2014/06/22

ROZDZIAŁ 60

DEMI POV.

Święta spędziliśmy w domu z chłopakami przez cały czas coś jedliśmy albo oglądaliśmy świąteczne filmy przez trzy dni z rzędu o godzinie osiemnastej puszczali Kevina oglądałam go już z milion razy jak byłam młodsza ale nigdy mi się to nie znudzi a poza tym to chłopcy już pół godziny wcześniej szykowali wszystko żeby móc w spokoju to obejrzeć co było dosyć zabawne bo mają po dwadzieścia lat ale tu sprawdza się powiedzenie że oni dorastają później a w ich przypadku to chyba nigdy nie nastąpi.
Jutro mam termin operacji i pozbędę się tego gówna, które we mnie siedzi ale już dziś muszę wylecieć ponieważ klinika znajduję się strasznie daleko. 
Od rana nie mogę się na niczym skupić bo cały czas myślę o tym co może się stać chociaż wiem, że nie powinnam bo operował będzie jeden z najlepszych chirurgów w kraju ale to jest chyba normalne że się boję tego czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, czy pozbędę się tego świństwa z mojego ciała, po prostu wszystkiego ale muszę myśleć też o pozytywach. 
Chcąc oderwać się trochę od tego wszystkiego poszłam na górę żeby spakować moje rzeczy, będę tam przez jakieś dwa tygodnie bo oprócz operacji będę poddana jeszcze jakimś zabiegom, które mają pomóc mi wrócić do formy. 
Spakowałam raczej luźniejsze ubrania i dwie pary piżam, wiem że to trochę mało jak na dwa tygodnie ale tam na pewno to jest więc biorę to tylko na wszelki wypadek. 
Wzięłam także ładowarkę, laptopa,kilka książek i płyt, szczotkę i wszystkie kosmetyki, kilka butelek wody na podróż,mojego misia którego dostałam od Nialla na walentynki i nasze wspólne zdjęcie. 
Musiałam usiąść na walizce żeby ją zasunąć ale nie szło mi to najlepiej bo suwak zaciął się w połowie. 
-Może pomóc - Usłyszałam głos Nialla stojącego w progu i śmiejącego się ze mnie 
-Nie dziękuję sama sobie poradzę- To co powiedziałam było kłamstwem ale nie chciałam żeby wyszło że niczego nie potrafię zrobić i kilka razy podskoczyłam próbując zasunąć tą głupią walizkę ale ona ani drgnęła.
-Coś chyba Ci to nie wychodzi - Niall podszedł do mnie dając mi znak żebym zeszła z walizki dając mu możliwość zasunięcia jej ale ja byłam zbyt uparta i nadal ustawałam przy tym że uda mi się ją zasunąć wtedy on złapał mnie za uda tak że owinęłam nogami jego talię po czym położył mnie na łóżko kładąc ręce obok moich ramion tak, że znajdował się nade mną i pocałował mnie w czoło a potem szybko wstał i jak gdyby nigdy nic zasunął torbę. 
-No jak już poluzowałam to wiesz..... - Niall zaczął się śmiać i przyznał mi rację
Wstając z łóżka założyłam za ucho kosmyk włosów którym zleciał mi na twarz i biorąc poduszkę walnęłam nią Nialla szybko zamykając się w łazience żeby mi nie oddał. 
-I co 1:0 kto jest lepszy ? hmm ? hę ? hmm? - Stałam tak przy drzwiach żeby usłyszeć jego odpowiedź - Ale wiesz, że cały dzień nie możesz tam siedzieć - Usłyszałam delikatne pukanie do drzwi - Jestem dziewczyną więc nawet nie wiesz ile mogę tu siedzieć - Odpowiedziałam śmiejąc się do siebie. 
