę.
Przez chwilę szukałam klucza do drzwi po czym chwilę musiałam trafić w dziurkę ponieważ byłam rozkojarzona tym co usłyszałam przed niecałą godziną. Z góry zbiegł mój narzeczony i złapał mnie wokół talii całując w głowę - I jak tam mam nadzieję, że się nie bałaś - No coś ty ja ? skarbie przestań - Powiedziałam do niego z uśmiechem odwracając się na pięcie tak że staliśmy twarzą w twarz. - Ale opowiadaj - No podjechaliśmy pod dom wszystko poszło gładko jeden z nich złapał mnie za szyję ale udało nam się opanować sytuację po czym ... - Ej co co co ? - Jego oczy pociemniały i wypuścił mnie z ramion spoglądając na mnie z powagą - Jak to?! Więcej nie pojedziesz na akcję to jest niebezpieczne - Powiedział całkiem na poważnie zmuszając mnie do popatrzenia na niego - Ale jak już mówiłam opanowaliśmy sytuację i jest wszystko w porządku uspokój się. - Nie zgadzam się ! i koniec nie moge Cię stracić - Jego wyraz twarzy zmienił się i nie był już zły a raczej smutny. Wtedy złapałam jego dłoń i wtulając się w jego tors powiedziałam że to się nigdy nie stanie - Ale jeżeli chcesz to więcej nie pojadę
Niall był zadowolony, że tak szybko mu uległam ale tak naprawdę powiedziałam to tylko żeby się uspokoił. Usiedliśmy na kanapie. Niall położył głowę na moim brzuchu i ułożył się wzdłuż materaca a ja bawiłam się jego włosami kiedy znowu zaczęło nurtować mnie jedno pytanie. Kim jest Carly ?
-Niall ? - hmm ? - Kim jest Carly ? - Niall szybko uniósł się do pozycji siedzącej a jego oczy zrobiły się nienaturalnie ciemne - Kto Ci to powiedział ?! - Peter ale nie zmieniaj tematu, o co chodzi ? - Niall wstał i wyszedł na taras opierając się o futrynę w drzwiach nabrał zimnego powietrza w płuca i stał tam przez jakiś czas. Nie miałam pojęcia dlaczego tak zareagował ale już nie drążyłam tematu i poszłam na góre żeby zmyć z siebie resztę krwi. Zrzucając z siebie ubrania włożyłam je do kosza na pranie po czym weszłam pod prysznic odkręcając gorąca wodę .
Ciało nawilżyłam żelem pod prysznic a włosy umyłam czekoladowym szamponem. Pozwoliłam kroplom wody spływać po moim ciele co spowodowało, że moje mięśnie się rozluźniły. Wyszłam spod prysznica i wysuszyłam dokładnie ciało rozczesując włosy i spinając je wysoko.
Owinęłam ręcznik wokół talii i poszłam do sypialni po ubrania. Z szafki wyciągnęłam luźną koszulkę i spodenki od piżam a do tego różowe skarpetki.
Może nie wyglądało to najlepiej ale czułam się wygodnie.
Usiadłam na rogu łóżka po czym włączyłam muzykę i założyłam słuchawki. Po około pół godziny położyłam się spać ale Nialla nadal nie było w pokoju. Kiedy już prawie usnęłam wszedł jak gdyby nigdy nic i położył się obok. Nie odwróciłam się do niego i wpatrywałam się w martwy punkt na końcu pokoju.
-Przepraszam - Powiedział cicho ale na tyle wyraźnie żebym mogła go dosłyszeć - Za co ? - Z to, że nie powiedziałem Ci kim jest Carly a raczej kim była - Jeżeli nie chcesz nie musisz mi..... - Muszę, jesteśmy razem i nie chcę mieć żadnych tajemnic.... A więc od początku.
Carly była moja dziewczyną i naprawdę bardzo ją kochałem. Myślałem nawet żeby się oświadczyć ale przyszedł taki dzień że ją straciłem.... po prostu przez swoją głupotę. Za bardzo zbliżyła się do naszych interesów pojechała na pierwszą akcje potem na kolejne i kolejne. Byla w tym całkiem dobra ale nie tak jak nasi przeciwnicy. Kiedy wracaliśmy z akcji powiedziala, że poczeka na nas w samochodzie . Kiedy poszliśmy po nasz towar usłyszeliśmy okropny huk a z samochodu został tylko proch.... Ta bomba miała być przeznaczona dla mnie a nie dla niej. Właśnie dlatego zdenerwowałem się kiedy chciałaś jechać z nimi jeszcze raz, wlaśnie dlatego też wybuchłem kiedy wypowiedziałaś jej imię. Nie chcę Cię stracić bo wypełniasz moje serce i pustkę w moim życiu gdyby nie ty nie było by mnie. Nie zostawiłaś mnie kiedy zobaczyłaś jaki tryb życia prowadzę, nie zostawiłaś mnie kiedy musiałaś opuścić przyjaciół, nie zostawiłaś mnie kiedy zobaczyłaś mnie z tamtą dziewczyną a ja nie mam ci nic do zaoferowania oprócz tego że tak cholernie cię kocham. Po prostu się boję.
-Przepraszam nie powinnam tak na Ciebie naskakiwać - Nic się nie stało teraz po prostu połóż się obok mnie i zostań w moich ramionach - Na zawsze ja na zawsze ty - Na zawsze my Demi ..... na zawsze
2014/05/12
ROZDZIAŁ 56
Obudziłam się rano a
mojego kaczorka nie było obok mnie.
Nie zdziwiło mnie to, ponieważ on zawsze wstaje wcześniej, ale powinien
się oszczędzać po tym wszystkim.
Przetarłam oczy i powoli doszłam do łazienki, byłam padnięta
po wczorajszym wieczorze a w nocy nie mogłam usnąć bo wpatrywałam się w Nialla.
Spojrzałam w lusterko
i wyglądałam naprawdę fatalnie. Szybko zrobiłam z tym porządek. Po tym jak
wzięłam szybki prysznic umalowałam się i założyłam na siebie czyste ubrania.
Czarne leginsy i białą bluzę Nialla, bo była strasznie
ciepła. Założyłam też grube skarpetki a włosy spięłam w elegancki kucyk.
Otworzyłam drzwi
łazienki i zeszłam na dół i kierując się korytarzem doszłam do salonu w którym
chłopcy oglądali film i jednocześnie jedli śniadanie. Oczywiście pewnie ja będę
musiała to posprzątać ale to już szczegół.
Nie było w śród nich Nialla. –Chłopcy gdzie jest ten
ziemniak ? – Powiedziałam żartobliwie wyrzucając ręce w powietrze a reszta
tylko się zaśmiała i wzruszyła ramionami a z kuchni wyszedł chłopak z gofrem w
jednej ręce i sokiem jabłkowym w drugiej. –Niall gdzie są twoje kule ? –
Powiedziałam zdezorientowana – W śmietniku – Odpowiedział a na jego twarzy nie
pojawiła się żadna emocja – Miałeś się oszczędzać – Demi nie mam ośmiu lat nie
musisz mi mówić co mam robić – Powiedział oschle jakby drażniło go to, że
poruszam ten temat – To już minęło i nie roztrząsajmy tego –Powiedział
spoglądając na mnie i odkładając talerzyk z jedzeniem na stolik – Tylko
pamiętaj, że ja już nie mam zamiaru cierpieć i znowu siedzieć przy tobie cały
dzień zamartwiając się czy przeżyjesz czy nie. Rób co chcesz .
Powiedziałam delikatnym głosem który załam mi się w połowie
zdania przez łzy naciekające mi do oczu. Ale szybko je otarłam i przyłączyłam
się do chłopców i zaczęłam oglądać film, już nawet nie miałam ochoty na jedzenie.
Niall nawet do mnie nie podszedł i zachowywał się jakby nic
się nie stało.
Weszłam do kuchni żeby nalać sobie soku do szklanki.
Wyciągnęłam szklankę i zimny napój z lodówki zapełniając szklankę do połowy.
Kiedy nagle zadzwonił telefon a na wyświetlaczu pojawił się
prywatny numer. Odstawiłam szklankę na blat i szybkim ruchem odblokowałam
połączenie. – Dzień dobry czy to panna Lovato ? – Tak to ja o co chodzi ? –
Powiedziałam cicho – Dzwonię w celu potwierdzenia operacji, pamięta pani
jeszcze ? Umawialiśmy się na grudzień – Kompletnie o tym zapomniałam.. – W
głowie przeleciało mi tysiąc czarnych myśli, a ten czas upłynął tak szybko – To
zgadza się pani ? – Tak panie doktorze
Doktor podał mi datę operacji , która miała się odbyć za dwa
tygodnie akurat po samych świętach. Strasznie się bałam bo jeżeli coś pójdzie
nie tak albo guz się powiększył, albo nie wiem coś się stanie ?
Te myśli
przechodziły przez moją głowę kiedy do kuchni wszedł Niall.
-Przepraszam za to wszystko, wiem że bardzo to przeżyłaś i doprowadzam
Cię do szaleństwa, ale zrozum że to już się skończyło i nie chcę do tego
wracać.
Obiecuję, że będę bardziej ostrożny.
Powiedział zasmucony chłopak podchodząc do mnie i pozwalając
mi wtulić się w jego tors. W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie i tak
komfortowo.
Musiałam opowiedzieć o mojej operacji która miała odbyć się już
niebawem. – Nie martw się księżniczko
wszystko będzie dobrze obiecuję – Musi być – A po wszystkim kiedy już nadejdzie
wiosna zabiorę Cię na
naszą plażę i zaczniemy wszystko od nowa.
Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek po czym
złapałam za rękę i wróciliśmy do chłopaków.
Założyłam wygodne adidasy i ciemną sportową kurtkę i nie pytając chłopców o zgodę poszłam do samochodu. Na szczęście nikt nie protestował. Wszyscy wiedzieli, że jeżeli ja się na coś uprę to już koniec. Kiedy reszta chłopaków pakowała rzeczy do bagażnika ja usiadłam wygodnie na swoim miejscu i zapięłam pas a kiedy wszyscy znaleźli się już w aucie
. Ruszyliśmy z pojazdu a Liam wyjaśnił mi o co chodzi i okazało się, że jednak mogę się przydać.
Kiedy jeszcze The Snipers z nami współpracowali i dobrze się dogadywaliśmy oni mieli odebrać naszą przesyłkę od pewnej grupy dilerskiej ale oni stwierdzili, że uda im się nas przechytrzyć i cały towar zagarnęli dla siebie a, że nas jeszcze nie znają będziemy udawać, że po prostu przyjechaliśmy po towar na handel a nie w celach odebrania tego co nam się należy a kiedy nie będą się spodziewać przygwoździmy ich do podłogi i zabierzemy wszystko co mają w ramach zadość uczynienia.
Nie będziemy ich zabijać no chyba, że w razie konieczności .
A ja ? Ja miałam służyć jako przynęta. Podjechaliśmy pod ich dom i wszyscy wyszliśmy z auta. David i Michael poszli na tył domu a ja z Johnem i Marcusem zostaliśmy na zewnątrz. Musiałam się podać za kogoś innego ale to nie sprawiało kłopotu.
Zapukałam do drzwi które otworzył mi przystojny brunet. Po chwili czekania zszedł na dół z białą paczuszką w ręku i zbliżając się do mnie podał mi ją i ślepo wgapiał się w moje oczy.
Udając, że kaszlę dałam znak chłopakom którzy stali na balkonie za domem. Wtedy brunet złapał mnie za szuję i przycisną do siebie i przyszło jego trzech goryli. Byli silni i naprawdę umięśnieni strasznie się bałam ale nie mogłam dać tego po sobie poznać bo jeszcze da się uratować akcję.
Do salonu wbiegł John i ,Marcus którzy obezwładnili dwóch mężczyzn a Liam i Michael razem rzucili się na ostatniego.
Wyciągnęłam pistolet zza spodni i strzelając nim odwróciłam uwagę bruneta, żeby mieć czas na szybką reakcję. Złapałam jego dłoń która była zaciśnięta na moim gardle i przytrzymując ją podcięłam mu nogi tak, że już leżał wykręcając mu rękę całkowicie pozbawiłam go możliwości zrobienia mi krzywdy. - John szybko biegnij po towar ! Ja z resztą zajmiemy się nimi ! - John posłuchał mnie i po chwili już go nie było, zniknął za drzwiami do innego pokoju . - Słuchaj Jones, bo właśnie tak miał na nazwisko brunet, zostawimy Cię przy życiu bo mamy już to czego chcieliśmy ale jeżeli będziesz próbował się mścić obiecuję, że dorwiemy Cię szybciej niż zdążysz złapać oddech więc uważaj ! - Chłopak tylko zwinął się z bólu .
John przybiegł z resztą towaru było tam kilka białych paczek i kilka wypełnionych marihuaną. Kiedy wychodziliśmy Jones złapał za pistolet i próbował strzelić w naszym kierunku ale Liam mu przeszkodził i zrobił to pierwszy. To był dla mnie szok ale nie krytykowałam jego zachowania bo wiem, że tak musiało być.
-Dobrze się spisałaś jak na pierwszy raz - Powiedział Liam - I nie ostatni - No nie wiem , sama widzisz, że nasze akcje są bardzo ryzykowne - Powiedział drapiąc się po karku - Wiem ale nie boję się, niedługo dołączy do nas Niall. Podoba mi się to - Powiedziałam uśmiechając się - Nie znaliśmy Cię z takiej strony - Powiedział zszokowany John - Jeszcze poznacie zobaczycie ....
PRZEPRASZAM, ŻE TAK WOLNO DODAJE ALE DZISIAJ U NAS BYŁA BURZA I NIE MOGŁAM NIC DODAĆ BO NIE MIAŁAM INTERNETU
2014/05/07
ROZDZIAŁ 55
DEMI
Nic
nie mówiąc wstałem i poszedłem na taras mówiąc, że już idę bo muszę
odpocząć po czym powoli wróciłem do Demi bo noga dawała o sobie znać.Złapałem
ją za rękę i delikatnie pociągnąłem na znak, żeby poszła ze mną do
sypialni. Weszliśmy do środka i odstawiając kule na ziemie zsunąłem się
na łóżko po czym zarzuciłem na nie nogi. - Pomogę Ci bo pewnie jest Ci
ciężko - Nie - Odpowiedziałem sucho - Niall dlaczego taki jesteś ?
Dlaczego nie dasz sobie pomóc ? - Bo to ja mam opiekować się dobą a nie
na odwrót - Ale ja nie leżałam w szpitalu i nie jestem teraz słaba tylko
ty więc daj sobie pomóc ośle.
Uśmiechnąłem się sam do siebie wiedząc, że ona nie odpuści.
Ściągnęła mi buty po czym zrobiła to samo z resztą ubrań pomagając mi założyć podkoszulek.
Kiedy już leżałem przykryty kołdrą Demi obeszła łóżko i położyła się z drugiej strony.
Nareszcie mogłem poczuć jej bliskość, jej zapach, miłość którą mnie obdarowała . To było najlepsze uczucie na świecie. - Przysuń się do mnie .
Demi przybliżyła się a głowę oparła o moje ramię a moje ręce oplotły jej ramiona.
DEMI :
Obudziłam się rano w ramionach mojego cudownego chłopaka.
Sama świadomość, że żyje, jest tutaj obok mnie doprowadzała mnie do szaleństwa bo strasznie dużo działo się w ostatnich paru tygodniach.
Kiedy już wszyscy przywitali Nialla wzięliśmy czerwone kubeczki z gorącą czekoladą, które stały na
stoliku z napojami i wyszliśmy na taras oczywiście chłopcy cały czas pomagali
mu w chodzeniu, pomimo tego, że miał odpoczywać postanowił zostać i dobrze się
bawić.
Austin i John (nasi znajomi ) wnieśli dwie kraty z piwem i dwie butelki
wódki chłopcy zatrudnili też barmana i DJ’a usiedliśmy z Niallem przy blacie i wypiliśmy
kilka shotów . –Nie jesteś zmęczony kochanie ? – Jak mogę być zmęczony przy
takiej kobiecie ? – Powiedział figlarnie wyrzucając ręce w powietrze – Ej misiek,
ja pytam naprawdę – Czuję się naprawdę dobrze nie martw się – Powiedział chłopak
machając ręką i pokazując na kumpli dał mi znak, że chce z nimi pogadać.
Odeszłam od baru i przechodząc wzdłuż tarasu pytałam gości czy niczego im nie
brakuje. Robiło się trochę chłodno więc weszłam do domu po coś ciepłego.
Zdjęłam buty żeby nie zrobić śladów i weszłam na górę szukając wzrokiem drzwi
do garderoby, która znajdowała się na końcu długiego korytarza.
Podeszłam do
niej i przesuwając drzwiczki przejechałam wzrokiem po wszystkich swoich
ubraniach które się tam znajdowały, niestety nie znalazłam nic odpowiedniego
więc wzięłam bluzę Nialla, która leżała obok na półce.
Nasunęłam kaptur na
głowę i podwinęłam rękawy które były za długie po czym zeszłam na dół do kuchni
żeby zrobić sobie coś do jedzenia bo od rana niczego nie zjadłam.
Wyciągnęłam gotowe ciasto na gofry i włożyłam
je do gofrownicy, która była już rozgrzana a w tym czasie zaczęłam kroić
truskawki na cztery części i umyłam borówki a do szklanki wlałam sok
pomarańczowy. Kiedy pojawiło się czerwone światełko postanowiłam wyjąć dwa
gofry i układając je na talerzyk spryskałam je bitą śmietaną a w wolne miejsca
położyłam kilka równo pokrojonych truskawek i dosypałam dużo borówek.
Całość
wyglądała naprawdę apetycznie. Zabrałam się za pałaszowanie kolacji.
NIALL:
Wróciłem do mu a tam
czekała na mnie mega miła niespodzianka fajnie że kumple o mnie pomyśleli. Po
tym kiedy Demi wyszła wypiłem jeszcze kilka shotów i kilka kieliszków czystej
wódki. Wokół mnie kręciło się mnóstwo pięknych kobiet a chłopacy pomyśleli o
wszystkim.
Rozstawiliśmy stół do gry na którym wyłożyliśmy karty żeby zagrać o
grubsze pieniądze wiem, że nie powinienem zostawiać Demi ale w końcu widziałem
ją codziennie w szpitalu i pewnie już się znudziła a kumpli dawno nie widziałem
i mam okazję się zabawić.
Graliśmy około dwóch godzin aż wybiła druga w nocy
-
Dobra dranie ja omijam parę kolejek i idę do mojej wygranej -
Powiedziałem lekko wstawiony kierując się w stronę salonu. Przeszedłem
przez próg tarasu cichutko zamykając drzwi na wypadek gdyby Demi spała,
ale nie spała. Siedziała przy stoliku i pisała do kogoś sms'a.
Podszedłem do niej od tyłu i delikatnie objąłem tak, żeby się nie
przestraszyła. -Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła, że tak Cię
zostawiłem, przepraszam - Nie nie jestem zła, to twój wieczór -
Powiedziała ale jej mina mówiła coś innego - Oj widzę Demi - Po prostu
chciałam spędzić ten dzień tylko z tobą, znowu chciałam być obok ciebie -
Ale przecież cały czas byliśmy razem - Powiedziałem lekko zdziwiony -
No tak ale to był szpital nie mieliśmy prywatności i byłeś przypięty do
tego cholernego łóżka .
Uśmiechnąłem się sam do siebie wiedząc, że ona nie odpuści.
Ściągnęła mi buty po czym zrobiła to samo z resztą ubrań pomagając mi założyć podkoszulek.
Kiedy już leżałem przykryty kołdrą Demi obeszła łóżko i położyła się z drugiej strony.
Nareszcie mogłem poczuć jej bliskość, jej zapach, miłość którą mnie obdarowała . To było najlepsze uczucie na świecie. - Przysuń się do mnie .
Demi przybliżyła się a głowę oparła o moje ramię a moje ręce oplotły jej ramiona.
DEMI :
Obudziłam się rano w ramionach mojego cudownego chłopaka.
Sama świadomość, że żyje, jest tutaj obok mnie doprowadzała mnie do szaleństwa bo strasznie dużo działo się w ostatnich paru tygodniach.
2014/04/27
ROZDZIAŁ 54
Kilka dni później
DEMI
Codziennie byłam u Nialla w szpitalu najwyraźniej czuł się już lepiej bo żartował i starał się być coraz silniejszym. Wiedziałam, że nadal strasznie boli go klatka piersiowa ale on jest dzielny. Jak już mówiłam codziennie byłam u Nialla a pielęgniarki były na tyle dobre, że pozwoliły mi spać u niego w sali na rozkładanym materacu. Chłopcy niestety nie mogli go odwiedzać tak często bo załatwiali interesy.
Był czwartek kiedy pojechałam do domu żeby się odświeżyć i ugotować normalny obiad dla Nialla bo te szpitalne jedzenie jest obrzydliwe. Przyjechałam do domu i wzięłam gorący prysznic i zjadłam małe śniadanie. A przechodząc do tematu zadzwonił do mnie telefon .
-Hej księżniczko, pewnie masz już dość tego miejsca ale przyjedź do szpitala - Powiedział Niall a moje serce podskoczyło aż do gardła i byłam przerażona że coś się stało - Co się dzieje ? - Powiedziałam odkładając butelkę wody którą trzymałam w ręku a w słuchawce rozbrzmiał śmiech - Nic się nie stało aniołku po prostu przyjedź -Proszę powiedz mi co się dzieje bo zwariuje- Niall przez chwilę się nie odzywał i wiedziałam już że rozważał czy ma mi powiedzieć to co rozpoczął - Wypisują mnie stąd -
Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech i szybko łapiąc za torbę rozłączyłam się z moim chłopakiem weszłam do sypialni i wybrałam jakieś ubrania.
Białe supra, jeansy i biała bluza, tak to będzie odpowiednie ale sama też nie mogę wyglądać jak wampir. Wyciągnęłam wszystkie ubrania z szafy i założyłam na siebie biały podkoszulek do tego kremowy sweterek w serduszka i dosyć obcisłe jeansy plus czarne trampki po czym zeszłam na dół i wybiegłam z domu żeby już nie musiał tam siedzieć i się męczyć. Wsiadłam na miejsce kierowcy i ruszyłam z podjazdu. Jedną ręką trzymałam kierownicę a drugą sięgnęłam do torby po telefon. Przez chwilę szukałam urządzenia aż w końcu znalazłam i wybrałam numer do Marcusa i napisałam do niego że wypisują Nialla i jadę po niego do szpitala. Po czym schowałam telefon i zapięłam pas delikatnie przyspieszając i włączając radio.
Po piętnastu minutach drogi dojechałam na miejsce i wyciągając z auta torbę z ciuchami Nialla zablokowałam samochód przyciskiem na kluczyku. Weszłam do budynku i skierowałam się prosto do sali gdzie leżał Niall, ale nie było go tam więc zeszłam na recepcję i zapytałam panią gdzie jest mój chłopak - Pan Horan został przeniesiony do sali obserwacyjnej gdzie przeszedł właśnie ostatnie badania i odpoczywa - Powiedziała recepcjonistka oschłym głosem. Podziękowałam jej za informację i udałam się do wskazanej mi sali. Na łóżku leżał mój mężczyzna a obok niego stały jeszcze dwa łóżka na których leżeli pacjenci. Przywitałam się ze wszystkimi po czym podeszłam do Nialla i ucałowałam go w czoło - No witaj księżniczko, tęskniłem - On był taki słodki jak wpatrywał się we mnie tymi czekoladowymi oczami - Ja też skarbie a kiedy wyjdziesz ? - W sumie to już mogę opuścić to miejsce tylko muszę podpisać jakiś papier o zwolnieniu i jestem cały twój
-Zarumieniłam się bo poczułam na sobie wzroki innych ludzi obecnych na sali po czym walnęłam Nialla delikatnie w ramię żeby go nie zabolało. - Przyniosłam twoje ubrania - Spojrzał na torbę po czym znowu odszukał mojego wzroku - Widzę, że o wszystkim pamiętałaś - Powiedział uśmiechnięty a ja pomogłam mu wstać z łóżka i podałam kule, które stały oparte o łóżko szpitalne.
Kiedy Niall poszedł się przebrać usiadłam na metalowym krzesełku i wpatrywałam się w swoje buty nie zwracając uwagi na resztę wtedy odezwał się młody chłopak - Widzę, że zabierasz go do domu, chłopak ma duże szczęście - Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc posłałam mu szczery uśmiech i nic się nie odezwałam - Cały czas opowiadał nam jaka jesteś czasami nawet nikt go nie słuchał ale to mu nie przeszkadzało - Naprawdę ? - Byłam zszokowana tym co powiedział mi młody chłopak - Naprawdę - Do sali wszedł ubrany Niall i łapiąc go za ramię pomogłam mu wyjść bo z kulami pewnie jest mu ciężko.
Szliśmy korytarzem a w okół było stosunkowo mało ludzi. Kiedy wyszliśmy na dwór słońce opromieniło nasze twarze pomimo tego, że była zima u nas było dosyć ciepło jak co roku pada śnieg później jest ciepło a na boże narodzenie znowu mamy śnieg. Wracając do tematu, podbiegłam do auta żeby zrobić miejsce na kule Nialla a on szedł powoli do pojazdu
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w kierunku domu - Boli Cię jeszcze - Zapytałam chłopaka z troską - Trochę tak ale jak na Ciebie patrzę to mi przechodzi - Na jego twarzy pojawił się uśmiech i figlarnie przewrócił oczami a ja przygryzłam wargę i spojrzałam na niego z zarumienionymi policzkami - Kochanie nie rób tego - Czego ? - Odpowiedziałam z zaciekawieniem wpatrując się w jego orzechowe oczy - Doprowadzasz mnie do szaleństwa kiedy się rumienisz a co dopiero gdy przygryzasz wargę - Zaczęłam się śmiać i moje oczy skupiły sie na drodze a Niall splótł nasze dłonie w jedność i znowu poczułam, że jesteśmy jednością. - Demi mam do Ciebie małe pytanko - Wal - Powiedziałam uśmiechając się a Niall przybliżył się do mnie i spojrzał spod rzęs- Mamy coś do jedzenia w domu bo jestem mega głodny - Powiedział to tak jak małe speszone dziecko kiedy prosi o coś rodzica i chce się wkupić w jego łaski, wyglądało to mega słodko.
