Logan
próbował mnie uspokoić, ale na marne. Byłam cała w roztrzęsiona i z
nerwów bawiłam się palcami i krążyłam w kółko. Nie wiedziałam co się
dzieje. Od czarnych myśli odciągnął mnie chłopak pociągając mnie za
rękę. Nie wiedziałam dlaczego to zrobił i dokąd idziemy. Po chwili
znaleźliśmy się pod jego samochodem. Nie wiem czy powinnam wsiadać z do
samochodu z mężczyzną którego poznałam kilka godzin wcześniej. Wtedy nie
przejmowałam się tym bo w głowie miałam tylko tę scenę w której Leen
siedziała przerażona po czym odchodziła ze strachem w oczach.
Nie
zastanawiając się dłużej wsiadłam do samochodu na miejscu pasażera
zapinając pas. Rozejrzałam się po samochodzie. Siedzenia maił obłożone
skórą i unosił się bardzo ładny zapach męskich perfum. Logan pośpiesznie
wyruszył z parkingu i omijając pare zakrętów i przejeżdżając przez
kilka dzielnic. Wyjechał na prostą drogę. Nie wiedziałam dokąd jedzie
ale nie pytałam o to. Włączyłam muzykę żeby trochę się rozluźnić ,
szczerze mówiąc mało to dało ale przynajmniej odzyskałam zdolność
realnego myślenia. W kieszeni rozbrzmiał mi telefon. Był to sms od
Leen.
NIE MARTW SIĘ O MNIE NIC MI NIE JEST. WRÓCIŁAM DO DOMU
Przekazałam
telefon Loganowi pokazując mu treść wiadomości. Szybko zatrzymał się po
czym poprosił mnie o adres dziewczyny. Nie wiedziałam czy mogę to
zrobić, ale tu chodzi o jej dobro. chłopakowi adres po czym ten wbił go w
GPS i zawrócił się. Boję się, że mężczyzna Lenn może nam coś zrobić ale
nie mamy innego wyjścia. Ręce trzęsły mi się jak nie wiem.
Otworzyłam
schowek i wyciągnęłam z niego paczkę miętowych papierosów. Zamykając
drzwiczki wyciągnęłam jednego papierosa i wsadziłam go sobie do ust.
Zapytałam Logana czy ma ogień. Kiedy ten zobaczył co mam w ustach.
Powiedział, że palenie szkodzi i że mam to odłożyć. Nikt nie będzie mi
mówił co jest dla mnie dobre. Jak chce palić to będę palić, i nikt mi
tego nie zabroni. Niestety akurat wtedy musiałam posłuchać chłopaka w
końcu to był jego samochód. Przez resztę drogi nie wymieniliśmy z sobą
ani jednego słowa. Zatrzymaliśmy się pod jej domem, i szybko
skierowaliśmy się pod jej mieszkanie . Panicznie zaczęłam walić w
drzwi.
Otworzyła
Leen która była zapłakana. Na kości policzkowej miała dużego siniaka.
Szybko weszłam do środka przytulając ją. Wtedy jeszcze bardziej zaczęła
płakać. Zapytałam gdzie jest jej chłopak i wtedy dowiedziałam się że
wyszedł i pewnie wróci późno w nocy. Nie mogłam jej tam zostawić. Wiem
że pewnie chłopcy będą źli ale postanowiłam, że Leen zamieszka u nas
dopóki nie znajdzie sobie czegoś innego, przecież nie zostawię jej z tym
czymś.
Logan
wszedł do środka i powiedział, że szybko musimy ją spakować zanim on
wróci. Tak też zrobiliśmy znalazłam jakąś torbę podróżną i zaczęliśmy
wrzucać do niej ubrania, szczoteczkę do zębów, telefon ładowarkę i inne
potrzebne rzeczy. Złapałam przyjaciółkę za rękę żeby poczuła się pewniej
i wyszłyśmy z domu. W oddali zobaczyłam tego faceta, nie chciałam
jednak martwić Leen więc powiedziałam żeby się pośpieszyła i ruszyliśmy w
stronę naszego domu.
Kiedy
tam weszłam miałam ochotę ich wszystkich pozabijać. Był ogromny bałagan
wszędzie butelki po alkoholu, papierosy, jointy. Było też kilka
dziewczyn które spały na podłodze i na kanapie. Nie wiedziałam co
powiedzieć. Oczywiście nie mogłam nikomu wygarnąć bo każdy leżał napity.
Weszłam na górę żeby zbudzić Nialla ale to co tam zastałam zszokowało
mnie. Leżał tam obok jakiejś dziewczyny. Był nieprzytomny a dziewczyna leżała na jego torsie w samej bieliźnie. Nie mogę opisać co wtedy czułam. Zakręciło mi się w głowie. Czułam okropny ucisk w brzuchu.
Na zawsze razem..... Mówił że mnie kocha i nigdy by mnie nie zranił. A to kurwa co ? W chodzę do pokoju a on leży z jakąś zdzirą. Dlaczego to zawsze mi przytrafia się coś takiego ? Z oczu zaczęła spływać mi słona substancja. Oparłam się o ścianę zsuwając się na ziemię. Nie wiedziałam co mam zrobić. Spojrzałam na pierścionek na moim palcu , ściągnęłam go i rzuciłam w kont pokoju. Nie mogłam patrzeć na Nialla. Czułam się jakby ktoś wbił mi nóż w plecy... dosłownie. Myślałam że my jesteśmy taką parą której nikt i nic nie rozdzieli. Wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami i weszłam do łazienki.
Zatrzaskując za sobą drzwi. Na półce znalazłam żyletkę chłopaków. Usiadłam na rogu wanny i zrobiłam pierwsze nacięcie potem drugie i kilka kolejnych. Krew i łzy ściekały na ziemię. Tak naprawdę to wcale mi nie pomogło ale mogłam wyżyć się na swoim ciele i na sobie. To dało tylko chwilową ulgę. Tak naprawdę nie chciałam już żyć. Nie miałam dla kogo. Owinęłam rękę bandażem po czym otarłam łzy . Spojrzałam jeszcze do pokoju w którym leżał Niall wpatrywałam się w niego z żalem bólem i obrzydzeniem. Ja nadal kocham tego dupka. Myślałam że nareszcie jestem dla kogoś ważna, że komuś na mnie zależy. A on czekał tylko na moment żeby mnie wykorzystać. To strasznie boli. To uczucie jest gorsze niż cios prosto w twarz. Rany na twarzy się zagoją ale te w sercu zostają za zawsze. Ja mu zaufałam a on to zniszczył. Wróciłam do łazienki i wycierałam plamę krwi z podłogi. Kiedy ktoś pukał do drzwi. Okazało się że była to Leen. Nie miałam wtedy ochoty z nikim rozmawiać. Chwyciłam plastikowe opakowanie jakichś leków. I otwierając je wysypałam kilkanaście pastylek na zakrwawioną dłoń .
Wspaniałe. Jestem bardzo ciekawa co dalej. Tylko niech Demi czasem nie umrze bo będę płakać
OdpowiedzUsuńSuper jak zawsze :d
OdpowiedzUsuńJaki cuodwny !!!! Czekam z niecierpliwościa na kolejny. Dodaj szybko :) Jestem ciekawa co dalej z Demi i Niall'em :)
OdpowiedzUsuń<3 !!
OdpowiedzUsuń