Już rano wzięłam kąpiel więc tylko przebrałam się w ciuchy w których miałam zamiar jechać. Założyłam różową sukienkę przed kolano i długi zielony sweterek w kwiaty. Wyciągając szczoteczkę z szuflady nałożyłam na nią pastę i zaczęłam szorować zęby. Po kilku minutach przepłukałam wszystko płynem i wyplułam go do umywalki. Wyciągnęłam swoją kosmetyczkę szukając podkładu. 
Nałożyłam jasną substancję na swoją skórę rozcierając ją dwoma palcami. Jeszcze troszeczkę pudru i różu do policzków. Usta pomalowałam jasną szminką i pomalowałam rzęsy i zrobiłam kreski. 
Schowałam wszystko do kosmetyczki i odstawiłam ją z powrotem do szafki. Rozczesałam włosy i postanowiłam nic z nimi nie robić bo fajnie się skręciły, nałożyłam tylko odżywkę. Z wieszaka zdjęłam czarny kapelusz i nałożyłam go na głowę zsuwając lekko do tyłu. Na palcach podeszłam do drzwi i przyłożyłam do nich ucho nasłuchując czy Niall jest jeszcze w pokoju bo przecież minęły jakieś dobre dwie godziny. Przekręcając kluczyk wychyliłam głowę i upewniając się, że go nie ma wyszłam z pomieszczenia zamykając za sobą drzwi. Poczułam, że ktoś złapał mnie od tyłu i podniósł do góry więc zaczęłam kopać nogami w powietrzu z nadzieją, że to coś da.
-Zaraz zobaczymy kto wygra tą walkę - Powiedział obracając mnie do siebie 
-Nie masz poduszki ! haha - Krzyknęłam
-Ale za to mam coś innego - Niall przycisnął mnie do ściany i łapiąc moje dłonie uniósł je do góry i przygwoździł je tak, że nie mogłam go odepchnąć. Pocałował mnie w szyję, później jeszcze raz, zaczął ją delikatnie podgryzać...
-Co tu się dzieje gołąbeczki ?! - Zawołał Marcus śmiejąc się sam do siebie 
-Wyjdź stąd - Krzyknął zezłoszczony Niall 
-Bardzo bym chciał ale za 10 minut wyjeżdżamy na lotnisko 
-Masz 5 sekund na opuszczenie tego pomieszczenia albo rozwalę ci łeb ! 
-Dobra dobra już. Przypominam 10 minuuuut !- Uniósł ręce na znak obrony i wyszedł z pokoju
Kiedy Niall chciał kontynuować to co wcześniej rozpoczął musiałam mu przerwać bo Marcus miał rację, że jeżeli nie chcemy się spóźnić to musimy jechać. Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy się ubierać. John poszedł po moją walizkę a my udaliśmy się do samochodu.Usiadłam obok okna a na środku siedział Niall a po jego prawej stronie Michael a z przodu
Liam i Marcus. John został żeby pozałatwiać resztę swoich spraw. Droga była krótka ale strasznie długo jechaliśmy bo o tej porze są największe korki. Ledwo co zdążyliśmy na lotnisko przed odprawą. Z chłopcami pożegnałam się przy samochodzie ciepłym uściskiem a Niall poszedł ze mną do kolejki. Wszystko poszło zgodnie z planem i bez mniejszego problemu przeszliśmy przez odprawę bagażową. Złapałam Nialla za rękę i dałam mu całusa. Nie rozmawialiśmy za dużo ale to dlatego, że nienawidzę pożegnań.

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ NIALL POV. 

Martwiłem się o Demi, ponieważ nie odzywała się do mnie oprócz jednego razu kiedy dzwoniła do mnie przed operacją. Wiem, że miała być tam przez dwa tygodnie ale nie mogłem tak siedzieć bezczynnie i gapić się w sufit zastanawiając się co się tam dzieje więc wsiadłem w pierwszy lepszy samolot i po 3 godzinach lotu znalazłem się już na miejscu. Do kliniki było jeszcze trochę drogi więc musiałem zdrzemnąć się w jakimś hotelu. Na miejscu nie było problemu z rezerwacją więc od razu poszedłem na górę. Nie rozpakowywałem rzeczy tylko wyciągnąłem białą koszulkę i krótkie spodenki do spania. 
Wszedłem do łazienki gdzie stała wielka wanna. Miałem ochotę na szybki prysznic no ale nie będę wybredny. Rozebrałem się i powoli wszedłem do wanny a na moich dłoniach pojawiły się ciarki spowodowane szybką zmianą temperatury. Gorąca woda rozluźniła moje mięśnie i mogłem się całkowicie zrelaksować. Odchyliłem głowę do tyło i przejechałem dłonią po karku. Ciało umyłem czekoladowym żelem pod prysznic i zanurzając się całkowicie opłukałem całą pianę. Wyszedłem z wanny i owinąłem się białym ręcznikiem tak, że zwisał mi na biodrach. Podłączyłem telefon i wysłałem sms'a Demi . 
-Śpij dobrze księżniczko kocham Cię niedługo się zobaczymy
Po czym odłożyłem telefon na półkę i zasnąłem po kilkunastu minutach po męczącej podróży.
Rano obudził mnie dzwonek budzika i szybko zerwałem się na nogi bo nie mogłem wytrzymać ani chwili dłużej bez mojej dziewczyny. Umyłem zęby i uczesałem włosy i się ubrałem. Założyłem czarne spodnie zwężane w kostkach, białą podkoszulkę z flagą ameryki, czarną skórzaną kurtkę i czarne vansy. Spakowałem wszystkie rzeczy do torby i wyciągając portfel z kieszeni odliczyłem 200$ i zostawiłem je na łóżku jako napiwek. Zakładając torbę na ramie zabrałem jeszcze telefon i wyszedłem z pokoju. Musiałem jeszcze uzupełnić formalności z wymeldowaniem się z hotelu i wyszedłem na dwór. Tutaj nie było śniegu a na dworze było dosyć ciepło, przejechałem dłonią wzdłuż włosów. Wpisałem w gps nazwę kliniki.
Podjechała taksówka a ja wskazałem kierowcy adres. Po drodze napisałem tylko sms'a chłopakom gdzie jestem i schowałem go do kieszeni moich spodni. Nerwowo podrygiwałem nogą aż w końcu znaleźlismy się na miejscu. Znów wyciągnąłem portfel i zapłaciłem za podróż.
-Dzień dobry w której sali znajduje się Demetria Devone Lovato ? - Zapytałem pani w poczekalni 
-Sala 231 na 3 piętrze ale......- Nie pozwoliłem jej dokończyć zdania i od razu podbiegłem do windy. Były tam tylko dwie kobiety i chłopczyk na wózku. Usłyszałem dźwięk windy i po chwili otworzyły się drzwi. Wyszedłem i skierowałem się pod podany numer 229,230 i w końcu 231 otworzyłem drzwi i wszedłem do środka ale zobaczyłem tylko puste łóżko a sala była wysprzątana jakby za chwilę miał przyjechać tam całkiem inny pacjent. Nie chciałem wpadać w panikę ale do głowy przychodziły mi same czarne myśli. Na końcu korytarza zauważyłem doktora rozmawiającego z jakąś kobietą, rozpoznałem go bo to ten mężczyzna który przekazał nam informacje o chorobie Demi. 
-Dzień dob...... -Lekarz nie dał mi dokończyć ponieważ był zdenerwowany tym, że przerywam mu rozmowę - Co pan robi ?! W tej chwili rozmawiam 
-Chce wiedzieć co się dzieje z moją dziewczyną do kurwy nędzy !! -Powiedziałem a kobieta obok zrozumiała, że mówię poważnie i unikając kłótni odeszła 
-Co pan wyprawia to jest szpital ! - Nie chcąc mnie słuchać doktor obrócił się i odszedł 
-Co z Demi ?!! -Krzyknąłem przez cały korytarz a gdy on usłyszał o kogo chodzi natychmiast stanął i podszedł do mnie 
-Demi Lovato ? -Spytał zszokowany 
-Tak to moja narzeczona - Powiedziałem a krew w moich żyłach stała się zimna jak lód a twarz straciła wszystkie kolory 
-Zapraszam do gabinetu

2 komentarze: