2014/05/20

ROZDZIAŁ 57



     Odjechaliśmy z miejsca zdarzenia z piskiem opon. Nawet nie przypuszczałam, że życie chłopców może być tak ekscytujące miałam do nich mnóstwo pytań na które nie znałam odpowiedzi. Z jednej strony czułam się dziwnie bo nie lubiłam przemocy a z drugiej to było dobrym oderwaniem od rzeczywistości i od tego co dzieje się wokół mnie. 
John wyciągnął małą paczkę w której znajdowały się zielone i wysuszone listki jakiegoś narkotyku ale nie była to marihuana, z kieszeni spodni wyciągną małą szklaną lufkę którą zapełnił prawie całą i podpalając wciągnął dym pozwalając żeby rozszedł się po płucach i chwilę go tam przytrzymując odchylił głowę do góry pozwalając dymowi roznieść się po całym samochodzie. Podał trunek Marcusowi po czym jeszcze Liamowi , Davidowi i Michaelowi po czym znowu trafił on w ręce Johna . - Hej Demi może chcesz się rozluźnić ? - Zapytał John z uśmiechem na twarzy wyciągając do mnie rękę - Nie dziękuję - Odpowiedziałam z wahaniem w głosie.
Nie wiedziałam, że oni palą, ciekawe czy Niall też to robi. W sumie to jego wybór ja nie chcę sobie niszczyć zdrowia. Okazało się, że połowę towaru musimy odwieść grupie The Kings, ponieważ tak naprawdę to należy do nich ale policja siedzi im na ogonie więc musieliśmy odwalić całą brudną robotę za co otrzymaliśmy nagrodę. 

Ich liderem jest Peter Santagelo a oprócz niego w grupie jest też Connie Bergins, Sammy Constensino i Cole Santagelo McCall.Jechaliśmy jeszcze około pół godziny a ja zadręczałam Marcusa pytaniami - Będę mogła z wami jeździć na akcje ? - Nie wiem jak to będzie - Ale wiesz ja czuję, że mam to we krwi taki cichy zabójca rozumiesz mnie ? - Tak, tak rozumiem - Powiedział rozbawiony chłopak - A może jednak będę z wami współpracować ? Będzie fajnie - Tak tak Demi zgadzam się - A kiedy następna akcja - Marcus schował głowę pomiędzy dłonie a po chwili mocno wciągnął powietrze i spojrzał na mnie poirytowany - Jak ten chłopak z tobą wytrzymuje - Spojrzałam na niego szukając dobrej odpowiedzi. Otworzyłam usta po czym je zamknęłam . - No właśnie - Powiedział Marcus po czym patrzeliśmy przez chwilę na siebie i wszyscy zaczęli się śmiać. 
Myślałam, że jak ktoś prowadzi takie życie to raczej jest skupiony i się nie uśmiecha a oni przez całą drogę żartowali. Może to przez to że jarali ale to nie zmienia faktu. Po przejechaniu przez wąskie uliczki zatrzymaliśmy się gdzieś na odludziu i szliśmy w stronę jakiegoś starego magazynu już nawet nie pytałam o nic tylko po prostu szłam za chłopakami. Zbliżyło się do nas tylko dwóch mężczyzn.John powiedział mi po cichu że to Peter i McCall. 

-Znów się spotykamy Santiego - Powiedział wysoki mężczyzna o ciemnych oczach i z zarostem na twarzy - Racja, dawno ale chyba nie stęskniłeś się tak mocno - Powiedział Marcus a w powietrzu panowała luźna atmosfera. Miedzy nimi panował sojusz ale można było wyczuć napięcie. - Okey mamy coś co może was interesować i nie ma czasu na żadne gry bo tamci zwijają się z bólu a psy depczą nam po ogonie więc jak będzie - Powiedział Marcus do mężczyzn którzy spojrzeli na siebie a po chwili jeden z nich podszedł do nas - Ok gdzie macie towar  ? - W samochodzie - Tylko żadnych numerów Santiego bo skopie ci tyłek - Stałam z boku i przyglądałam się całej sytuacji i nie byłam do tego przyzwyczajona bo mimo tego, że rozmawiali ze sobą jak normalni ludzie to ich głos przepełniony był sarkazm.

.Kiedy już dogadali się co i jak wszyscy uścisnęli sobie dłonie po czym podeszli do mnie całując mnie w dłoń - O widzę nowy nabytek - Powiedział mniejszy chłopak o blond włosach. - Mam nadzieję, że będzie z wami dłużej niż Carly - Powiedział po czym odszedł uśmiechając się do mnie i posyłając mi oczko. Nie wiedziałam o co chodzi. Jaka Carly ? Dlaczego mówili ,, dłużej niż Carly " . Kiedy chłopcy usłyszeli jej imię zdenerwowali się ale nie chcieli dać tego po sobie poznać. Postanowiłam ich o to wypytać jak to leży mi w naturze ale nikt z nich nie odpowiedział na moje pytanie i całą drogę mnie ignorowali a kiedy wróciliśmy do domu kazali mi wrócić do Nialla a sami musieli załatwić jakąś sprawę. 

