NIALL :
Wczorajszy wieczór był cudowny. Teraz jesteśmy pod gabinetem lekarskim a Demi chce mi coś powiedzieć, po jej minie wiedziałem, że nie jest to nic dobrego, miałem takie przeczucie, że okłamała mnie jeżeli chodzi o ten kac, ale zaraz wszystko się wyjaśni. Przechodząc przez ulicę nie zauważyłem paparazzi, którzy chyba chcieli zrobić zdj z ukrycia, ale coś im nie wychodziło. Demi dopiero zaczyna śpiewać a robi się wokół niej taki szum. To szczerze mówiąc musi być dla niej mocno stresujące.
Weszliśmy do kawiarni i usiedliśmy przy stoliku zamawiając kawę, ponieważ rano nie zdążyliśmy jej wypić. Demi cały czas opowiadała mi o pogodzie i innych sprawach, które szczerze mnie nie interesowały ale widać, że ona po prostu nie chciała przypominać mi o tym, że miała coś powiedzieć.
-Słuchaj Demi chciałaś mi coś powiedzieć.
-A wiesz już nie pamiętam, o kawa przyszła.
-Ale na pewno pamiętasz
-O gorąca.
-Demi !! - Krzyknąłem po czym się opamiętałem widząc, że trochę ją to zabolało.
-Przepraszam Cię nie chciałem krzyczeć, po prostu trzymasz mnie w niepewności.
-Nic się ni stało. Wiem że nie powinnam Cię zbywać zaraz wszystko Ci opowiem tylko się nie denerwuj.
Po tych słowach wiedziałem, że coś się dzieje, byłem tego pewny, ale co jest takiego strasznego, że własna dziewczyna boi mi się o tym powiedzieć. Może jest w ciąży ? Nie... rozmyślania przerwała mi Demi
-Słuchaj pamiętasz jak wczoraj powiedziałam że to wszystko było przez kaca ? - kiwnąłem tylko głową na znak zrozumienia.
-Tak naprawdę to nie było to ... Słuchaj nie wiem ... nie wiem jak Ci to powiedzieć ale..
-Demi ... powiedz wprost
-Mam małego guza w okolicy płuc i za pół roku jestem umówiona na operację .
Po tych słowach poczułem się jakby coś we mnie pękło. Dlaczego to musiało się przytrafić akurat Demi ? I tak za dużo w życiu przeszła. Czułem, że muszę być teraz przy niej.
-Horan czy ty płaczesz ?
-Nie no coś ty ... oczy mi się pocą
-Właśnie widzę. Ale nie przejmuj się to tylko mały guzek i szybko go usuną
-Jaką ja mam silną księżniczkę
-To właśnie ja Demi
DEMI :
Nie mogłam uwierzyć w to że Niall się popłakał. Postanowiłam,że musimy opuścić restaurację bo jeszcze zrobią nam zdj i znowu wyjdzie jakaś plotka, że nie wiem zerwałam z nim czy coś. Wyszliśmy przed budynek a ja chwyciłam Niall'a za rękę. On spojrzał na mnie a jego twarz rozpromieniała chociaż wiedziałam, że teraz w środku się zadręczał.
Nigdy nie rozmawialiśmy o rodzicach Nialla więc zaproponowałam odwiedzenie ich.
-Niall może .. odwiedzimy twoich rodziców.
-Nie
-Ale dlaczego ?
-Bo oni nie chcą mnie widzieć
-Dlaczego ?! To są twoi rodzice.
-Słuchaj kiedyś popełniłem błąd a teraz za niego płacę
-Musisz pogodzić się ze swoimi rodzicami
-Ale oni tego nie chcą
-Wariacie to twoi rodzice kochają Cię. Nie ma mowy musisz do nich zadzwonić.
-Ale moja mama zmieniła numer
-To zrobimy im niespodziankę gdzie oni mieszkają ?
-W Lancaster jakąś godzinę z tond
Wydaje mi się że to jest dobry pomysł żeby mój chłopak pogodził się ze swoją rodziną, kidyś powiedzieli sobie trochę za dużo, każdy był zdenerwowany i pewnie teraz tego żałują.
Wymykając się paparazzi wsiedliśmy do samochodu, widziałam że Horanowi nie za bardzo podobał się mój pomysł, ale trudno może później zrozumie o co mi chodziło, a wie że ja tak łatwo nie daję za wygraną.
Odpalając silnik Niall wyciągnął ze schowka papierosy i zapalając jednego zaciągnął się dymem. Nawet nie wiedziałam że on pali. W samochodzie unosił się nieprzyjemny zapach dymu. Odkaszlnęłam i otworzyłam szybę, żeby nabrać świeżego powietrza. Horan był przybity i widać było że o czymś myślał.
Ale nadal nie wiedziałam jaki błąd popełnił, tzn wiem że kiedyś handlował, ale mam wrażenie, że jeszcze coś przede mną ukrywa. Atmosfera między nami była dość napięta. Niall jechał bardzo szybko a kiedy poprosiłam go żeby zwolnił nie zareagował.
-Stój !
-Co ?!
-Słyszałeś powiedziałam stój ! - Niall zatrzymał się a ja wysiadłam z samochodu
-Gdzie ty idziesz ?
-Jak najdalej od ciebie !
-Demi ! Do domu jest 100 km
-Trudno, poradzę sobie
-Przepraszam
Byłam wściekła na Nialla ja chciałam mu pomóc żeby pogodził się z rodziną a on zachowywał się jak dupek.
NIALL :
Wiem, że jestem idiotą, nie powinienem się tak zachowywać, ale to nie jest tak jak Demi myśli. Moi rodzice mnie nienawidzą i nie chcą mnie widzieć, ale mimo tego powinienem ją przeprosić bo to nie jest jej wina. Krzyczałem do niej ale nie reagowała więc podbiegłem do niej i złapałem za ramię uniemożliwiając jej ucieczkę.
Musiałem wyjaśnić Demi o co chodzi z moimi rodzicami. Nie powiedziałem jej całej prawdy ale chyba zrozumiała o co mi chodziło.
-Demi, ja naprawdę nie chciałem zachowywać się jak dupek ale wiesz już jak jest.
-Wiem, ale pomimo tego uważam, że powinieneś się z nimi pogodzić.
-Ale oni tego nie chcą !
-Niall !
-Dobrze ale zrobię to tylko dla ciebie.
Po tych słowach wróciliśmy do samochodu, otworzyłem Demi drzwi i zająłem miejsce kierowcy. Jechałem już wolniej a paczkę papierosów wyrzuciłem za okno po czym złapałem moją księżniczkę za rękę żeby ją trochę pocieszyć
Gdy wjechaliśmy na teren miasta poczułem gęsią skórkę, wszystkie wspomnienia wróciły, mocniej ścisnąłem rękę Demi chyba wyczuła moje zdenerwowanie. Wysiedliśmy z auta. Przejechałem ręką po włosach po czym wsadziłem obie dłonie do kieszeni tak że wystawały tylko kciuki , oparłem się o pojazd zastanawiając się jak to będzie wyglądało. Demi spojrzała na mnie i powiedziała że będzie ze mną przez cały ten czas.
Zapukaliśmy do drzwi, po chwili wyszła moja mama ze łzami w oczach. Rozpłakała się po czym rzuciła się na mnie z uściskami. Wzruszyłem się trochę bo nie spodziewałem się takiego przywitania. Z drugiego pokoju wybiegł mój młodszy brat.
DEMI :
Mama Nialla była naprawdę uroczą kobietą. Ciepło nas przywitała i przedstawiła nam młodszego brata Nialla Louis'a jak na moje oko miał około 5 lat był słodziutki i bardzo przypominał mojego chłopaka. Mama Nialla powiedziała żebym mówiła do niej po imieniu.
-Tiffany
-Demi
-Widzę, że mój syn jest z tobą szczęśliwy, jak go namówiłaś do przyjazdu tutaj ?
-No nie było łatwo ale ostatecznie się zgodził
Poszłyśmy do kuchni z Tiffany przygotować obiad. A chłopcy oglądali mecz w telewizji. Usłyszałyśmy, że coś spiskują, i się śmieją więc podeszłyśmy do nich a oni uśmiechnęli się łobuzersko.
-Widać, że jesteście rodzeństwem
-Nie jestem podobny do teko cioty - Krzykną Louis
-A ja nie jestem podobny do tego kretyna -Krzykną Niall
Po chwili wyzwisk krzyknęłyśmy z Tiffany żeby się uspokoili i za karę muszą nam pomóc w przygotowaniach do obiadu. Chłopacy nie ucieszyli się na tą wiadomość i zabrali się za robienie sałatki szło im to fatalnie nie wiedzieli nawet gdzie w domu znajdują się składniki. Więc kazałyśmy im opuścić kuchnię i zachowywać się normalnie. Widać było że o to im chodziło.
Dawno nie widziałam tak szczęśliwego Nialla. Bawił się jak małe dziecko. Do domu wszedł jego ojciec. Jego reakcja była naprawdę przerażająca.
-Co on tutaj robi ?!
-Alex ! To jest nasz syn !
-Może twój syn mój na pewno nie !
Tifanny miała łzy w oczach a ojciec Nialla wyglądał jakby naprawdę nienawidził syna. Już wiem o co mu chodziło kiedy nie chciał przyjeżdżać do domu
Przepraszam że tak długo ale nie było mnie w domu
Cudowny ! Mam nadzieję że następny już niedługo :)))
OdpowiedzUsuńNajlepszy jak zawsze <3 :)
OdpowiedzUsuńsuuper :)
OdpowiedzUsuńciekawie piszesz, choć martwi mnie ta tematyka. Po swoich doświadczeniach wiem, że taka sytuacja z guzkami jest okropna. I jeśli ktoś ich nie ma, nie powinno się wymyślać czarnych scenariuszy. Ale talent masz :)
OdpowiedzUsuń