Nie wiem kochanie w lodówce na pewno coś się znajdzie ale nic nie szykowałam bo sama nie zdążyłam zjeść.
Niall zrobił minę smutnego pieska a ja zaparkowałam samochód przed mieszkaniem i wychodząc podeszłam do drzwi pasażera otwierając je - O nie wiedziałem, że zamieniliśmy się miejscami teraz to ty otwierasz mi drzwi - Powiedział z lekką irytacją w głosie - Oj nie marudź misiek wiesz, że to tylko teraz kiedy jesteś zmęczony i obolały a poza tym nie przyzwyczajaj się - Poklepałam go po ramieniu i czekałam aż na jego twarzy pojawi się chociaż zarys uśmiechu co stało się bardzo szybko - Nie umiem się na ciebie gniewać.
Weszliśmy do domu a tam siedziało mnóstwo ludzi a wszędzie porozstawiane jedzenie i kraty z piwem i nie ukrywam zszokowało mnie to trochę bo nie wiem kiedy chłopcy zdążyli to przygotować.
DEMI
Codziennie byłam u Nialla w szpitalu najwyraźniej czuł się już lepiej bo żartował i starał się być coraz silniejszym. Wiedziałam, że nadal strasznie boli go klatka piersiowa ale on jest dzielny. Jak już mówiłam codziennie byłam u Nialla a pielęgniarki były na tyle dobre, że pozwoliły mi spać u niego w sali na rozkładanym materacu. Chłopcy niestety nie mogli go odwiedzać tak często bo załatwiali interesy.
Był czwartek kiedy pojechałam do domu żeby się odświeżyć i ugotować normalny obiad dla Nialla bo te szpitalne jedzenie jest obrzydliwe. Przyjechałam do domu i wzięłam gorący prysznic i zjadłam małe śniadanie. A przechodząc do tematu zadzwonił do mnie telefon .
-Hej księżniczko, pewnie masz już dość tego miejsca ale przyjedź do szpitala - Powiedział Niall a moje serce podskoczyło aż do gardła i byłam przerażona że coś się stało - Co się dzieje ? - Powiedziałam odkładając butelkę wody którą trzymałam w ręku a w słuchawce rozbrzmiał śmiech - Nic się nie stało aniołku po prostu przyjedź -Proszę powiedz mi co się dzieje bo zwariuje- Niall przez chwilę się nie odzywał i wiedziałam już że rozważał czy ma mi powiedzieć to co rozpoczął - Wypisują mnie stąd -
Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech i szybko łapiąc za torbę rozłączyłam się z moim chłopakiem weszłam do sypialni i wybrałam jakieś ubrania.
Białe supra, jeansy i biała bluza, tak to będzie odpowiednie ale sama też nie mogę wyglądać jak wampir. Wyciągnęłam wszystkie ubrania z szafy i założyłam na siebie biały podkoszulek do tego kremowy sweterek w serduszka i dosyć obcisłe jeansy plus czarne trampki po czym zeszłam na dół i wybiegłam z domu żeby już nie musiał tam siedzieć i się męczyć. Wsiadłam na miejsce kierowcy i ruszyłam z podjazdu. Jedną ręką trzymałam kierownicę a drugą sięgnęłam do torby po telefon. Przez chwilę szukałam urządzenia aż w końcu znalazłam i wybrałam numer do Marcusa i napisałam do niego że wypisują Nialla i jadę po niego do szpitala. Po czym schowałam telefon i zapięłam pas delikatnie przyspieszając i włączając radio.
Po piętnastu minutach drogi dojechałam na miejsce i wyciągając z auta torbę z ciuchami Nialla zablokowałam samochód przyciskiem na kluczyku. Weszłam do budynku i skierowałam się prosto do sali gdzie leżał Niall, ale nie było go tam więc zeszłam na recepcję i zapytałam panią gdzie jest mój chłopak - Pan Horan został przeniesiony do sali obserwacyjnej gdzie przeszedł właśnie ostatnie badania i odpoczywa - Powiedziała recepcjonistka oschłym głosem. Podziękowałam jej za informację i udałam się do wskazanej mi sali. Na łóżku leżał mój mężczyzna a obok niego stały jeszcze dwa łóżka na których leżeli pacjenci. Przywitałam się ze wszystkimi po czym podeszłam do Nialla i ucałowałam go w czoło - No witaj księżniczko, tęskniłem - On był taki słodki jak wpatrywał się we mnie tymi czekoladowymi oczami - Ja też skarbie a kiedy wyjdziesz ? - W sumie to już mogę opuścić to miejsce tylko muszę podpisać jakiś papier o zwolnieniu i jestem cały twój
-Zarumieniłam się bo poczułam na sobie wzroki innych ludzi obecnych na sali po czym walnęłam Nialla delikatnie w ramię żeby go nie zabolało. - Przyniosłam twoje ubrania - Spojrzał na torbę po czym znowu odszukał mojego wzroku - Widzę, że o wszystkim pamiętałaś - Powiedział uśmiechnięty a ja pomogłam mu wstać z łóżka i podałam kule, które stały oparte o łóżko szpitalne.
Kiedy Niall poszedł się przebrać usiadłam na metalowym krzesełku i wpatrywałam się w swoje buty nie zwracając uwagi na resztę wtedy odezwał się młody chłopak - Widzę, że zabierasz go do domu, chłopak ma duże szczęście - Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc posłałam mu szczery uśmiech i nic się nie odezwałam - Cały czas opowiadał nam jaka jesteś czasami nawet nikt go nie słuchał ale to mu nie przeszkadzało - Naprawdę ? - Byłam zszokowana tym co powiedział mi młody chłopak - Naprawdę - Do sali wszedł ubrany Niall i łapiąc go za ramię pomogłam mu wyjść bo z kulami pewnie jest mu ciężko.
Szliśmy korytarzem a w okół było stosunkowo mało ludzi. Kiedy wyszliśmy na dwór słońce opromieniło nasze twarze pomimo tego, że była zima u nas było dosyć ciepło jak co roku pada śnieg później jest ciepło a na boże narodzenie znowu mamy śnieg. Wracając do tematu, podbiegłam do auta żeby zrobić miejsce na kule Nialla a on szedł powoli do pojazdu
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w kierunku domu - Boli Cię jeszcze - Zapytałam chłopaka z troską - Trochę tak ale jak na Ciebie patrzę to mi przechodzi - Na jego twarzy pojawił się uśmiech i figlarnie przewrócił oczami a ja przygryzłam wargę i spojrzałam na niego z zarumienionymi policzkami - Kochanie nie rób tego - Czego ? - Odpowiedziałam z zaciekawieniem wpatrując się w jego orzechowe oczy - Doprowadzasz mnie do szaleństwa kiedy się rumienisz a co dopiero gdy przygryzasz wargę - Zaczęłam się śmiać i moje oczy skupiły sie na drodze a Niall splótł nasze dłonie w jedność i znowu poczułam, że jesteśmy jednością. - Demi mam do Ciebie małe pytanko - Wal - Powiedziałam uśmiechając się a Niall przybliżył się do mnie i spojrzał spod rzęs- Mamy coś do jedzenia w domu bo jestem mega głodny - Powiedział to tak jak małe speszone dziecko kiedy prosi o coś rodzica i chce się wkupić w jego łaski, wyglądało to mega słodko.
Nie wiem kochanie w lodówce na pewno coś się znajdzie ale nic nie szykowałam bo sama nie zdążyłam zjeść.
Niall zrobił minę smutnego pieska a ja zaparkowałam samochód przed mieszkaniem i wychodząc podeszłam do drzwi pasażera otwierając je - O nie wiedziałem, że zamieniliśmy się miejscami teraz to ty otwierasz mi drzwi - Powiedział z lekką irytacją w głosie - Oj nie marudź misiek wiesz, że to tylko teraz kiedy jesteś zmęczony i obolały a poza tym nie przyzwyczajaj się - Poklepałam go po ramieniu i czekałam aż na jego twarzy pojawi się chociaż zarys uśmiechu co stało się bardzo szybko - Nie umiem się na ciebie gniewać.
Weszliśmy do domu a tam siedziało mnóstwo ludzi a wszędzie porozstawiane jedzenie i kraty z piwem i nie ukrywam zszokowało mnie to trochę bo nie wiem kiedy chłopcy zdążyli to przygotować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