Przez chwilę szukałam klucza do drzwi po czym chwilę musiałam trafić w dziurkę ponieważ byłam rozkojarzona tym co usłyszałam przed niecałą godziną. Z góry zbiegł mój narzeczony i złapał mnie wokół talii całując w głowę - I jak tam mam nadzieję, że się nie bałaś - No coś ty ja ? skarbie przestań - Powiedziałam do niego z uśmiechem odwracając się na pięcie tak że staliśmy twarzą w twarz. - Ale opowiadaj - No podjechaliśmy pod dom wszystko poszło gładko jeden z nich złapał mnie za szyję ale udało nam się opanować sytuację po czym ... - Ej co co co ? - Jego oczy pociemniały i wypuścił mnie z ramion spoglądając na mnie z powagą - Jak to?! Więcej nie pojedziesz na akcję to jest niebezpieczne - Powiedział całkiem na poważnie zmuszając mnie do popatrzenia na niego - Ale jak już mówiłam opanowaliśmy sytuację i jest wszystko w porządku uspokój się. - Nie zgadzam się ! i koniec nie moge Cię stracić - Jego wyraz twarzy zmienił się i nie był już zły a raczej smutny. Wtedy złapałam jego dłoń i wtulając się w jego tors powiedziałam że to się nigdy nie stanie - Ale jeżeli chcesz to więcej nie pojadę 

Niall był zadowolony, że tak szybko mu uległam ale tak naprawdę powiedziałam to tylko żeby się uspokoił. Usiedliśmy na kanapie. Niall położył głowę na moim brzuchu i ułożył się wzdłuż materaca a ja bawiłam się jego włosami kiedy znowu zaczęło nurtować mnie jedno pytanie. Kim jest Carly ? 
-Niall ? - hmm ? - Kim jest Carly ? - Niall szybko uniósł się do pozycji siedzącej a jego oczy zrobiły się nienaturalnie ciemne - Kto Ci to powiedział ?! - Peter ale nie zmieniaj tematu, o co chodzi ? - Niall wstał i wyszedł na taras opierając się o futrynę w drzwiach nabrał zimnego powietrza w płuca i stał tam przez jakiś czas. Nie miałam pojęcia dlaczego tak zareagował ale już nie drążyłam tematu i poszłam na góre żeby zmyć z siebie resztę krwi. Zrzucając z siebie ubrania włożyłam je do kosza na pranie po czym weszłam pod prysznic odkręcając gorąca wodę . 
Ciało nawilżyłam żelem pod prysznic a włosy umyłam czekoladowym szamponem. Pozwoliłam kroplom wody spływać po moim ciele co spowodowało, że moje mięśnie się rozluźniły. Wyszłam spod prysznica i wysuszyłam dokładnie ciało rozczesując włosy i spinając je wysoko.
 Owinęłam ręcznik wokół talii i poszłam do sypialni po ubrania. Z szafki wyciągnęłam luźną koszulkę i spodenki od piżam a do tego różowe skarpetki.
 Może nie wyglądało to najlepiej ale czułam się wygodnie. 
Usiadłam na rogu łóżka po czym włączyłam muzykę i założyłam słuchawki. Po około pół godziny położyłam się spać ale Nialla nadal nie było w pokoju. Kiedy już prawie usnęłam wszedł jak gdyby nigdy nic i położył się obok. Nie odwróciłam się do niego i wpatrywałam się w martwy punkt na końcu pokoju. 
-Przepraszam - Powiedział cicho ale na tyle wyraźnie żebym mogła go dosłyszeć - Za co ? - Z to, że nie powiedziałem Ci kim jest Carly a raczej kim była - Jeżeli nie chcesz nie musisz mi..... - Muszę, jesteśmy razem i nie chcę mieć żadnych tajemnic.... A więc od początku. 

Carly była moja dziewczyną i naprawdę bardzo ją kochałem. Myślałem nawet żeby się oświadczyć ale przyszedł taki dzień że ją straciłem.... po prostu przez swoją głupotę. Za bardzo zbliżyła się do naszych interesów pojechała na pierwszą akcje potem na kolejne i kolejne. Byla w tym całkiem dobra ale nie tak jak nasi przeciwnicy. Kiedy wracaliśmy z akcji powiedziala, że poczeka na nas w samochodzie . Kiedy poszliśmy po nasz towar usłyszeliśmy okropny huk a z samochodu został tylko proch.... Ta bomba miała być przeznaczona dla mnie a nie dla niej. Właśnie dlatego zdenerwowałem się kiedy chciałaś jechać z nimi jeszcze raz, wlaśnie dlatego też wybuchłem kiedy wypowiedziałaś jej imię. Nie chcę Cię stracić bo wypełniasz moje serce i pustkę w moim życiu gdyby nie ty nie było by mnie. Nie zostawiłaś mnie kiedy zobaczyłaś jaki tryb życia prowadzę, nie zostawiłaś mnie kiedy musiałaś opuścić przyjaciół, nie zostawiłaś mnie kiedy zobaczyłaś mnie z tamtą dziewczyną a ja nie mam ci nic do zaoferowania oprócz tego że tak cholernie cię kocham. Po prostu się boję. 
-Przepraszam nie powinnam tak na Ciebie naskakiwać - Nic się nie stało teraz po prostu połóż się obok mnie i zostań w moich ramionach - Na zawsze ja na zawsze ty - Na zawsze my Demi ..... na zawsze

4 komentarze: