2014/04/27

ROZDZIAŁ 54

Kilka dni później 

  DEMI 


Codziennie byłam u Nialla w szpitalu najwyraźniej czuł się już lepiej bo żartował i starał się być coraz silniejszym. Wiedziałam, że nadal strasznie boli go klatka piersiowa ale on jest dzielny. Jak już mówiłam codziennie byłam u Nialla a pielęgniarki były na tyle dobre, że pozwoliły mi spać u niego w sali na rozkładanym materacu. Chłopcy niestety nie mogli go odwiedzać tak często bo załatwiali interesy. 

Był czwartek kiedy pojechałam do domu żeby się odświeżyć i ugotować normalny obiad dla Nialla bo te szpitalne jedzenie jest obrzydliwe. Przyjechałam do domu i wzięłam gorący prysznic i zjadłam małe śniadanie. A przechodząc do tematu zadzwonił do mnie telefon .


-Hej księżniczko, pewnie masz już dość tego miejsca ale przyjedź do szpitala - Powiedział Niall a moje serce podskoczyło aż do gardła i byłam przerażona że coś się stało - Co się dzieje ? - Powiedziałam odkładając butelkę wody którą trzymałam w ręku a w słuchawce rozbrzmiał śmiech - Nic się nie stało aniołku po prostu przyjedź -Proszę powiedz mi co się dzieje bo zwariuje- Niall przez chwilę się nie odzywał i wiedziałam już że rozważał czy ma mi powiedzieć to co rozpoczął - Wypisują mnie stąd -

 Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech i szybko łapiąc za torbę rozłączyłam się z moim chłopakiem weszłam do sypialni i wybrałam jakieś ubrania. 
Białe supra, jeansy i biała bluza, tak to będzie odpowiednie ale sama też nie mogę wyglądać jak wampir. Wyciągnęłam wszystkie ubrania z szafy i założyłam na siebie biały podkoszulek do tego kremowy sweterek w serduszka i dosyć obcisłe jeansy plus czarne trampki po czym zeszłam na dół   i wybiegłam z domu żeby już nie musiał tam siedzieć i się męczyć. Wsiadłam na miejsce kierowcy i ruszyłam z podjazdu. Jedną ręką trzymałam kierownicę a drugą sięgnęłam do torby po telefon. Przez chwilę szukałam urządzenia aż w końcu znalazłam i wybrałam numer do Marcusa i napisałam do niego że wypisują Nialla i jadę po niego do szpitala. Po czym schowałam telefon i zapięłam pas delikatnie przyspieszając i włączając radio. 

Po piętnastu minutach drogi dojechałam na miejsce i wyciągając z auta torbę z ciuchami Nialla zablokowałam samochód przyciskiem na kluczyku.  Weszłam do budynku i skierowałam się prosto do sali gdzie leżał Niall, ale nie było go tam więc zeszłam na recepcję i zapytałam panią gdzie jest mój chłopak - Pan Horan został przeniesiony do sali obserwacyjnej gdzie przeszedł właśnie ostatnie badania i odpoczywa - Powiedziała recepcjonistka oschłym głosem. Podziękowałam jej za informację i udałam się do wskazanej mi sali. Na łóżku leżał mój mężczyzna a obok niego stały jeszcze dwa łóżka na których leżeli pacjenci. Przywitałam się ze wszystkimi po czym podeszłam do Nialla i ucałowałam go w czoło - No witaj księżniczko, tęskniłem - On był taki słodki jak wpatrywał się we mnie tymi czekoladowymi oczami - Ja też skarbie a kiedy wyjdziesz ? - W sumie to już mogę opuścić to miejsce tylko muszę podpisać jakiś papier o zwolnieniu i jestem cały twój

-Zarumieniłam się bo poczułam na sobie wzroki innych ludzi obecnych na sali po czym walnęłam Nialla delikatnie w ramię żeby go nie zabolało. - Przyniosłam twoje ubrania - Spojrzał na torbę po czym znowu odszukał mojego wzroku - Widzę, że o wszystkim pamiętałaś - Powiedział uśmiechnięty a ja pomogłam mu wstać z łóżka i podałam kule, które stały oparte o łóżko szpitalne. 

Kiedy Niall poszedł się przebrać usiadłam na metalowym krzesełku i wpatrywałam się w swoje buty nie zwracając uwagi na resztę wtedy odezwał się młody chłopak - Widzę, że zabierasz go do domu, chłopak ma duże szczęście - Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc posłałam mu szczery uśmiech i nic się nie odezwałam - Cały czas opowiadał nam jaka jesteś czasami nawet nikt go nie słuchał ale to mu nie przeszkadzało - Naprawdę ? - Byłam zszokowana tym co powiedział mi młody chłopak - Naprawdę - Do sali wszedł ubrany Niall i łapiąc go za ramię pomogłam mu wyjść bo z kulami pewnie jest mu ciężko.
Szliśmy korytarzem a w okół było stosunkowo mało ludzi. Kiedy wyszliśmy na dwór słońce opromieniło nasze twarze pomimo tego, że była zima u nas było dosyć ciepło jak co roku pada śnieg później jest ciepło a na boże narodzenie znowu mamy śnieg. Wracając do tematu, podbiegłam do auta żeby zrobić miejsce na kule Nialla a on szedł powoli do pojazdu


Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w kierunku domu - Boli Cię jeszcze - Zapytałam chłopaka z troską - Trochę tak ale jak na Ciebie patrzę to mi przechodzi - Na jego twarzy pojawił się uśmiech i figlarnie przewrócił oczami a ja przygryzłam wargę i spojrzałam na niego z zarumienionymi policzkami - Kochanie nie rób tego - Czego ? - Odpowiedziałam z zaciekawieniem wpatrując się w jego orzechowe oczy - Doprowadzasz mnie do szaleństwa kiedy się rumienisz a co dopiero gdy przygryzasz wargę - Zaczęłam się śmiać i moje oczy skupiły sie na drodze a Niall splótł nasze dłonie w jedność i znowu poczułam, że jesteśmy jednością. - Demi mam do Ciebie małe pytanko - Wal - Powiedziałam uśmiechając się  a Niall przybliżył się do mnie i spojrzał spod rzęs- Mamy coś do jedzenia w domu bo jestem mega głodny - Powiedział to tak jak małe speszone dziecko kiedy prosi o coś rodzica i chce się wkupić w jego łaski, wyglądało to mega słodko. 
Nie wiem kochanie w lodówce na pewno coś się znajdzie ale nic nie szykowałam bo sama nie zdążyłam zjeść.  
Niall zrobił minę smutnego pieska a ja zaparkowałam samochód przed mieszkaniem i wychodząc podeszłam do drzwi pasażera otwierając je - O nie wiedziałem, że zamieniliśmy się miejscami teraz to ty otwierasz mi drzwi - Powiedział z lekką irytacją w głosie - Oj nie marudź misiek wiesz, że to tylko teraz kiedy jesteś zmęczony i obolały a poza tym nie przyzwyczajaj się - Poklepałam go po ramieniu i czekałam aż na jego twarzy pojawi się chociaż zarys uśmiechu co stało się bardzo szybko - Nie umiem się na ciebie gniewać. 
Weszliśmy do domu a tam siedziało mnóstwo ludzi a wszędzie porozstawiane jedzenie i kraty z piwem i nie ukrywam zszokowało mnie to trochę bo nie wiem kiedy chłopcy zdążyli to przygotować.


3 komentarze: