2014/01/21

ROZDZIAŁ 25

DEMI :
Obudziłam się około godziny 9:00 obok Nialla spał a pomimo tego był uśmiechnięty. Jego klatka piersiowa unosiła się lekko za każdym oddechem, wyglądał cudownie, tak bezbronnie i słodko. Postawnoiłam, że zrobię mu śniadanie, pewnie jest głodny, delikatnie wysunęłam się z jego objęcia i założyłam na siebie szlafrok, po czym zsunęłam się z łóżka.

Na dole był mały bałagan ale myślę, że w godzinę sobie z nim poradzę. Lodówka była pusta więc musiałam zrobić zakupy. Weszłam na stronę internetową gdzie zamówiłam świeże pieczywo, jogurty, soki i inne potrzebne rzeczy. Dowóz trwa od 15 do 40 minut. Więc zabrałam się za sprzątanie. Najpierw wszystkie opakowania po chipsach, ciastkach, puszki po piwie, serpentyny i wszystko  co tylko walało się na ziemi włożyłam do czarnego worka na śmieci. Ale stwierdziłam, że resztę zrobię później bo obudziła bym Nialla.

Na szczęście do drzwi zapukał pan z moimi zakupami. Pomógł mi je wnieść do domu, po czym podziękowałam mu, zapłaciłam, i przeprosiłam za bałagan. Zrobię mu gofry z bitą śmietaną i syropem klonowym.

Włączyłam radio i czekałam aż śniadanie będzie gotowe. Dostałam najlepszy prezent jaki mogłabym dostać mam cudownego chłopaka, najlepszych przyjaciół moją mini ,, karierę " mam też gdzieś co myślą o mnie inni z czego jestem naprawdę zadowolona. Wakacje kończą się za dwa tygodnie, musimy dobrze wykorzystać ten czas. Gofry chyba są już dopieczone, położyłam je na talerzu po czym całą ich powierzchnię pokryłam bitą śmietaną, którą polałam sosem klonowym, do szklanek wlałam sok i postawiłam to wszystko na tacce. I starałam się zanieść tak aby niczego nie uszkodzić.

NIALL :

Wczorajsza noc była bajeczna, kiedy rano chciałem objąć moją księżniczkę poczułem tylko gładką powierzchnię co mnie zaniepokoiło, ale szybko usłyszałem, że ktoś idzie po schodach domyślałem się już kto. Demi weszła do sypialni z tacką na której było śniadanie. Ona jest kochana przecież dopiero ranek a ona zdążyła już zrobić zakupy i zrobić śniadanie a powinna odpoczywać ze mną. Wyglądała naprawdę seksownie miała krótki szlafrok dzięki czemu mogłem widzieć jej cudowne nogi, włosy miała lekko potargane i nie miała makijażu była po prostu sobą, co było najbardziej pociągające.

Przywitałem ją ciepłym uśmiechem po czym dałem jej całusa w czoło.

-Hej księżniczko - Kochałem tak ją nazywać bo w 100 procentach na to zasługiwała
-Hej skarbie zrobiłam śniadanie
-Widzę ale wiesz, że nie musiałaś .
-Nie musiałam ale chciałam leniuchu - po czym lekko walnęła mnie w tors

Po czym złapałem ją za szlafrok i przyciągnąłem do siebie spojrzałem głęboko w jej czekoladowe oczy i pocałowałem w usta.
Postanowiliśmy w końcu zjeść śniadanie złapałem za gofra po czym podałem go Demi i sam zrobiłem to samo. Były przepyszne. Moja dziewczyna to potrafi chyba wszystko. Wyglądała zabawnie bo miała bitą śmietanę na nosie, ja pewnie też ale to taki mały szczegół. Napiłem się soku i przeprosiłem Demi i poszedłem pod prysznic .

-Przepraszam ale zostawię Cię na chwilę idę pod prysznic.
-A nie możesz zostać ?
-A może chcesz iść ze mną ? -Zapytałem z cwanym uśmiechem.
-Nie dziękuję, nie skorzystam.
-Twoja strata shawty.

DEMI  :

Wstałam żeby dokończyć sprzątanie kiedy poczułam się słabo. Usiadłam na łóżku i starałam się wyrównać oddech, który był strasznie płytki. Zbierało mnie na wymioty. Złapałam się poręczy i zeszłam do kuchni gdzie nalałam sobie wody  To nie pomogło ale jeszcze bardziej mi zaszkodziło. Wyszłam na taras i usiadłam na schodku przy basenie. Po czym podszedł do mnie Niall i zapytał co się dzieje. Opowiedziałam mu o swoich objawach. Po czym on stwierdził, że musimy jechać do lekarza na początku chciałam powiedzieć że to nie jest potrzebne ale nie miałam siły wypowiedzieć ani jednego słowa.

Chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Mieliśmy kawałek drogi. Siedziałam tam a w głowie miałam tylko szum. Niall co raz mówił mi że już niedaleko i żebym się jakoś trzymała, był bardziej spanikowany niż ja. Usłyszałam że silnik gaśnie a Niall wyciąga kluczyki ze stacyjki. Byliśmy już na miejscu. Chłopak złapał mnie i zaniósł pod gabinet lekarski przede mną było 5 osób. Naprawdę źle się czułam. A z gabinetu mojego lekarza wyszły już 4 osoby naprawdę nie wiedziałam co mi jest.  Jeszcze jedna osoba . Niall powiedział że nie może wejść do środka ale będzie ze mną duchowo. Ok moja kolej weszłam do środka podałam swoje dane, a lekarz kazał mi się położyć po czym zrobił szczegółowe badania, które miałam odebrać za 20 minut . Wyszłam z gabinetu, czułam się już lepiej bo lekarz dał mi specjalne tabletki . Niall przyniósł mi kawę i usiadł obok obejmując mnie. Na korytarzy przewijało się mnóstwo ludzi. Nie miałam ochoty tam siedzieć ale nie miałam wyboru. Lekarz miał już wyniki. Weszłam nieśmiało do gabinetu i usiadłam na krześle patrząc się w jakiś punkt na suficie.

-Mam już wyniki.
-I co mi jest ? Panie doktorze ?
W głowie przewinęło mi się tysiąc myśli

2 komentarze:

  1. Jak zawsze cudowny ! Czy dobrze myślę co to będzie ? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Heheh chyba wszyscy już wiemy co dolega Demi :D <3
    Boski jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń