Kiedy już wszyscy przywitali Nialla wzięliśmy czerwone kubeczki z gorącą czekoladą, które stały na
stoliku z napojami i wyszliśmy na taras oczywiście chłopcy cały czas pomagali
mu w chodzeniu, pomimo tego, że miał odpoczywać postanowił zostać i dobrze się
bawić.
Austin i John (nasi znajomi ) wnieśli dwie kraty z piwem i dwie butelki
wódki chłopcy zatrudnili też barmana i DJ’a usiedliśmy z Niallem przy blacie i wypiliśmy
kilka shotów . –Nie jesteś zmęczony kochanie ? – Jak mogę być zmęczony przy
takiej kobiecie ? – Powiedział figlarnie wyrzucając ręce w powietrze – Ej misiek,
ja pytam naprawdę – Czuję się naprawdę dobrze nie martw się – Powiedział chłopak
machając ręką i pokazując na kumpli dał mi znak, że chce z nimi pogadać.
Odeszłam od baru i przechodząc wzdłuż tarasu pytałam gości czy niczego im nie
brakuje. Robiło się trochę chłodno więc weszłam do domu po coś ciepłego.
Zdjęłam buty żeby nie zrobić śladów i weszłam na górę szukając wzrokiem drzwi
do garderoby, która znajdowała się na końcu długiego korytarza.
Podeszłam do
niej i przesuwając drzwiczki przejechałam wzrokiem po wszystkich swoich
ubraniach które się tam znajdowały, niestety nie znalazłam nic odpowiedniego
więc wzięłam bluzę Nialla, która leżała obok na półce.
Nasunęłam kaptur na
głowę i podwinęłam rękawy które były za długie po czym zeszłam na dół do kuchni
żeby zrobić sobie coś do jedzenia bo od rana niczego nie zjadłam.
Wyciągnęłam gotowe ciasto na gofry i włożyłam
je do gofrownicy, która była już rozgrzana a w tym czasie zaczęłam kroić
truskawki na cztery części i umyłam borówki a do szklanki wlałam sok
pomarańczowy. Kiedy pojawiło się czerwone światełko postanowiłam wyjąć dwa
gofry i układając je na talerzyk spryskałam je bitą śmietaną a w wolne miejsca
położyłam kilka równo pokrojonych truskawek i dosypałam dużo borówek.
Całość
wyglądała naprawdę apetycznie. Zabrałam się za pałaszowanie kolacji.
NIALL:
Wróciłem do mu a tam
czekała na mnie mega miła niespodzianka fajnie że kumple o mnie pomyśleli. Po
tym kiedy Demi wyszła wypiłem jeszcze kilka shotów i kilka kieliszków czystej
wódki. Wokół mnie kręciło się mnóstwo pięknych kobiet a chłopacy pomyśleli o
wszystkim.
Rozstawiliśmy stół do gry na którym wyłożyliśmy karty żeby zagrać o
grubsze pieniądze wiem, że nie powinienem zostawiać Demi ale w końcu widziałem
ją codziennie w szpitalu i pewnie już się znudziła a kumpli dawno nie widziałem
i mam okazję się zabawić.
Graliśmy około dwóch godzin aż wybiła druga w nocy
-
Dobra dranie ja omijam parę kolejek i idę do mojej wygranej -
Powiedziałem lekko wstawiony kierując się w stronę salonu. Przeszedłem
przez próg tarasu cichutko zamykając drzwi na wypadek gdyby Demi spała,
ale nie spała. Siedziała przy stoliku i pisała do kogoś sms'a.
Podszedłem do niej od tyłu i delikatnie objąłem tak, żeby się nie
przestraszyła. -Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła, że tak Cię
zostawiłem, przepraszam - Nie nie jestem zła, to twój wieczór -
Powiedziała ale jej mina mówiła coś innego - Oj widzę Demi - Po prostu
chciałam spędzić ten dzień tylko z tobą, znowu chciałam być obok ciebie -
Ale przecież cały czas byliśmy razem - Powiedziałem lekko zdziwiony -
No tak ale to był szpital nie mieliśmy prywatności i byłeś przypięty do
tego cholernego łóżka .
Uśmiechnąłem się sam do siebie wiedząc, że ona nie odpuści.
Ściągnęła mi buty po czym zrobiła to samo z resztą ubrań pomagając mi założyć podkoszulek.
Kiedy już leżałem przykryty kołdrą Demi obeszła łóżko i położyła się z drugiej strony.
Nareszcie mogłem poczuć jej bliskość, jej zapach, miłość którą mnie obdarowała . To było najlepsze uczucie na świecie. - Przysuń się do mnie .
Demi przybliżyła się a głowę oparła o moje ramię a moje ręce oplotły jej ramiona.
DEMI :
Obudziłam się rano w ramionach mojego cudownego chłopaka.
Sama świadomość, że żyje, jest tutaj obok mnie doprowadzała mnie do szaleństwa bo strasznie dużo działo się w ostatnich paru tygodniach.
Jak mi słodko! Awww..♥ Nie potrafię napisać nic więcej. Cudowne. Dobrze, że wszystko się im już układa.
OdpowiedzUsuńSuper. Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńMmm ciekawie <3 :D
OdpowiedzUsuń